Spotkania Teatrów Tańca: Ściany niemal zadrżały (RECENZJA,...

    Spotkania Teatrów Tańca: Ściany niemal zadrżały (RECENZJA, PROGRAM)

    Andrzej Z. Kowalczyk

    Kurier Lubelski

    Aktualizacja:

    Kurier Lubelski

    Wydawać by się mogło, że entuzjastyczne przyjęcie, z jakim spotkał się w sobotę spektakl „Dafnis i Chloe”, będzie nie do przebicia. Było to jednak wrażenie mylne. Reakcję publiczności po niedzielnym występie Alessandra Sciarroniego można porównać jedynie do eksplozji, która niemal dosłownie zatrzęsła Salą Widowiskową Centrum Kultury.
    Scena ze spektaklu „Józef”

    Scena ze spektaklu „Józef” ©materiały prasowe

    Jednak początek przedostatniego wieczoru Międzynarodowych Spotkań Teatrów Tańca wcale nie był obiecujący. Co należy uznać za spore zaskoczenie. Dwuczęściowa realizacja „Black & White” baletu poznańskiego Teatru Wielkiego przyjechała bowiem na lubelski festiwal z dobrymi referencjami. Związki twórców spektaklu z izraelską Kibbutz Contemporary Dance Company, jednym z najsłynniejszych zespołów tańca współczesnego na świecie, pozwalały oczekiwać prezentacji ciekawych zarówno w warstwie choreograficznej, jak i intelektualnej. Przynajmniej ja z takim nastawieniem wybierałem się wczoraj do Chatki Żaka. I – niestety – doznałem dużego zawodu. Zobaczyliśmy bowiem dwie miniatury puste jak wydmuszka i mało interesujące pod względem artystycznym.
    Pierwsza z nich – „Kilka krótkich sekwencji” z choreografią Jacka Przybyłowicza – broniła się jeszcze muzyką Marina Maraisa i przyjemnym dla oka, poprawnie wykonanym tańcem. Ale tylko tym i niczym więcej. Barokowa stylizacja współczesnej choreografii to nic nowego ani szczególnie odkrywczego, a wykonawcza poprawność to nie tyle walor realizacji, lecz obowiązek tancerzy wychodzących na scenę. Miniaturę ową jednak dało się przynajmniej oglądać; bez ekscytacji wprawdzie, ale też bez przykrości. Czego niestety nie da się powiedzieć o „Motylach” szefa kompanii Kibbutz, Ramiego Be’era. W tym duecie właściwie nie było nawet na co patrzeć. Do tego stopnia, że kiedy zabrzmiały dźwięki „Youkali” Kurta Weilla, po prostu przymknąłem oczy i przywoływałem z pamięci fantastyczny śpiew Bożeny Zawiślak-Dolny, która wykonuje ów song w sposób niezrównany.

    Zamknijmy jednak ten rozdział i przejdźmy do wspomnianej na wstępie eksplozji, a raczej tego, co ją wywołało, czyli spektaklu „Joseph” Alessandra Sciarroniego. Włoski artysta, jako kolejny na tegorocznych Spotkaniach – po Kurcie Obemaierze i kompanii Linga – zaprezentował realizację, w której ważną rolę odgrywała technologia. Wykonywany na żywo taniec poddawał komputerowej obróbce, w wyniku której tancerz pojawiał się na dużym ekranie w postaci zwielokrotnionej lub fragmentarycznej, odwracanej w różnych płaszczyznach, przenicowanej albo groteskowo zdeformowanej jak w gabinecie „krzywych zwierciadeł”. A wszystko to bez taniego efekciarstwa, lecz w sposób gruntownie przemyślany i mocno uzasadniony. Każda taka transformacja, wsparta idealnie dobraną muzyką, wywoływała na widowni salwy śmiechu i frenetyczne oklaski. Co nie dziwi, bowiem tak dowcipnego spektaklu nie mieliśmy w Lublinie od dawna. Ażeby jednak uzyskać taki efekt, jaki mieliśmy okazję podziwiać, nie wystarczy tylko sprzęt i oprogramowanie. Konieczna jest choreografia zaplanowana i zrealizowana z dosłownie milimetrową precyzją. Sciarroni taką choreografię stworzył i wykonał, przypominając przy okazji zapominaną przez niektórych twórców podstawową prawdę, że na początku jest myśl i ciało, a dopiero później może wkroczyć technologia. A tego, że nie jest niewolnikiem tzw. nowych mediów włoski artysta dowiódł wchodząc do społecznościowej sieci, łączącej losowo ludzi z całego świata. Pokazując reakcje zaskakiwanych niezwykłymi obrazami i sytuacjami osób, zdawał się mówić, iż prawdziwą twórczość uprawia się jednak w „realu”, a wszelkie sieci, portale i czaty to tylko środki przekazu. Użyteczne, ale wobec samego przekazu jednak drugorzędne. To konstatacja krzepiąca, bowiem czuję się trochę nieswojo, gdy przychodzi mi zetknąć się z traktowaniem człowieka, jako peryferyjnego urządzenia komputera…

    PROGRAM NA DZIŚ


    11 listopada – poniedziałek
    Godz. 15.00 – okolice CK: Justyna Jasłowska, Robert Curgenven, Ludomir Franczak – „… And We Will Have Danced Together – Score 5”; wstęp wolny
    Godz. 18.00 – Chatka Żaka: Wydział Teatru Tańca PWST w Krakowie – „Kocham tylko i wyłącznie całym sercem nie-rozłącznie Magdalenę”; bilety – 30/20 zł
    Godz. 20.00 – Sala Widowiskowa CK: Marta Ziółek – „Body Eye”; bilety – 30/20zł
    Godz. 21.00 – Sala Czarna CK: Aleksandra Borys – „Unisono – re//mix Anna Halprin”; bilety – 30/20 zł

    Czytaj treści premium w Kurierze Lubelskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo