Kurier Lubelski » Krzywonos-Strycharska: U mnie w domu była solidarność

Krzywonos-Strycharska: U mnie w domu była solidarność

Data dodania: 2009-06-22 23:19:48 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-08-30 21:42:52

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka

Z Henryką Krzywonos-Strycharską, wybraną przez Kongres Kobiet Polskich "Polką dwudziestolecia", rozmawia Dorota Abramowicz

Stała się Pani symbolem kobiety dzielnej i wszechstronnej. Takiej, która walczy o wolność, gdy trzeba, a zarazem potrafi stworzyć dom dla gromadki dzieci. I wreszcie docenionej...
Zacznijmy od tego, że nie czuję się żadnym symbolem. Przyznanie tytułu "Polki dwudziestolecia" było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Dziewczyny, zapraszając mnie na kongres, nawet jednym słowem nie wspomniały, że czeka mnie to wyróżnienie.
∨ Czytaj dalej


Jakie dziewczyny?
Między innymi Jolanta Kwaśniewska, Kazimiera Szczuka... Wróćmy do tego zaskoczenia. Kiedy na scenę wyszła Krystyna Janda i zaczęła czytać laudację, w życiu bym nie pomyślała, że to mnie dotyczy. A potem nagle padło nazwisko Krzywonos. Wchodząc na scenę, robiłam wszystko, by się nie rozpłakać. Stałam naprzeciwko uwielbianej przeze mnie aktorki, która zawsze będzie dla mnie Agnieszką z "Człowieka z marmuru", trzymałam w dłoniach grafikę przedstawiającą tramwaj linii 15, a pięć tysięcy kobiet biło mi brawo. Niesamowite. A ja przecież jestem zwykłą kobietą, taką jak pani i każda inna.

Dziwi się Pani, że ją doceniono?
Oczywiście. Wiem, w którym rzędzie powinnam stać. Przede wszystkim dla mnie nie jest to kwestia ostatnich 20 lat, tylko trzydziestolecia. Zaczęło się w Sierpniu 1980 r. Nie byłam jedyną kobietą. Co z Anną Walentynowicz? Co z nieżyjącą już, bardzo bliską mojemu sercu, Alinką Pieńkowską, zresztą matką chrzestną mojego dziecka? Polska zmieniła się dzięki cichej sile wielu wspaniałych kobiet.

Jeśli jesteśmy tak silne, to dlaczego nie ma nas w radach nadzorczych, na stanowiskach kierowniczych, w polityce?
Nie ma, bo na siebie nie głosujemy. Można to krok po kroku zmieniać, ustalając np. parytet 50 proc. miejsc w parlamencie dla kobiet i tyleż samo dla mężczyzn. Chociaż ja poszłabym jeszcze dalej. W Sali Kongresowej kilku panów prosiło mnie o wspólną fotografię. Zgoda - odpowiadałam żartem - ale pod warunkiem, że będziecie optować za tym, by kobiety dostawały 51 proc. miejsc. Tak będzie sprawiedliwie po latach dyskryminacji.
1 2 3 »

Komentarze

przejdź na forum

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Rozrywka

Kurier Lubelski

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Kurier Lubelski", czwartek 17.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Stanisław Ceniuk
tel. 81 446-28-05

Reklama:

Oddział Biuro Reklamy, Filia Lublin
ul. Krakowskie Przedmieście 10, 20-002 Lublin
tel. (81) 44-62-850, reklama@kurierlubelski.pl

Biuro reklamy, ogłoszeń i marketing: adresy, telefony, e-maile
Cenniki reklamy znajdują się TUTAJ

Dyrektor Biura Reklamy
Dariusz Topyła
tel. 81 446-28-10
d.topyla@kurierlubelski.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Adres redakcji:
Polska Kurier Lubelski
Krakowskie Przedmieście 10, 20-002 Lublin
tel. 81 446-28-00, faks 81 446-28-30
redakcja@kurierlubelski.pl

Jesteś świadkiem ciekawych zdarzeń? Napisz do nas: online@kurierlubelski.pl

Redakcja Kuriera Lubelskiego: Telefony, e-maile

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Jakie drzewo powinno zastąpić baobab na placu Litewskim?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie KurierLubelski.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.