Menu Region

"Usta milczą, dusza śpiewa" w Teatrze Muzycznym: Chór...

"Usta milczą, dusza śpiewa" w Teatrze Muzycznym: Chór wyszedł na pierwszy plan

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Kurier Lubelski

Andrzej Z. Kowalczyk

23Komentarze Prześlij Drukuj
"Usta milczą, dusza śpiewa" w Teatrze Muzycznym: Chór wyszedł na pierwszy plan

(© Materiały Teatru Muzycznego)

Szczególny charakter miała najnowsza, sobotnia premiera w Teatrze Muzycznym. W roli głównej wystąpili artyści, którzy biorą udział we wszystkich realizacjach teatru, ale rzadko pojawiają się na pierwszym planie, a jeszcze rzadziej doczekują wzmianek w recenzjach. Bohaterem koncertu "Usta milczą, dusza śpiewa" był chór Teatru Muzycznego, prowadzony przez Agnieszkę Tyrawską-Kopeć, która sprawuje kierownictwo muzyczne tej realizacji.
Koncertów jest dopełnieniem prowadzonego przez cały ubiegły rok projektu, polegającego na prezentacji poszczególnych zespołów artystycznych teatru. Chór doczekał się takiej prezentacji jako ostatni z nich, co jednak wcale nie znaczy, że jest najmniej ważnym czy najsłabszym artystycznie. Przeciwnie - od dawna zdecydowanie wykraczał poza rolę tradycyjnie mu przypisywaną. Ten chór nigdy nie był jedynie wokalnym dodatkiem do realizacji.


Jako zespół zawsze tworzył określone role zbiorowe, a niektórzy z artystów realizowali i realizują konkretne zadania aktorskie. Co zresztą bywało doceniane - wielokrotnie słyszałem, jak pracujący w Lublinie reżyserzy spoza naszego miasta za to właśnie, a także za wyjątkowe "roztańczenie" chwalili chórzystów Muzycznego. Biorąc to wszystko pod uwagę, nie ulega wątpliwości, że ten zespół artystów w pełni zasłużył na osobną prezentację.

Program koncertu został podzielony na dwie odmienne repertuarem i charakterem części. Pierwszą wypełniły fragmenty z oper i operetek, wykonywane przez chórzystów jedynie z towarzyszeniem fortepianu. I tu wrażenia mogły być różne. Chóry cyganek i matadorów z "Traviaty" oraz słynna partia "Va pensiero" z opery "Nabucco" zabrzmiały naprawdę bardzo dobrze.

A co więcej - były wręcz piękne wizualnie, w czym miały udział także komputerowe wizualizacje Andrzeja Kopcia. Ale na drugim biegunie był na przykład mazur ze "Strasznego dworu", który bez orkiestry i tancerzy stracił całą swą zadzierżystość i energię. Nie przekonał mnie również chór myśliwych z "Wolnego strzelca". Głównie dlatego, że jak na potrzeby takiego koncertu był trochę za mało - nazwijmy to tak - "przebojowy".

Bez zastrzeżeń natomiast można było przyjąć część drugą, musicalową; bogatszą również instrumentalnie. Przeboje z musicalu "ABBA" skutecznie wprowadziły nastrój radosnej zabawy. A najpopularniejsze fragmenty z "Grease", "West Side Story" i "Wesołej wdówki" świetnie go podtrzymały. Ale prawdziwą kulminacją, a zarazem najlepszym "numerem" koncertu było "Więzienne tango" z musicalu "Chicago".

Reżyser spektaklu, Tomasz Janczak, zrobił coś, co okazało się kapitalnym miniaturowym dziełkiem scenicznym. A wyraziste, pełne sex appealu role stworzyły występujące tu jako solistki: Mariola Drozd, Malina Kęsicka, Barbara Królikowska, Monika Rej, Magdalena Rembielińska i Natalia Skipor. Mimo zastrzeżeń do pierwszej części, była to rzeczywiście dobra rozrywka.


Reklama
23

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Świetnie!

+23 / -29

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Luk (gość)  •

Widać ludziom nic więcej do szczęścia nie potrzeba..........

odpowiedzi (0)

skomentuj

mały koncert

+24 / -31

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

luop (gość)  •

A jaka reklama na tym forum. Już biletów na czerwiec nie ma!

odpowiedzi (0)

skomentuj

maly koncert

+36 / -20

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

malpa (gość)  •

Maly koncert- w koncu tylko chor i fortepian, a tyle zamieszania wokol niego...

odpowiedzi (0)

skomentuj

!!!

+30 / -20

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Kinia (gość)  •

Pan lub Pani lub nie ma zielonego pojęcia co to znaczy artyzm. Polecam włączyć sobie kanał Mezzo i posłuchać co to znaczy. Ale skoro ludzie z lubelszczyzny tak mało wzniosłych wrażeń potrzebują, nie ma się czemu dziwić że na nich teatr żeruje i zapewnia premiery w postaci Usta milczą..., Karnawał zwierząt czy zeszłoroczne Spotkanie z gwiazdą...

odpowiedzi (0)

skomentuj

Żenada

+26 / -31

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

lub (gość)  •

Jakie to polskie, jakie lubelskie! Ktoś coś ciekawego pokazał, wyszedł ponad przeciętność? Od razu pomyjami oblewany. Macie w tym teatrze pewnie kilku, którym sie nic nie podoba, tyko pytanie dlaczego? Może od koryta zostali odsunięci i teraz sieją nienawiść już tylko tu, bo gdzie indziej nikt ich pewnie nie chce już słuchać. Pozdrawiam wszystkich normalnych pracowników teatru, którzy ciężko pracują na jego dobre imię. Ostatnie premiery buły naprawdę super!!!

odpowiedzi (0)

skomentuj

Wszystko w rodzinie

+26 / -34

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Matt (gość)  •

Jak Oni wszyscy się kochają...przyjaciele ( a może i coś więcej???) Jęczak ( reżyser, solista i dyr.artystyczny w jednym), Tyrawska ( chórmistrz, flecistka, przewodnicząca związku zawodowego,członek rady artystycznej teatru oraz przy "premierze" kierownik muzyczny-ciekawe w jaki sposób w czasie dwóch lat pracy w teatrze objęła tyle stanowisk) oraz mąż Tyrawskiej-Andrzej Kopeć, który nie jest pracownikiem teatru, tylko klarnecistą i kompozytorem, zajął się wizualizacją "premiery". I wszystko w rodzinnym gronie się kręci, o poziom artystyczny się nie dba tylko o to aby poszczególne osoby i ich bliscy mogli sobie kupę kasy, póki jeszcze mogą, zarobić.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Takie to wszystko mizerne...

+32 / -31

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Hanka (gość)  •

Żenada i tyle. Chór na tle fortepianu - słowem tandeta, kicha mi malizną czuć...ale skoro ludziom się podoba takie mizerowanie Pana Jęczaka...i Pani Kopeć...duet prima sort...

odpowiedzi (0)

skomentuj

do kan-ału

+25 / -26

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

widz (gość)  •

A co to ma do rzeczy człowieku jaki publika poziom artystyczny reprezentuje?! Może żadny i co z tego?!Przychodzimy do teatru aby się dobrze bawić, posłuchać fajnych wykonań na żywo i coś fajnego zobaczyć. To wszystko dostajemy, miedzy innymi w ostatni weekend. Wstałem z wszystkimi i biłem brawo bo to co zobaczyłem i usłyszałem na to zasługiwało. Nie wiem jaki mam "poziom artystyczny" bo skończyłem inne studia ale mam prawo wyrazić swoje zdanie czy mi się coś podoba czy nie, a ostatni koncert podobał mi sie bardzo. Przyłączam się do gratulacji dla Teatru Muzycznego w Lublinie! Oby tak dalej!!!

odpowiedzi (0)

skomentuj

do joł

+31 / -24

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

kan (gość)  •

W takim razie widać jaki poziom artystyczny reprezentujesz...

odpowiedzi (0)

skomentuj

bzdury

+42 / -40

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

joł (gość)  •

Skoro kiedyś bywałeś to przejdź się teraz a zobaczysz i usłyszysz różnicę! Byłem na premierze Luxemburga, byłem na Usta milczą...Teatr jest w świetnej formie artystycznej. Aby tak dalej. Ogromne gratulacje!!! Potwierdzam poprzednie relację z premiery- owacje na stojąco i kilka bisów, było super!!!

odpowiedzi (0)

skomentuj
1 3 »
Reklama
Reklama