Liga Mistrzów: "Monachijski horror" i "perfekcyjna...

    Liga Mistrzów: "Monachijski horror" i "perfekcyjna Barcelona". Echa wtorkowych ćwierćfinałów

    TB (AIP)

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Jackson Martinez z Porto
    1/2
    przejdź do galerii

    Jackson Martinez z Porto ©Michael Probst

    Po ćwierćfinałowych starciach Ligi Mistrzów, w których Bayern pokonał Porto, a Barcelona Paris Saint-Germain najwięcej zmartwień mają... Anglicy.
    „Monachijski horror”, „Katastrofa w Monachium”, „Pokaz siły Bayernu” i „Porto rozjechane” – tytuł w niemieckich i portugalskich, a także hiszpańskich mediach są podobne. Nikt nie ma wątpliwości, że bawarski zespół zapewne odrobiłby każdą stratę. We wtorek, po porażce 1:3 w Porto, musiał wygrać przynajmniej 2:0. Taki wynik był już po 22 minutach, po chwili gola strzelił chwalony przez media w Europie Robert Lewandowski. Do przerwy prowadził 5:0. Skończyło się 6:1.

    – W pierwszej połowie zagraliśmy bardzo dobrze. Jednak w drugiej już tak nie było. Mimo wszystko dziękuję piłkarzom, bo świetnie zareagowali po porażce w Portugalii. Mam ogromne szczęście, że trenuję tak wielkich piłkarzy. Ale musimy dalej pracować nad tym, żeby nie zdarzały się nam słabsze momenty, jak po przerwie. Natomiast jeśli zawodnicy myślą, że będziemy wygrywać w taki sposób każdy mecz, to klub może zacząć szukać nowego trenera – skomentował trener Bayernu Josep Guardiola, który jako pierwszy trener w historii rozgrywek sześć razy z rzędu zagra w półfinale.

    O jego zatrudnieniu marzą w Manchesterze City – donosi „The Times”. Wśród widzów na Allianz Arena był Aitor Beguiristáin, dyrektor sportowy angielskiego klubu. Po cichu kibicował gościom, szykując się do pogawędki z przyjacielem po meczu i niezobowiązującym namawianiem go, by w letniej przerwie przeniósł się na Wyspy i zastąpił Manuela Pellegriniego. Ponoć dni chilijskiego trenera w City są już policzone. Natomiast niemieckie media jakiś czas temu wątpiły, czy Guardiola jest odpowiednim szkoleniowcem dla Bayernu i czy będzie w stanie powtórzyć sukcesy z Barcelony. Po wtorkowym wieczorze nikt nie ma co do tego wątpliwości. Brytyjscy dziennikarza „ Times’a” uważają za żenujące, że ktoś w ogóle wpadł na taki pomysł. „Kryzys? Jaki kryzys? A do City Guardiola trafi nie wcześniej niż za rok.

    Katalończyk ma tylko jedno zmartwienie. Po jednym z goli tak bardzo się cieszył, że jego spodnie nie wytrzymały i rozpruły się na szwie. Hiszpan nie dał po sobie poznać, że coś jest nie tak. Dalej, jak gdyby nic się stało, dreptał wzdłuż ławki rezerwowych i przekazywał wskazówki drużynie. Kamerzyści i fotoreporterzy byli jednak bezlitośni.

    – Na następny mecz kupię sobie nowe – uśmiechał się Guardiola, który będzie musiał wydać ok. 1200 euro. Wnikliwi internauci rozpoznali, że spodnie były dziełem kanadyjskich projektantów – Deana i Dana Catenaccich i ich marki Dsquared2.

    Natomiast drugim zmartwieniem dla Anglików jest to, jak łatwo Barcelona rozprawiła się z PSG. W Paryżu wygrała 3:1, na Camp Nou bez większych problemów ograła gości 2:0. To boli, biorąc pod uwagę, że w poprzedniej fazie francuski klub dzięki większej liczbie bramek zdobytej na wyjeździe wyeliminował Chelsea. Jakby tego było mało, w drugim meczu czerwoną kartkę dostał Zlatan Ibrahimović.

    Szwedzki napastnik za karę nie mógł grać tydzień temu. Jego powrót nie okazał się jednak zbawienny. „Francuzi zagrali bez wiary w końcowe zwycięstwo i byli tylko widzami pięknego spektaklu w wykonaniu Barcelony” – napisali dziennikarze madryckiego dziennika „Marca”, którzy zespół Luis Enrique nazwali walcem. Kataloński „As” dodał, że wróciła „perfekcyjna Barcelona”.

    Czytaj treści premium w Kurierze Lubelskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo