Obchody 100. rocznicy rzezi Ormian. Władze Turcji wciąż...

    Obchody 100. rocznicy rzezi Ormian. Władze Turcji wciąż unikają określenia "ludobójstwo" [ZDJĘCIA]

    Aleksandra Gersz (AIP)

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Eksterminacja blisko 1,5 miliona Ormian miała miejsce w 1915 roku podczas I wojny światowej na terenie Imperium Osmańskiego. Oficjalny dzień pamięci rzezi obchodzony jest 24 kwietnia. Jak podaje Reuters, do wydarzeń odniósł się prezydent Turcji Tayyip Erdoğan. W oświadczeniu odczytanym podczas uroczystości w kościele w Stambule polityk stwierdził, że łączy się w bólu z Ormianami, jednak nie nazwał masowego morderstwa "ludobójstwem".


    - Chcę uczcić pamięć wszystkich obywateli Armenii - niezależnie od ich etnicznej i religijnej tożsamości - którzy stracili życie podczas I wojny światowej. Poprzez ustanowienie Tureckiej Republiki udało nam się nie tylko nie zapomnieć o tych tragicznych wydarzeniach, ale także nauczyć się z nimi żyć - mówił Erdoğan w odczytanym liście. Prezydent Turcji, który osobiście nie wziął udział w obchodach 100. rocznicy, dodał także, że "serca obywateli pozostają szeroko otwarte dla wszystkich wnuków osmańskich Ormian".

    W oficjalnym uroczystościach w Stambule, w którym podczas I wojny światowej, żyła duża liczba Ormian, po raz pierwszy wziął udział przedstawiciel tureckiego parlamentu - podaje Euro News. Volkan Bozkır, minister do spraw relacji z Unią Europejską, powiedział dziennikarzom, że Turcja nie neguje tragedii jaka wydarzyła się sto lat temu na tureckim terytorium. - Nie jesteśmy przeciwko dawaniu świadectwa o tym co się stało i odczuwania w związku z tym bólu - mówił minister pytany dlaczego władze Turcji wciąż nie mówią o zdarzeniu jako o ludobójstwie. Jak podaje CNN, we wtorek minister spraw zagranicznych Turcji Mevlut Cavusoglu powiedział wprost, że "nie może nazwać wydarzenia z 1915 roku ludobójstwem".

    Setną rocznicę rzezi Ormian uczcili między innymi prezydenci Francji François Hollande oraz Rosji Władimir Putin. Jak podaje Reuters, przywódcy złożyli żółte róże pod pomnikiem położonym na wzgórzu niedaleko miasta Erywań, stolicy Armenii. W swoim wystąpieniu Hollande stwierdził, że odnoszenie się do historycznego wydarzenia sprzed wieku jako do ludobójstwa jest "aktem prawdy" - podaje Reuters. - Francja walczy z niszczeniem dowodów wszelkich tragedii, ponieważ zaprzeczanie im, prowadzi do powtórzenia masakr - powiedział francuski przywódca, którego przemowa została powitana aplauzem.

    Podczas ceremonii głos zabrał także Władimir Putin, który stwierdził, że masowe morderstwa nie mogą być usprawiedliwione w żadnych okolicznościach. Przywódca Federacji Rosyjskiej stwierdził, że "neofaszyzm" i "nacjonalizm" coraz częściej dochodzą do głosu we współczesnym świecie. Jak podaje Reuters, w ten sposób Putin odniósł się do konfliktu we wschodniej Ukrainie, który często określa właśnie jako "neonazizm". Władze Kremla wciąż zaprzeczają, jakby wspierały oddziały prorosyjskich separatystów w Doniecku. Słowa przywódcy spotkały się z ostrą krytyką władz Turcji, które wypomniały Rosji masowe morderstwa na Kaukazie czy we wschodniej Europie. - Naszym zdaniem Rosja jest państwem, które najlepiej wie czym jest ludobójstwo - stwierdziło tureckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych w oświadczeniu, cytowanym przez agencję Reuters.

    - Przyznanie się do ludobójstwa jest triumfem człowieczeństwa i sprawiedliwości nad nietolerancją i nienawiścią - powiedział prezydent Armenii Serż Sarkisjan. Wcześniej, w środę polityk twierdził, że jest gotowy na normalizację relacji z Turcją i rozpoczęcie rozmów pokojowych. Wydarzenie z 1915 roku nazwali także mianem ludobójstwa rząd Niemiec, Parlament Europejski oraz Papież Franciszek - podaje Reuters.- Jesteśmy szczęśliwi, że coraz więcej krajów, a nawet głowa Kościoła Katolickiego nie negują ludobójstwa Ormian. W ten sposób takie wydarzenie już nigdy się nie powtórzy - mówiła 32-letnia mieszkanka Erywania, cytowana przez Reutersa.

    Jak podaje CNN, słowa "ludobójstwo" kolejny raz nie użył prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama, mimo, że mówił o konieczności przyznania się do istnienia masowego morderstwa podczas kampanii wyborczej w 2008 roku. Według wielu ekspertów, Obama nie chce w ten sposób naruszyć relacji dyplomatycznych z Turcją.

    Czytaj treści premium w Kurierze Lubelskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo