Data dodania: 2012-02-17 07:00:05 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2012-02-20 22:05:31
Prof. Paweł Śpiewak (© Bartek Syta/Polskapresse)
- Mit Żydów komunistów mordujących polskich patriotów to echo odwiecznych antysemickich stereotypów - przekonuje historyk idei prof. Paweł Śpiewak w rozmowie z Agatonem Kozińskim.
koleżanka ze studiów (gość), 18.03.12, 14:13:49
Czy warto przeczytać książkę Śpiewaka na ten temat? Warto, ale na pewno nie można jej traktować jako syntezy wiedzy na temat związków polskich Żydów z władzą komunistyczną w Polsce w najbrutalniejszym etapie czyli od 1944 roku do 1953-6. Nie warto wierzyć Śpiewakowi na słowo, a przytaczane przez niego dane samemu weryfikować z trzech powodów. Śpiewak jest stroną tych badań. Jest Żydem, jednak rodzinnie ( więc, można zakładać, że i emocjonalnie), powiązany z opisywanym przez siebie środowiskiem polskich komunistów. To po pierwsze. Po drugie, Paweł Śpiewak, zmienia poglądy, wraz ze zmianą atmosfery w Polsce. Dawny liberał :) nie wykazujący zainteresowania religią teraz zaczyna być wielkim entuzjastą i znawcą Tory :)) A po trzecie Śpiewak jest zwyczajnym dyletantem. Pogooglujcie chwile i wcale nie ma tak dużo książek na swoim koncie. W Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego przeglądałam jego Klasyczne Teorie Socjologiczne i jest to najcieńszy, merytorycznie najsłabszy podręcznik o tej tematyce.
odpowiedzi (0)
Tak: 2
Nie: 1
tylko prawda jest ciekawa (gość), 20.02.12, 16:35:25
[..]Na historię Jedwabnego natknąłem się, czytając książkę Reubena Ainszteina, ale przyznam się, że nie zwróciłem na to większej uwagi. Wymienia się tam Jedwabne dosłownie jednym słowem w litanii miejscowości, gdzie autor oskarża Polaków o popełnienie pogromów latem 1941 roku. Bardziej zaszokowało mnie stwierdzenie tego badacza, że "polscy naziści" w 1944 roku w Powstaniu Warszawskim zabili więcej Żydów niż Niemców - czyli między sierpniem a październikiem 1944 r. - AK i NSZ miały wymordować około 15.000 Żydów.
Dobrze pamiętamy, że w 1994 r., w roku półwiecza Powstania Warszawskiego, "Gazeta Wyborcza" piórem Michała Cichego rozpętała dyskusję o "czarnych kartach Powstania", powtarzając oskarżenia Ainszteina. Jak dowiódł Leszek Żebrowski, całkowicie wyssane z palca. Jak się okazuje, Cichy i Gross posługują się podobną skrajnie nierzetelną "metodologią": manipulacje źródłami, przemilczenia i kłamstwa. Jaka była Pana reakcja na rewelacje autorów żydowskich o najnowszej historii Polski?
- Na początku byłem zaszokowany, a potem przyzwyczaiłem się. Postanowiłem do tych opowieści podejść bardzo poważnie, a więc sprawdzić je. Weryfikowałem te relacje m.in. w Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie (AŻIH). Dam przykład. W przechowywanej w Yad Vashem relacji, Gedala Erenberg zeznał w języku jidysz, że jesienią 1942 r. Narodowe Siły Zbrojne wymordowały siekierami pod Zakrzówkiem kilka rodzin żydowskich. Ale z relacji tej wynikało, że Erenberg był w tym czasie w niemieckim obozie, a więc nie był świadkiem bezpośrednim. Tymczasem w AŻIH zachowała się relacja inż. Adama Urlicha, z której wynika, że kilku Żydów siekierami wymordowali zwykli bandyci - a nie NSZ. Innych Żydów zabili Niemcy przy ewakuacji ludności wsi. Spytałem też o tę sprawę dwie mieszkanki Zakrzówka. Potwierdziły odpowiedzialność Niemców i bandytów. Na koniec w Archiwum Państwowym w Lublinie, Oddział Kraśnik, znalazłem pismo samego Erenberga z 1945 roku, w którym pisze o Żydach z Zakrzówka zamordowanych przez Niemców, co potwierdza pismo innego świadka żydowskiego z tego okresu. Tak było też z innymi relacjami żydowskimi, które udało mi się zweryfikować. Czyli, jest tam trochę prawdy, trochę zgadywania, trochę przesady. Normalnie; pamięć ludzka nie jest przecież perfekcyjna. Nakładają się na to zadrażnienia, resentymenty.
W mediach toczy się żywa dyskusja (ale nie zawsze jest ona "poważna", jak pokazują publikacje "Wprost") o Jedwabnem, ale tak na dobrą sprawę stoimy ciągle w miejscu. Gross nie przedstawia dowodów, tylko przypuszczenia, badacze podejrzewający, że mord w Jedwabnem był dziełem Niemców, nie potrafią, czy nie mogą przy pomocy źródeł uzasadnić swojego przekonania.
Publicystom nie chodzi zwykle o dyskusję, a o bezdyskusyjne przekonanie do swego punktu widzenia. Ich rola jest jednak ważna, bowiem mogą zasugerować pośrednim czy bezpośrednim świadkom, z których każdy słyszał albo widział tylko okruchy tragedii, pewną interpretację wydarzeń w Jedwabnem. Jest to naturalne zjawisko ogłupiania mózgów przez propagandę. Na przykład, żołnierz NSZ Marian Boblewski wspominał mi, że "po wyzwoleniu [sic] złapało mnie NKWD i śledczy celnym wykopem zmiażdżył mi oko. Miałem wtedy 17 lat". Proszę sobie wyobrazić, co zaszło w mózgu tego człowieka, który był niewątpliwie antykomunistą, że akt zniewolenia, czyli zdobycie Polski przez Sowietów w 1944 roku, które tak tragicznie odbiło się na nim, na jego rodzinie, kolegach i na kraju, potrafił nazwać "wyzwoleniem". Propaganda czyni cuda. Po prostu komuniści i lewicowcy skonstruowali cały świat symboli i zmonopolizowali język. Nakreślili ramy, w których poruszamy się do dziś. Dlatego właśnie historycy przykładają taką wagę do współczesnych dokumentów oraz wspomnień.
Nauka pod kontrolą
Dlaczego tak trudno dotrzeć do prawdy o wydarzeniach w Jedwabnem?
- Bo przez 50 lat w Polsce nie było wolności słowa. Przecież w wolnej Rzeczpospolitej takie sprawy zostałyby rozpatrzone, a na pewno nagłośnione od razu po wojnie. W niewoli komunistycznej nie było to możliwe; co najwyżej sprawy takie załatwiano częściowo - śledztwo dwa tygodnie, a proces jeden dzień. I Jedwabne "załatwione". Teraz stoimy przed straszliwie zaniedbaną stajnią Augiasza nauki polskiej. Nie ma metodologii prowadzenia badań regionalnych; tradycja obiektywnego dociekania prawdy została stłamszona. W końcu nie ma funduszy ani środków na badania; a jak są, to pozostają w większości pod kontrolą ludzi wywodzących się z poprzedniego systemu, albo nie bardzo chcą zerwać ze starymi przyzwyczajeniami - bo nie potrafią.
Jedna rzecz jest znamienna. Gdy ukazali się "Sąsiedzi", a potem zaraz zaczęły się sypać w "Gazecie Wyborczej" artykuły przyjmujące za pewnik tezy Grossa, okazało się, że polemistom brakuje rzeczowych argumentów. Nie ma opracowań pierwszej sowieckiej okupacji na ziemiach północno-wschodnich RP, stosunków polsko-żydowskich, historii Kościoła katolickiego z tego okresu. A trudno się bronić nie przedstawiając faktów. [...]
odpowiedzi (0)
Tak: 2
Nie: 1
misianty (gość), 20.02.12, 15:17:57
Dwieście lat razem Sołżenicyna z pewnością rozwieje jakiekolwiek wątpliwości...
Ciekawe też, że polskich Żydów, w tym liczne grono wspaniałych polskich patriotów żydowskiego pochodzenia wymordowali Niemcy, wobec czego absolutna większość Żydów zajmujących stanowiska w PRL po 45 r. stanowili Żydzi-bolszewicy, którzy przyjechali z Armią Czerwoną.
P. Śpiewak widać tego najzwyczajniej w świecie jeszcze nie zauważył.
odpowiedzi (0)
Tak: 6
Nie: 1
ju (gość), 19.02.12, 17:31:15
Przytoczę więc szerszy tekst publikacji Marka Jana Chodakiewicza („Żydzi i Polacy 1918- 1955”, str. 316), z którego ów istotny dla wątku fragment zacytowałem w swoim wpisie:
We wrześniu 1941 roku pułkownik Stefan Rowecki (‘Grot’) stwierdził:
“Proszę przyjąć jako fakt zupełnie realny, że przygniatająca większość kraju jest nastawiona antysemicko.
Nawet socjaliści nie są tu wyjątkiem. Różnice dotyczą tylko taktyki postępowania.
[Osób] zalecających naśladowanie metod niemieckich prawie nie ma.
------
Ktos inny napisal:
zarazajaja tym swoim prymitywnym antysemitizmem swoje polskie dzieci aby sie nie musieli przed nimi wstydzic....
Nawet tajne organizacje, pozostające pod wpływem przedwojennych aktywistów Klubów Demokratycznych lub Polskiej Partii Socjalistycznej, akceptują postulat emigracji jako rozwiązanie problemu żydowskiego.
Jest to dla wszystkich równie oczywiste, jak na przykład konieczność usunięcia z karaju Niemców. [...]
Antysemityzm jest obecnie postawą szeroko rozpowszechnioną.”
odpowiedzi (0)
Tak: 2
Nie: 1
ju (gość), 19.02.12, 17:25:01
Oto tylko kilka niewielkich fragmentów historiografii traktującej o tamtych czasach.
Emanuel Ringelblum w swoich wojennych notatkach zapisał, że już w
1941 r. Żydzi ukrywający się po "stronie aryjskiej" nie czuli się
bezpieczni, szantażowani - często wracali do getta.
Nic w tym dziwnego, gdyż, jak pisał w raporcie (25.9.1941 r.) do
Londynu dowódca AK Grot-Rowecki, "przygniatająca większość kraju jest nastawiona antysemicko".
Emanuel Ringelblum pisał w swoim warszawskim bunkrze niejako “na
gorąco”:
"Obok agentów policyjnych szantażyści i “szmalcownicy” są wieczną zmorą Żydów po aryjskiej stronie. Nie ma dosłownie Żyda
“na powierzchni” czy “pod powierzchnią”, który by nie miał z nimi do czynienia raz albo kilka razy i nie musiał się od nich
wykupić większą lub mniejszą sumą pieniędzy. [...]
“szmalcownictwo” zaczyna się z chwilą przejścia Żyda przez bramę getta albo dla ścisłości już u bram getta, które są obserwowane przez roje #szmalcowników”!. W każdym Żydzie, opuszczającym getto,
widzi >>szmalcownik>szmalcownicy>szmalcownik>wypadu>Szmalcownicy
odpowiedzi (0)
Tak: 2
Nie: 4
ju (gość), 19.02.12, 17:13:17
Nie uda sie Wam przekrzyczec prawdy, chlopaczkowie z polskiego ciemnogrodu ;)))
Swiat i tak juz sie dowiedzial. Z grzecznosci (czesto) wam wszystkiego nie przypomina, koledzy szmalcownicy.
Nie zapominajcie, ze miliony Polakow zyloe w czasie wojny tylko z polowania na Zydow. 95 % Polakow, ktorzy zgineli pomagajac Zydom zginelo przez.... Polakow, ktorzy doniesli na nich Niemcom/Granatowej policji.
Nie zakrzyczycie tego. Nawet z pomoca prymitywnej TV prymitywnego... ksiemdza. Juz za pozno aby zakryc prawde berecikami ;)))
A Humer byl i pozostal czystej krwi Polakiem. Nieczytaty ciemnogrod polski jednak wie tyle o tym co sie nauczyl w 3 kladsie podstawowki...
Tak: 3
Nie: 7
TELEWIDZACY (gość), 18.02.12, 22:23:27
więźniów mimo, że nie był śledzczym i odmawiał zwalniania nawet tych, którzy otrzymali zwolnienia od prokuratora. PO ŚMIERCI KAZAŁ ROZSYPAĆ SWE PROCHY NAD IZRAELEM.
odpowiedzi (0)
Tak: 4
Nie: 1
Stanisław Ceniuk
tel. 81 446-28-05
Oddział Biuro Reklamy, Filia Lublin
ul. Krakowskie Przedmieście 10, 20-002 Lublin
tel. (81) 44-62-850, reklama@kurierlubelski.pl
Biuro reklamy, ogłoszeń i marketing: adresy, telefony, e-maile
Cenniki reklamy znajdują się TUTAJ
Dyrektor Biura Reklamy
Dariusz Topyła
tel. 81 446-28-10
d.topyla@kurierlubelski.pl
Adres redakcji:
Polska Kurier Lubelski
Krakowskie Przedmieście 10, 20-002 Lublin
tel. 81 446-28-00, faks 81 446-28-30
redakcja@kurierlubelski.pl
Jesteś świadkiem ciekawych zdarzeń? Napisz do nas: online@kurierlubelski.pl
Redakcja Kuriera Lubelskiego: Telefony, e-maile
Reklama
Reklama
Jak się powiedzie reprezentacji Polski na Euro 2012?
Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie KurierLubelski.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.