Czas zadumy i pamięci

    Czas zadumy i pamięci

    Tomasz Stawecki

    Kurier Lubelski

    Aktualizacja:

    Kurier Lubelski

    W tych dniach jesteśmy z naszymi bliskimi. Dziesiątki tysięcy zniczy rozświetliły lubelskie nekropolie
    1/7
    przejdź do galerii

    W tych dniach jesteśmy z naszymi bliskimi. Dziesiątki tysięcy zniczy rozświetliły lubelskie nekropolie ©Jacek Babicz/Polska Kurier Lubelski

    - Niebo jest chwałą świętych, a ziemia ich ojczyzną. W te dni myślami jesteśmy przy bliskich - naszych świętych, nie tylko tych wielkich, którzy pozostawili po sobie katedry czy wspaniałe pomniki ludzkości - powiedział w homilii podczas sobotniej mszy "Pod Lipkami" bp Józef Wróbel.

    Najstarszą lubelską nekropolię odwiedziły w ostatnich dniach tysiące lublinian. Muzyka dobiegająca z kaplicy cmentarza przy ul.
    Lipowej, m.in. przejmujące "Adagio for Strings", trafiała do serc. - Zamiast siedzieć przed telewizorem postanowiłem kwestować - mówił Piotr Dreher, przewodniczący Rady Miasta Lublin. Z puszką w garści spędził "Pod Lipkami" cały weekend.

    Kwestowali prezydenci Lublina: w piątek Adam Wasilewski, w sobotę obaj jego poprzednicy: Andrzej Pruszkowski i Paweł Bryłowski. Można też było spotkać radnego Wojciecha Krakowskiego. Wicewojewoda Henryka Strojnowska zebrała 1550 zł. Wicemarszałek Jacek Sobczak, po raz pierwszy w "karierze kwestora", zebrał ponad 2 tysiące złotych. Posłanka Izabella Sierakowska zgromadziła 2869 zł. W sobotę po południu do kwesty przyłączyła się posłanka Joanna Mucha i zastępcy prezydenta Wasilewskiego. A Konstanty Frączek rozpoczął zbieranie datków już w piątek, o godz. 6.00.

    - Ja tam nie mam już zdrowia na takie rekordy - skomentował Władysław Stefan Grzyb, klikon miejski. Zbiórkę datków umilał sobie pobrzękiwaniem "służbowym" dzwonkiem. Kwestował 20. raz. Na dowód prezentował zaświadczenie z 1988 r.

    Od sobotniego ranka zbierał datki inny, stały uczestnik kwesty, aktor Piotr Wysocki. Towarzyszył mu znany skrzypek, Janusz Karpiński. Dyżur rozpoczął od koncertu nad mogiłą Tadeusza Kwiatkowskiego-Cugowa.

    - W ubiegłym roku umówiliśmy się z Tadkiem, że będziemy kwestowali razem: on recytuje, ja gram. Niestety, los sprawił, że stało się inaczej - mówił Janusz Karpiński. - Tę melodię byłem winien Tadkowi.

    Przez cały dzień dźwięki skrzypiec towarzyszyły odwiedzającym nekropolię. Janusz Karpiński spłacał zobowiązanie wobec przyjaciela.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo