Śledztwo z uchybieniami, śledczy bez kary

    Śledztwo z uchybieniami, śledczy bez kary

    Witold Michalak

    Kurier Lubelski

    Kurier Lubelski

    Śledztwo przeciwko Władysławowi Szczeklikowi było pełne błędów - uznał prokurator krajowy. Prawnikom, przez których policjant przez lata musiał walczyć o odzyskanie dobrego imienia, nie spadnie jednak włos z głowy.
    Zdaniem prokuratora krajowego, uchybienia, jakich się dopuścili prawnicy, nie dają podstaw do postawienia im zarzutów niedopełnienia obowiązków lub przekroczenia uprawnień.

    - Uchybienia te należy rozważać w kontekście deliktów dyscyplinarnych, które jednak uległy przedawnieniu - dowiedzieliśmy się od Katarzyny Szeskiej, rzecznika prasowego prokuratora generalnego.

    Oznacza to, że prokuratorzy Cezary Pakuła i Maciej Florkiewicz, którzy prowadzili sprawę Szczeklika, nie poniosą żadnych konsekwencji za oskarżenie policjanta.
    Pierwszy z nich nadal jest naczelnikiem wydziału śledczego Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Drugi przez kilka lat pracował w warszawskiej Prokura- turze Krajowej. Dopiero Zbigniew Ćwiąkalski, szef resortu sprawiedliwości, nie przedłużył mu delegacji. W wyniku tej decyzji Florkiewicz w grudniu wróci do pracy w lubelskiej... Prokuraturze Apelacyjnej.

    Analizę akt sprawy Szczeklika polecił sam minister Ćwiąklaski. Sprawdzanie trwało kilka miesięcy. Wczoraj Warszawa o ustaleniach mówiła wyjątkowo ogólnikowo. Podano jedynie, że błędy dotyczą głównie postępowania przygotowawczego.

    - Mimo stwierdzonych uchybień, nie można jednoznacznie zakwestionować słuszności skierowania aktu oskarżenia przeciwko Władysławowi Szczeklikowi - informuje prokurator Szeska, ale szczegółów ustaleń nie zdradza. - Na rozstrzygnięcie miało wpływ przedłużające się postępowanie sądowe.

    Szczeklika oskarżono w grudniu 2002 r. Sprawę udało się zakończyć prawomocnie latem tego roku. O tym procesie pisaliśmy wielokrotnie. Przypomnijmy, że mężczyzna był komendantem policji w Białej Podlaskiej, gdy zatrzymano go w grudniu 2001 r.

    Postawiono mu zarzuty korupcyjne. Miał ujawniać tajemnice służbowe w zamian za sprzęt RTV i biżuterię. Do rzekomej korupcji miało dojść jeszcze w latach 90.

    Sądy oczyściły policjanta z winy. Szczególnie miażdżące dla lubelskiej prokuratury było uzasadnienie wyroku wydanego przez Sąd Okręgowy w Lublinie. Wynikało z niego, że śledztwo przeciwko policjantowi prowadzono tendencyjnie. Sąd ujawnił, że śledczy przerobili protokół okazania fotografii Szczeklika jednemu ze świadków. Przerobiony dokument stał się później jednym z dowodów dających podstawy do zatrzymania i oskarżenia.

    Zdaniem Sądu Okręgowego, lubelska prokuratura była pochłonięta jedynie gromadzeniem dowodów przeciwko policjantowi. Na autorze aktu oskarżenia sąd nie zostawił suchej nitki, zarzucając mu "zniszczenie kariery zawodowej wysokiego rangą funkcjonariusza policji". Po uniewinnieniu Władysław Szczeklik wrócił do czynnej służby. Pracuje w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo