Klatki i sekundy

    Klatki i sekundy

    Joanna Biegalska

    Kurier Lubelski

    Aktualizacja:

    Kurier Lubelski

    Z red. Tadeuszem Chwałczykiem, założycielem Amatorskiego Klubu Filmowego "Rotor Film", działającego w Świdniku, rozmawia Joanna Biegalska.
    Dobry filmowiec musi mieć talent?

    Powinien. Lata pracy w klubie nauczyły mnie rozeznawać, w kim drzemie iskra talentu. I kto będzie dobrym operatorem.

    Od czego trzeba zacząć?

    Trzymam w rękach aparat fotograficzny nie bez powodu. Jednym z ważnych sprawdzianów dla adepta sztuki filmowej jest egzamin z fotografowania. Na pierwszym spotkaniu proszę o przyniesienie własnych zdjęć.
    Dyskutujemy nad kadrem i światłem. Bo filmowanie to przecież nic innego, jak fotografowanie z częstotliwością 24 klatek na sekundę. Jeśli ktoś potrafi właściwie wykadrować obraz to znaczy, że ma pojęcie, jak zrobić film.

    Chętnych do nauki jest wielu?

    Oczywiście. Sukces przyciąga. Ale nie każdy ma cierpliwość w zdobywaniu wiedzy i praktyce. Proces powstawania filmu jest długi i żmudny.

    Ale przy dzisiejszej technice to przecież aparat czy kamera same robią zdjęcia.

    Może jestem staroświecki, uważam jednak, że zdjęcia robi jednak człowiek, a nie maszyna. Trzeba umieć patrzeć, żeby z wielkiego obrazu wyłapać interesujący szczegół. Uważam, że oszczędnie należy korzystać z technicznych udogodnień, co nie znaczy, że one są złe. Ma pani rację, że skończyła się już era montażu analogowego. Weszła technika cyfrowa. Nie odżegnując się od tradycji chcielibyśmy zdobyć środki na zakup takiej kamery.

    Klub wykształcił rzesze wychowanków.


    W ciągu 20 lat przez klub przewinęło się ponad 80 dziewcząt i chłopców. Moi uczniowie zrealizowali 135 filmów autorskich. Co piąty z nich dostał nagrodę lub wyróżnienie na festiwalach krajowych i zagranicznych. Dołączają do nas następne pokolenia młodych adeptów sztuki filmowej. Razem robimy naprawdę coś dobrego. Młodzi ludzie mają szansę znalezienia swojej drogi w życiu.

    Czuje się Pan spełniony?


    Mogę śmiało przyznać, że - ja i członkowie klubu - mieliśmy w tym roku dużo powodów do satysfakcji. Zaczęło się od stycznia, kiedy zostałem uznany za jednego z dwunastu szczególnie zasłużonych dla Ziemi Lubelskiej. Doceniły mnie lokalne media, a to w związku z prowadzeniem AKF. Potem otrzymałem "Błękitne Skrzydła" za publicystykę lotniczą. To cieszy. I dodaje... skrzydeł. Liczę na to, że jeden z uczniów przejmie kiedyś moją rolę.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo