Ministerstwo chce ulżyć ciężkiej doli ucznia

    Ministerstwo chce ulżyć ciężkiej doli ucznia

    Maria Krzos

    Kurier Lubelski

    Aktualizacja:

    Kurier Lubelski

    Na wojnę o proste kręgosłupy uczniów wybiera się ministerstwo edukacji. Część pieniędzy na przystosowanie szkół do przyjęcia sześciolatków resort chce przeznaczyć na szafki, w których uczniowie mogliby zostawiać swoje rzeczy. MEN zamierza też wydać rozporządzenie zobowiązujące wydawców do produkowania lżejszych podręczników.
    Danucie Nowakowskiej-Bartłomiejczyk, dyrektorce Szkoły Podstawowej nr 6 w Lublinie, podoba się projekt rozporządzenia ministerialnego dotyczącego podręczników. - To dobra informacja - komentuje. - Zależy jednak, jak zapis ten będzie realizowany.

    Niedawno Szkoła Podstawowa nr 6 wprowadziła w życie rozwiązanie, które odchudziło plecaki uczniów wszystkich klas. Wystosowano do rodziców pismo z propozycją, by dosłownie cięli podręczniki swoich dzieci na części. Uczeń ma zabierać do szkoły tylko ten fragment, który jest aktualnie potrzebny na lekcji.

    Więcej wątpliwości wobec ministerialnych pomysłów ma Zofia Wiercińska, która kieruje Szkołą Podstawową nr 20 w Lublinie.

    - Podręczniki w miękkich oprawach bez wątpienia są lżejsze, ale za to twarde gwarantują większą trwałość. Jeśli z tej samej książki chce korzystać na przykład młodsze rodzeństwo, ma to duże znaczenie.

    Paweł Komisarczuk, redaktor naczelny wydawnictwa edukacyjnego OPERON, uważa, że tym pomysłem resort chce pozytywnie zaistnieć w mediach. - Taki zapis nic nie załatwia - mówi. - Wydawnictwa i tak się starają, aby podręczniki były jak najlżejsze, gdyż takie są oczekiwania klientów. Nie czekamy na ministerialne zalecenia.

    W podobnym tonie reagują szkoły, jeśli chodzi o plan MEN dotyczący szafek. - U mnie szafki dla dzieci z podstawówki są od dawna - komentuje Grażyna Daniewska, dyrektor Zespołu Szkół nr 8. - Niedługo będą również dla uczniów z gimnazjum. Nie czekaliśmy na ministerialne zalecenia. O to, aby pojawiły się w szkole zabiegali sami rodzice.

    Podobnie jest w Szkole Podstawowej nr 30 w Lublinie. - Rzeczywistość wyprzedza pomysły ministerstwa - mówi dyrektor Elżbieta Satowska.

    Obydwie dyrektorki nie mają jednak wątpliwość, że niektórym placówkom może on przysporzyć wielu problemów. - W naszych szkołach było miejsce na wstawienie szafek, ale co z tymi , które nie dysponują wolną przestrzenią? Gdy naukę będą rozpoczynały sześciolatki, w szkołach będzie więcej dzieci. Wstawienie szafek nie polepszy wtedy sytuacji - uważają.

    - Poza tym trzeba pamiętać, że szafki nie rozwiążą wszystkich problemów - dodaje Eliza Nowikowska, dyrektor Społecznej Szkoły im. S.F. Klonowica. - Dzieci i tak muszą część podręczników zabierać do domu, aby odrobić lekcje.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo