Zabili orła, a nie lisa

    Zabili orła, a nie lisa

    Michał Oksiński

    Kurier Lubelski

    Aktualizacja:

    Kurier Lubelski

    Znajdujący się pod ścisłą ochroną ptak bielik zjadł truciznę bezprawnie wyłożoną dla lisa. Populacja drapieżnika jest zbyt duża, zaś myśliwi i rolnicy nie potrafią sobie poradzić z tym problemem. Przypadkowymi ofiarami stają się więc coraz częściej chronione gatunki.
    Bielika znaleziono w Łukowej (powiat biłgorajski). Na ratunek pospieszył pracownik Roztoczańskiego Parku Narodowego. Chociaż interweniował weterynarz, a ptak został przewieziony do Kliniki Weterynaryjnej w Lublinie, nie udało się go uratować.

    - Bielik został otruty. Zdechł w niedzielę. Dawka środka była bardzo silna. Zastanawiamy się, czy nie zgłosić sprawy do prokuratury - informuje Przemysław Stachyra z Roztoczańskiego Parku Narodowego.

    - Ogromna strata. Gatunek jest pod ścisłą ochroną. W Polsce żyje tylko ok. 800 par bielików - komentuje sytuację Tadeusz Mizera, wiceprezes Komitetu Ochrony Orłów.

    Przyrodnicy mówią, że wykładanie trucizny to sposób na walkę z ogromną populacją lisów.
    Stachyra przypomina, że to niezgodne z prawem. Grożą za to nawet 2 lata więzienia, jednak wykrywalność takich przypadków jest znikoma. - Ten nielegalny proceder stosują nie tylko rolnicy, ale i myśliwi. Skóry z lisa nie są już modne, więc rezygnują z odstrzału drapieżnika - wyjaśnia Tadeusz Mizera.

    Stosuje się także szczepionkę przeciwko wściekliźnie, która nie przetrzebia już populacji lisa.- Od dłuższego czasu wiadomo, że lis staje się problemem. Myśliwi polują na niego sporadycznie. On zaś tępi gatunki objęte ochroną, np. głuszca i cietrzewia - przyznaje Krzysztof Czochra z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Lublinie.

    W woj. lubelskim na jednego drapieżnika przypadają tylko dwa zające. W poszukiwaniu pożywienia lisy zapędzają się do zagród i miast. - W naszym regionie żyje 20 tys. sztuk. Liczymy na większe zaangażowanie myśliwych - mówi Andrzej Tyrawski z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie. Jego zdaniem, potrzebne są dodatkowe środki na zakup amunicji.

    - W jednym kole eliminujemy ok. 100 lisów rocznie. To jak walka z wiatrakami. Trudno je odstrzelić. Koszty czasami są dużo większe niż efekty polowania - przyznaje Marek Matysek, rzecznik prasowy Polskiego Związku Łowieckiego.

    Lisi problem

    Arkadiusz Iwaniuk, z-ca lubelskiego wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska w Lublinie

    To problem, jak się zdaje, bez wyjścia. Wkrótce w Polsce jeszcze się nasili. Lis przetrzebia drobną zwierzynę, kuraki, zające i ptaki. Jakie są tego konsekwencje? Tych ostatnich jest już bardzo mało. Spadek populacji ptaków może spowodować, że wzrośnie liczba owadów. To zwiększy zagrożenie szkodnikami i odbije się na zbiorach.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo