Menu Region

Geje i Żydzi na biletach jako kibice Motoru. Pietrasiewicz:...

Geje i Żydzi na biletach jako kibice Motoru. Pietrasiewicz: Mam żal do mediów

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Kurier Lubelski

PAF

Prześlij Drukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Geje i Żydzi na biletach jako kibice Motoru. Pietrasiewicz: Mam żal do mediów Geje i Żydzi na biletach jako kibice Motoru. Pietrasiewicz: Mam żal do mediów

Szymon Pietrasiewicz (© Jacek Babicz/archiwum)

Setki negatywnych komentarzy na forach, protesty i kłótnie, zapowiedź marszu, oficjalne oświadczenia - tak we wtorek wyglądał finisz kontrowersyjnej kampanii "Lublin dla wszystkich". Twórcy akcji (rysunkami zajęli się Maciej Pałka i Dominik Szcześniak, pomysłodawcą był Szymon Pietrasiewicz) chcieli walczyć z homofobią i rasizmem, ale odbiór kampanii był, delikatnie mówiąc, krytyczny.
Kampania polegała na umieszczaniu minikomiksów na odwrocie biletów komunikacji miejskiej. A raczej miała polegać, bo treść rysunków (całujący się kibice Motoru, ortodoksyjny Żyd na stadionie, czarnoskóry kibic) okazała się zbyt kontrowersyjna dla kibiców lubelskiego klubu piłkarskiego. W związku z tym ZTM wycofał się ze sprzedaży kontrowersyjnych biletów, niszcząc 2,5 miliona egzemplarzy. Najpierw jednak byliśmy świadkami internetowych kłótni i fali krytyki. Najczęściej pomysł autorów uznawano za prowokację. Pojawiły się głosy, że charakter rysunków mógł jedynie drażnić kibiców (mimo że Pałka powołuje się na inspirację satyrykiem Andrzejem Czeczotem), a kibice Motoru zaplanowali protestacyjny marsz pod ratusz.
Koniec końców do niego nie doszło, bo także prezydent Lublina, Krzysztof Żuk, w oficjalnym liście potępił "stereotypowe prezentowanie kibiców piłkarskich".

Rozmowa z Szymonem Pietrasiewiczem, pomysłodawcą akcji "Lublin dla wszystkich"


Czy kampanię biletową oceniasz jako sukces, porażkę, a może coś pomiędzy nimi?
Sądzę, że jest za wcześnie, by ją oceniać.

Co sądzisz o reakcjach na bilety, w większości negatywnych? Chodzi o poruszanie drażliwych tematów, czy samą formę rysunków?
Przede wszystkim myślę, że to nieporozumienie. Mam duży żal do mediów, które nie spełniły swojej roli. Stawiały sprawę w świetle afery, zamiast tłumaczyć, o co chodziło w kampanii. Akcja została źle zinterpretowana, potem ta interpretacja została powielona i nie było już czasu, żeby wyjaśnić, jakie były intencje naszego działania.

Co media zrobiły źle?
Odnosimy się do tego w oświadczeniu. Chodzi o ton, o pewne sformułowania, które podkręcały aferę. Nie pokazały celu kampanii, nie przedstawiły dobrze akcji.

Czyli to media powinny budować pozytywny wizerunek kampanii?
Nie widziałbym tego w kategoriach pozytywnych czy negatywnych - głosy mogą być różne. Media powinny jednak tłumaczyć przesłanie przedsięwzięcia i relacjonować obiektywnie kampanię, a nie szukać sensacji.

Czy Twoim zdaniem w całym tym zamieszaniu coś do rzeczy miał charakter rysunków, a może nie dostrzeżono w nich poczucia humoru?
Kłopot jest w czymś innym. Pojawił się zarzut operowania "stereotypem". A nie wiem, jak przedstawić inaczej Żyda, czy Murzyna, o jakich atrybutach by można było jednoznacznie określić, że chodzi o Murzyna lub Żyda. Pewne cechy muszą się pojawić, by osoba, która ogląda obrazek wiedziała, co ogląda. Posłużyliśmy się pewnymi uproszczeniami graficznymi. Po drugie: bilety z rysunkami same w sobie wyglądają zupełnie inaczej niż powiększone grafiki na ekranie komputera. Na monitorze to może wyglądać nie najlepiej. W skali rzeczywistej - 2x2,5 cm, kreska staje się bardziej wyrazista, zbita i wąska, co daje znacznie lepszy efekt. Na sytuację wpłynął jeszcze fakt, że ludzie widzieli rysunki naekranie komputera nie znając ich kontekstu. Następnie powielali bezrefleksyjnie o nich opinie z forów internetowych. A przecież na biletach ZTM dołączony był adres strony internetowej kampanii, gdzie odbiorca mający problem z interpretacją mógł sprawdzić, jaki cel miała akcja.

Nie za dużo wymagasz od odbiorcy?
Komunikat był na tyle prosty i czytelny, że był do zrozumienia, a jeśli ktoś miał trudności z interpretacją, to mógł uzupełnić wiedzę na stronie. Ale i tak okazało się, że ludzie kierują się opiniami z internetu, z forów. A tamte interpretacje były błędne i krzywdzące. Krytykami sztuki okazali się Zarząd Motoru i autorzy oświadczeń, w których wydano wyroki na paski komiksowe.

Co sądzisz o decyzjach ZTM i oficjalnym stanowisku prezydenta Lublina?
Sprawę można było inaczej rozwiązać, ale nikt nie szukał kompromisu. To, co zrobił prezydent i zarządy było bezpiecznym wyjściem, które zakończyło eskalację niepokojów kosztem projektu.

Reakcja zarządu Motoru Cię zdziwiła?
Zarząd Motoru dostał projekt w sierpniu, choć, co prawda, odmówił mi realizacji tego przedsięwzięcia. Szkoda, że nie uzasadnili merytorycznie, co im nie odpowiada, mimo że ich o to prosiłem. Tak więc twierdzenie, że zarząd klubu o niczym nie wiedział nie jest uzasadnione. Faktem jest, że nie chcieli w tym partycypować.

A jeśli chodzi o odzew ze strony kibiców? Byłoby postawą co najmniej dziwną nie spodziewać się ich sprzeciwu.
Nie wiem, czy dziwną. Braliśmy pod uwagę różne scenariusze. Zaskoczył nas jednak rodzaj protestów, nikt nie spodziewał się, że przybiorą one taką formę. Skala reakcji była nie do przewidzenia. Chciałbym się jeszcze odnieść do oświadczeń prezydenta miasta i zarządu Motoru. W tych oświadczeniach pojawia się teza, że kampania "Lublin dla wszystkich" utrwala pewne stereotypy o kibicach. Ja bym powiedział, że ona te stereotypy burzy. Stereotyp kibica jest taki, że to kibic bije Murzyna, Żyda, czy homoseksualistę. A tu byli pokazani w jak najbardziej pozytywnym świetle. Grafiki przedstawiają utopijną sytuację dotyczącą szeroko pojętej tolerancji, do której chcielibyśmy zmierzać.

Możesz wiedzieć więcej! Kliknij i zarejestruj się: www.kurierlubelski.pl/piano


W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.