Adopcja zwierząt to duże wyzwanie

    Adopcja zwierząt to duże wyzwanie

    Michał Oksiński

    Kurier Lubelski

    Aktualizacja:

    Kurier Lubelski

    W lubelskim schronisku dla bezdomnych zwierząt adopcje nie zawsze są wystarczająco kontrolowane. Kobieta, której odebrano psa, ponownie go adoptowała. Zwierzę było głodzone i przebywało w tragicznych warunkach. Czy to odosobniony przypadek?
    Pies ma na imię Pirat. Kilka miesięcy spędził na krótkim łańcuchu, w stercie śmieci. Miał wodę i pożywienie, jeśli trafił na uczynnych sąsiadów. Kiedy jego właścicielka zabrała go z lubelskiego schroniska, mówiła, że bardzo go kocha. Placówka wydała zwierzę, pomimo że pies został już wcześniej odebrany kobiecie. Podczas akcji ratunkowej z udziałem lubelskiego Animalsa, ucierpiały dwie osoby: przechodzień i policjantka.


    - Pies był bity i zastraszany, dlatego zachowywał się agresywnie. Nie powinien ponownie trafić do swojej właścicielki. Ten przykład świadczy o tym, że schronisko nie kontroluje tego, co dzieje się z jego podopiecznymi - uważa Elżbieta Tarasińska, wiceprezes lubelskiego Animalsa.

    Jej zdaniem, powinien funkcjonować wykaz osób, którym placówka nie może wydać zwierząt. Tego samego zdania jest szef lubelskiej Straży dla Zwierząt: - Są programy komputerowe, dzięki którym można stworzyć taką bazę danych. Ewidencja powinna obejmować wszystkie schroniska - przekonuje Zdzisław Małysz.

    Placówka w Bydgoszczy, uważana za wzorcową w kraju, od dawna ma "czarną listę".- Zapisujemy nazwiska osób, które chcą, lecz z różnych przyczyn nie powinny adoptować zwierząt. Jednym z powodów może być sytuacja zdrowotna. Notowana jest u nas starsza osoba z wadą kręgosłupa. Nie możemy się zgodzić, żeby wzięła ciężkiego, dużego psa - opowiada Izabella Szolginia, dyrektor Schroniska dla Zwierząt w Bydgoszczy. Psów ras agresywnych nie wydaje się tam np. rodzinom, w których są małe dzieci.

    W Lublinie, jak usłyszeliśmy, prowadzone są "adnotacje".

    - Stawiamy na rozmowę przedadopcyjną. Jeśli mamy wątpliwości, nie wydajemy zwierzęcia. "Czarna lista" być może się pojawi, przemyślimy sprawę - tłumaczy dr wet. Bożena Kiedrowska, dyrektor schroniska.

    - Schronisko ma również prawo sprawdzać domowe warunki przyszłych opiekunów. Możemy kontrolować takie sytuacje. Jednak schronisko nie chce z nami współpracować - ubolewa Zdzisław Małysz, szef lubelskiej Straży dla Zwierząt.

    Adoptować?

    Pracownik schroniska w Bydgoszczy sprawdza, czy osoba oddała kiedyś zwierzę. Określa status opiekuna, żeby stwierdzić, czy np. daną osobę będzie stać na utrzymanie zwierzęcia. Miesięczny koszt dobrej karmy dla psa to ok. 100 zł. Do tego dochodzą koszty pielęgnacji oraz opieki weterynaryjnej naszego pupila.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo