Opłaty za wynajem rosną wolniej niż raty kredytów

    Opłaty za wynajem rosną wolniej niż raty kredytów

    Henryk Sadowski

    Kurier Lubelski

    Aktualizacja:

    Kurier Lubelski

    Mieszkanie w Polsce powinno kosztować nie więcej niż 6,5 tys. zł za mkw. - wynika z najnowszego raportu firmy Nowy Adres SA, która sprawdziła, jaką kwotę są w stanie zaakceptować mieszkańcy największych polskich miast.
    Niestety, w większości aglomeracji ceny są wyższe. Ponieważ o kredyt hipoteczny jest w Polsce coraz trudniej, a ceny nieruchomości utrzymują się na wysokim poziomie, rośnie liczba tych, którzy muszą pogodzić się z faktem, że będą wynajmować mieszkanie przez całe życie.

    - Dla Polaków wynajem to konieczność, ale w wielu krajach Europy Zachodniej ludzie nawet wolą wynajmować mieszkania, niż kupować - mówi Lechosław Nykiel z Katedry Inwestycji i Nieruchomości Uniwersytetu Łódzkiego. - Nie muszą troszczyć się o remonty czy płacić podatków od nieruchomości.

    Na przykład w Niemczech tylko 43 proc. mieszkań zamieszkanych jest przez ich właścicieli, reszta są to lokale wynajęte. W Polsce jest odwrotnie - prawie 75 proc. to mieszkania własnościowe.

    Konsekwencją wyższego odetka mieszkań na wynajem na Zachodzie jest m.in. większa mobilność zawodowa. W Wielkiej Brytanii, Niemczech czy Holandii ludzie jadą mieszkać tam, gdzie jest praca. W Polsce zwykle szukają zajęcia tylko w województwie, w którym mają mieszkania. I nie wyobrażają sobie, że może być inaczej.

    Jedną z przyczyn niechęci do wynajmu mieszkań w Polsce jest słabo rozwinięty rynek. Mieszkania są zwykle słabo wyposażone i drogie. W Warszawie trudno znaleźć kawalerkę za mniej niż 1,4 tys. zł. W Katowicach zaś trzeba zapłacić 990, a w Krakowie 1110. Większość to mieszkania ze starymi meblami i mocno zużytym sprzętem AGD. Lokale o wyższym standardzie (często urządzane już z myślą o wynajmie) są 2-3 razy droższe. Np. za 80-metrowe mieszkanie na warszawskim osiedlu Marina trzeba zapłacić 4,5 tys. zł miesięcznie. Ceny najmu rosną, ale raty kredytów we frankach znacznie szybciej.

    Według Katarzyny Cyprynowskiej z firmy Nowy Adres SA, obostrzenia banków przy udzielaniu kredytów sprawią, że wzrośnie popyt głównie na wynajem mieszkań tańszych. Zainteresowani nimi będą ci, którzy nie mają zdolności kredytowej. Wraz z zaostrzeniem warunków przyznawania kredytów spada zdolność kredytowa przykładowej polskiej rodziny, której dochody netto wynoszą 3,5 tys. zł. - Jeszcze do połowy ubiegłego roku, zaciągając kredyt we frankach, mogła liczyć średnio na około 250 tys. zł - mówi Katarzyna Siwek z Expandera. Stopniowo średnia się jednak obniża. Tempo spadku wyraźnie nasiliło się w październiku, kiedy rozpoczęła się fala podwyżek marż kredytowych i ograniczeń w kwestii minimalnego wkładu własnego. W rezultacie obecnie zdolność kredytowa rodziny z naszego przykładu spadła do średniego poziomu 160 tys. zł. W rezultacie dzisiaj możemy sobie pozwolić na zakup o 10 mkw. mniejszego mieszkania niż jeszcze pół roku temu, i to mimo spadku cen mieszkań. Dla przykładu za 250 tys. zł w połowie 2008 r. można było kupić 28-metrową kawalerkę w Warszawie.

    Mniej zarabiającymi potencjalnymi klientami banków zaczynają się interesować przedstawiciele rządu. Wicepremier Waldemar Pawlak zaproponował ostatnio, by rząd pożyczał kredytobiorcom pieniądze na wkład własny niezbędny do zaciągnięcia kredytu.

    - Jeśli klient uzyska w formie pożyczki z odroczoną płatnością 20 proc. wkładu na mieszkanie, to szybciej znajdzie bank, który sfinansuje pozostałe 80 proc. - powiedział wczoraj Pawlak w wywiadzie dla TVN CNBC Biznes. Wątpliwe, aby propozycje Pawlaka zachwyciły ministra finansów. Na pewno jednak spodobały się bankom.

    Rozwińmy rynek wynajmu...

    * W Niemczech tylko 43 proc. lokali zamieszkanych jest przez swoich właścicieli.

    W Niemczech, Holandii, Danii, Szwecji i innych wysokorozwiniętych krajach Unii Europejskiej mieszkańcy nie myślą o zakupie mieszkań, a raczej je wynajmują.

    * 310 euro kosztuje wynajęcie 46-metrowego mieszkania w Berlinie. To o 10-15 proc. mniej niż wynosi rata kredytu zaciągniętego na zakup.

    * W Polsce aż 75 proc. lokali zamieszkanych jest przez właścicieli.

    Polacy są przyzwyczajeni do własności. Stąd już po rozpoczęciu pierwszej pracy zawodowej myślimy o kupnie własnego mieszkania. Obostrzenia banków mogą to zmienić.


    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo