Brak interwencji to mniej miejsc pracy

    Brak interwencji to mniej miejsc pracy

    Zdjęcie autora materiału

    Kurier Lubelski

    Z Cezarym Mechem, ekonomistą i doradcą prezesa NBP, rozmawia Tomasz Pompowski.
    Czy zwiększy się w Polsce bezrobocie na skutek obecnego kryzysu?

    Rząd nie zrobił wiele w czasie drugiego etapu kryzysu, który zaczął się w październiku 2008 roku. Nie oddziaływał na inwestorów strategicznych w Polsce, by nie likwidowano mocy produkcyjnych w kraju, które są najbardziej efektywne i wyposażone w najnowocześniejsze technologie. A te zakłady nie tylko przyczyniają się do zwiększenia naszego eksportu, ale także mają bardzo ważny wpływ na sytuację gospodarczą w kraju. I skutek jest już widoczny.

    W czym się on przejawia?


    Mimo że duże zagraniczne koncerny płacą w Polsce parokrotnie mniej niż w krajach macierzystych, jednocześnie pracując na najnowocześniejszych maszynach, to jednak podejmują decyzje o ograniczeniu produkcji. I zwolnienia się już rozpoczęły. Najprawdopodobniej ich skala będzie bardzo duża.

    Jak rząd może temu przeciwdziałać?

    Istnieją już poważne analizy. Według nich bierność politycznej i moralnej perswazji powoduje, że miejsca pracy likwidowane są w krajach peryferyjnych. Tak na przykład w Hiszpanii będą cięcia produkcji w koncernie Volkswagena. Podobną cenę zapłacą Włochy i Portugalia. Warunki rozwoju, do jakiego zobowiązywali się inwestorzy w Polsce, zostały zapisane w umowach. Należałoby teraz każdą próbę wycofania się koncernu z rynku polskiego nagłośnić. Trzeba także przejrzeć umowy, które zawierają zobowiązania zachodnich inwestorów do dokonania inwestycji (informacje o ich wielkości) i produkcji (dane o jej skali). A zatem w zamian za udzieloną przez polskiego podatnika pomoc zobowiązywali się do inwestycji i utrzymania aktywności gospodarczej. Przykład daje nam tu kanclerz Niemiec Angela Merkel, która bardzo mocno angażuje się w negocjacje z firmami. Ale nasze państwo ma jeszcze inne narzędzia.

    Jakie?

    Polska powinna jak najbardziej skorzystać ze środków unijnych. Nigdy ich bardziej nie potrzebowaliśmy jak dziś. Środki te są refinansowane. Zatem możemy je zainwestować, pobudzając popyt wewnętrzny. Ponadto możemy rozpocząć nowe projekty infrastrukturalne. W ten sposób przyciągniemy przedsiębiorców. A oni stworzą nowe miejsca pracy. Zwłaszcza w czasie, gdy przedsiębiorcy nie wiedzą, w co opłacalnie zainwestować. Te kompensujące inwestycje są bardzo potrzebne.

    Czy restrykcyjna polityka kredytowa nie przyczynia się do pogłębienia kryzysu?


    Błędem jest wpompowywanie pieniędzy w instytucje finansowe. Są one bowiem silnie połączone z systemem światowym. I ile byśmy nie włożyli tam gotówki, wciąż będzie za mało. Bowiem te środki mogą być przekierowane za granicę. W ten sposób jedynym efektem tej operacji może być dalsze osłabianie złotego. Wskutek takich działań rządu Polacy tylko ponoszą szkodę. A zyskaliby, gdyby te miliardy zostały wprowadzone do kontrolowanych przez Polskę instytucji finansowych, czyli PKO BP i BGK.

    Czy jakiś kraj taką politykę stosuje?


    Oczywiście, np. Wielka Brytania. Tam pobudza się lokalne instytucje finansowe. Również na wzór angielski powinna powstać komórka w Ministerstwie Finansów, która kontrolowałaby procedury kredytowe w bankach. Starałaby się zapobiec działaniom banków, które są niekorzystne dla gospodarki polskiej. Ze względu na wycofanie się banków z kredytowania mieszkalnictwa powinno się umożliwić BGK rozwinięcie akcji wspierającej budownictwo. Należy ograniczyć koszt kredytu do 3 proc. (w USA jest 4,5 proc). Analogicznie jak w USA powinniśmy zainwestować środki publiczne w sektor infrastruktury energetycznej. Państwo powinno rozwinąć akcje budowy elektrowni opartej na tanich zasobach energii związanych z wydobyciem węgla prywatnego. Wtedy moglibyśmy w przyszłości zostać dostawcą najtańszej energii w Europie. A to stanowiłoby niezwykłą zachętę dla przedsiębiorców, którzy kreują miejsca pracy. I oczywiście powinno się, podobnie jak proponuje administracja Baracka Obamy, wprowadzić ulgi podatkowe na dzieci i dla rodzin. Polska powinna także wprowadzić realną, a nie wirtualną politykę prorodzinną. Zamiast prokryzysowego obniżania podatków tylko najbogatszym.

    Powyższy wywiad stanowi wyraz osobistych opinii i poglądów autora. Nie odzwierciedla stanowiska instytucji, z którą jest on związany zawodowo.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo