Lubelski nauczyciel deportowany z Białorusi

    Lubelski nauczyciel deportowany z Białorusi

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Kurier Lubelski

    Z Piotrem Boroniem, nauczycielem historii w polskiej szkole w Brześciu, rozmawia Joanna Biegalska.
    Pod koniec stycznia, Pan i Halina Zajkowska, nauczycielka języka polskiego w Brześciu, zostaliście przez władze Białorusi deportowani. Czym się naraziliście reżimowi Łukaszenki?

    Przekroczyliśmy termin meldunku w nowym miejscu zamieszkania. Potraktowano nas jak niebezpiecznych przestępców. Byliśmy przekonani, że skoro w paszportach mamy meldunek ważny do końca roku szkolnego, to kwestia przemeldowania nie jest aż tak istotna. Wymogi biurokratyczne, które trzeba spełnić rejestrując się w nowym miejscu zamieszkania, są bardzo uciążliwe i czasochłonne. Okazało się, o czym nie wiedzieliśmy, że według prawa białoruskiego o nowym miejscu pobytu należało poinformować władze w przeciągu trzech dni od zmiany adresu. Spóźniliśmy się o kilka dni.

    Wspomniał Pan, że potraktowano was jak przestępców.

    Nieoczekiwanie 30 stycznia o godzinie 8 rano pod nasz dom podjechało kilka czarnych wołg. Byliśmy przesłuchiwani przez cały dzień. Najpierw w mieszkaniu przez funkcjonariuszy KGB, potem zabrano nas na posterunek milicji. Po południu nas wypuścili. Zdążyłem pojechać do szkoły i przeprowadzić zajęcia. Nie sądziłem wtedy, że są to moje ostatnie lekcje w Brześciu. Wieczorem musieliśmy się stawić na komisariacie. To była trudna, wyczerpująca psychicznie rozmowa. Pobrano nasze odciski palców, zrobiono nam zdjęcia i filmowano nas. Wtedy się dowiedzieliśmy, że będziemy deportowani, z zakazem wstępu na Białoruś przez pięć najbliższych lat. To był dla nas cios. W naszej obronie stanęła Alina Jaroszewicz, prezes brzeskiego oddziału Związku Polaków na Białorusi. Nic to jednak nie pomogło. Mogliśmy co najwyżej napisać podanie, żeby nas nie konwojowano i sami wyjedziemy z kraju Łukaszenki. W zorganizowaniu pospiesznego wyjazdu bardzo nam pomógł Konsulat Generalny w Brześciu, który zapewnił transport.

    Kiedy trafił Pan do Polskiej Szkoły Społecznej w Brześciu?

    Dostałem propozycję pracy w tej szkole w 2007 roku. A założyła ją dwadzieścia lat temu Alina Jaroszewicz, prezes brzeskiego oddziału Związku Polaków na Białorusi. Chętnie więc skorzystałem z zaproszenia. Uczyłem historii i geografii, a od jakiegoś czasu również retoryki.

    Czy prawo białoruskie koncesjonuje polskie szkoły?

    Tam szkoła funkcjonuje na innych zasadach, nie ma do końca umocowania prawnego. Polska Szkoła Społeczna działa pod szyldem firmy komercyjnej MOST. Władze dbają o to, żeby kultura i edukacja polska nie była łatwo dostępna.

    Proszę coś opowiedzieć o tej szkole.

    Uczęszcza do niej 350 uczniów. Placówka jest nastawiona na kształcenie dzieci i młodzieży polskiej, chociaż przyjmuje wszystkich, którzy chcą poszerzać swoją wiedzę na temat naszego kraju. Przygotowuje do egzaminu konsularnego, który jest organizowany w maju i daje białoruskiej młodzieży polskiego pochodzenia szansę ubiegania się o studia w Polsce i korzystania ze stypendium.

    Nasza deportacja z Brześcia na kilka miesięcy przed egzaminem dezorganizuje pracę szkoły. Wspólnie z panią Zajkowską przygotowywaliśmy młodzież ostatnich klas do tego egzaminu. Chciałbym kontynuować z nimi pracę. To jest cudowna młodzież, bardzo otwarta i zainteresowana zdobywaniem wiedzy. Mam nadzieję, że wspólnie z prezes Jaroszewicz ustalimy dalszą koncepcję pracy. Czekam na rozwój wypadków. Nie poddamy się tak łatwo.



    Z powołania

    Piotr Boroń decydując się na nauczanie polskiej historii i kultury w Brześciu miał świadomość, że może się narazić na re-presje ze strony reżimu Łukaszenki.

    Pochodzi z Kraśnika. Ma 37 lat. Ukończył Liceum Ogólnokształcące im. M. Reja w Kraśniku. Mieszka w Lublinie, studiował historię i filozofię na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej. Uzyskał stopień doktora nauk humanistycznych w zakresie historii w 2002 roku. Temat pracy doktorskiej "Idea walki zbrojnej wśród Polonii francuskiej oraz próby jej realizacji podczas I wojny światowej". Promotorem pracy był prof. dr hab. Wiesław Śladkowski.

    Od 2007 roku Piotr Boroń był nauczycielem w Polskiej Szkole Społecznej w Brześciu. Uważa, że Polacy na Białorusi wykazują dużą aktywność.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo