Czy PiS potrafi się ucywilizować?

    Czy PiS potrafi się ucywilizować?

    Kazimierz Pawełek

    Kurier Lubelski

    Kurier Lubelski

    Całkiem niespodziewanie byliśmy świadkami niezwykłej metamorfozy. Jak w bajce. Oto wilk przyoblekł się w owczą skórę i zadeklarował, że przestaje być wilkiem. Mało tego, przeprasza wszystkie inteligentne owieczki za wyzwiska, którymi ich częstował niezwykle hojnie.
    Drapieżnik przeobraża się w niewinne jagnię, a jastrząb - w gołębia i głosi, że oto stał się Picassowskim gołąbkiem pokoju i wywija gałązką oliwną. Ludzie, czy ja śnię?

    Na szczęście nie jest to żaden sen, bo oto widzę w telewizorze, jak pojawiają się trzy uśmiechnięte boginie z pisowskimi legitymacjami partyjnymi i sympatycznie do nas przemawiają. To nowe, pogodne i przyjacielskie oblicze Prawa i Sprawiedliwości.
    Zamiast zawsze wojowniczego Jacka Kurskiego, czy też kłótliwego Michała Kamińskiego, trio żeńskie: Grażyna Gęsicka, Joanna Kluzik-Rostowska i Aleksandra Natalli-Świat. To tylko tło dla nowego wcielenia wodza, Jarosława Kaczyńskiego. Zamiast nadąsanego faceta w przydeptanych butach i przyciasnym garniturku, zjawia się prawdziwy Europejczyk w dopasowanym garniturze, modnej koszuli i krawacie oraz opalonej, zapewne w solarium, twarzy. Wystrojony jest pięknie, jakby szedł do ślubu i to aż z trzema kobietami naraz.

    To zaledwie mały fragment metamorfozy Prawa i Sprawiedliwości, partii Jarosława Kaczyńskiego, która z woli i rozkazu wodza ma się stać całkiem inną niż była do tej pory: przyjazną, a nie wojowniczą. Dość powszechnie mówi się, że PiS próbuje się ucywilizować, bo przegrane wybory pokazały, że ludzie mają dość brutalności, wyzwisk i ciągłych utarczek. Czy to jednak możliwe, aby krzykliwi partyjni agitatorzy i propagandziści zmienili się nagle w spokojnych, uładzonych dyskutantów o manierach angielskich gentlemanów? Trudne, bardzo trudne to zadanie…

    Metamorfoza, którą zobaczyłem, bardzo mnie ucieszyła, bowiem dość miałem tych ponurych obsesjonistów. Niestety, moja radość szybko została zmącona, gdy odmówiono Donaldowi Tuskowi udziału w pisowskim zjeździe. Czyli nie otwarcie, jak głoszono, ale tylko lekkie uchylenie drzwi - i nie dla wszystkich.

    Czy partyjne tygrysy i obszczekujące przeciwników bulteriery długo wytrzymają w tym przebraniu? Nie musiałem długo czekać, bo tylko do pozjazdowego poranka, gdy w radiowych "Sygnałach dnia" zaprezentował się Joachim Brudziński. Fakt, nie nawymyślał reporterowi, ale dawnym zwyczajem nie odpowiadał wprost na zadawane mu pytania, tylko twierdził, że nie atakuje rządu (chociaż robił to bez przerwy), tylko wyjawia prawdę. Tak się zapędził w tym ględzeniu, iż zaprzeczył nawet, że jego partia zmienia taktykę, a także wizerunek. Trudno, oj trudno wytrzymać w obcym przebraniu…


    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo