Sąd wypuścił "Małpę" na wolność

    Sąd wypuścił "Małpę" na wolność

    Witold Michalak

    Kurier Lubelski

    Aktualizacja:

    Kurier Lubelski

    Paweł M. ps. "Małpa" oskarżony o włamania do 125 mieszkań w Lublinie jest wolny. Wczoraj Sąd Rejonowy w Lublinie uchylił areszt w stosunku do mężczyzny i jego wspólnika Piotra W.
    - Będziemy składać zażalenie na to rozstrzygnięcie - zapowiedziała Beata Syk-Jankowska, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Paweł M. na wieść o zwolnieniu szeroko się uśmiechnął i powiedział sądowi "dziękuję". Chwilę wcześniej sprawiał wrażenie jakby nie wierzył, że może wyjść z celi.

    Wczoraj zaczął się proces "Małpy". Oskarżony nie przyznał się do winy. Nie chciał składać wyjaśnień.
    Oświadczył jedynie, że w czasie, kiedy miał dokonać jednego z włamań, był na Teneryfie i jako dowód pokazał bilet lotniczy. Podobną linię obrony przyjął także Piotr W., który zdaniem prokuratury, towarzyszył złodziejowi w 17 skokach. On także się nie przyznaje do winy i nie chciał zeznawać.

    W takiej sytuacji sąd odczytał wczoraj wyjaśnienia, jakie panowie składali w czasie śledztwa. Zaraz po zatrzymaniu oskarżeni byli bardzo rozmowni. Ze szczegółami opowiadali o swojej działalności. Jeździli z policjantami po mieście i pokazywali kolejne mieszkania, które okradli. - Dokonałem ze sto innych kradzieży z włamaniem - wyznał Paweł M. kiedy postawiono mu pierwszy zarzut. "Małpa" brał głównie pieniądze i biżuterię. Nie gardził laptopami. Twierdził, że zabrał ich około 20. Mężczyzna dostawał się do mieszkań przez okna lub drzwi balkonowe. Wspinał się po elewacjach. - Raz najwyżej wszedłem po balkonach na piąte piętro - wyznał śledczym.

    Z reguły odwiedzał mieszkania na parterze i pierwszym piętrze. Mężczyzna ze swoim wspólnikiem mieli zasady, których przestrzegali. - W sobotę i niedzielę nie kradliśmy, ponieważ w domach często przebywali ludzie - mówi Piotr W.

    Paweł M. zapewnia, że nie był złośliwym złodziejem. Nigdy nie demolował okradanych mieszkań, nie zamykał drzwi wejściowych od wewnątrz ani nie robił szkód. On tylko kradł. Oskarżeni działali po zmroku. Wybierali domy, w których były pogaszone światła. Piotr W. stał na czatach. Paweł M. kradł. Nie zawsze wracał z łupami. Włamywał się do pustostanów. Czasem musiał uciekać przed zostawionym w mieszkaniu psem lub obecnym wewnątrz właścicielem domu.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo