Sztuka rozkroku

    Sztuka rozkroku

    Sylwia Hejno

    Kurier Lubelski

    Aktualizacja:

    Kurier Lubelski

    Psycho/somo/socjoanaliza to projekt Marka Sobczyka na ujęcie we wspólne ramy jego dotychczasowych zainteresowań. To sztuka metafizycznego rozkroku.
    Abstrakcja jest dla tego znanego malarza i teoretyka sztuki niedoścignionym ideałem, który wymyka się ludzkiemu pojmowaniu. Dlatego sam mówi o sobie, że jest artystą pretensjonalnym.

    Nie chodzi jednak o pozę, czy pewną sztuczność, ale o konflikt między tym, do czego dąży, a tym, co możliwe. - Artysta sięga często po rzeczy nieuprawnione, w tym tkwi jego misja. Pretensjonalny w sensie pejoratywnym jest wtedy, gdy mu się to w znacznym stopniu nie udaje. Wyrażanie pretensji do czegoś jest dla mnie istotą twórczości - komentuje.

    Słowa, które pojawiają się obok wizerunków w jego pracach także są pewną tautologią, powtarzają to, co już widoczne, jednak to obraz wyraźnie nad nimi góruje. Podwójność jest u niego ważną kategorią: istnieją dla niego dwa podmioty (analizujący i analizowany), dwie rzeczywistości (rzeczywista i sztuki), a spaja je "dychomorficzna" postać artysty, która stoi nogami na jej dwóch różnych krańcach.

    Z tego rodzi się potrzeba, aby poddawać analizie to, co już istnieje - otaczający nas świat wraz z jego bogactwem zjawisk wymaga uporządkowania.

    Remanentu artysta dokonuje w odważny sposób - jego obrazy komentują "Sprawę Nieznalskiej" (gdzie twarz artystki występuje w bliskości z męskimi genitaliami), kampanię społeczną na rzecz bezpieczeństwa miejsca pracy kobiet ciężarnych, czy znane dzieła sztuki (w swojej wersji "Lekcji anatomii doktora Tulpa" w miejsce twarzy namalował palce, bo to one są ważniejsze z punktu widzenia artysty. - W latach osiemdziesiątych musiałem ciągle coś wymyślać. Teraz nie muszę, mamy do czynienia z urodzajem rzeczy i przyszedł czas na zrobienie porządków - mówi. - Nie znaczy to oczywiście, że ograniczam się do po- wtórzeń. To, co mnie interesuje sytuuję w zupełnie nowym kontekście.

    Tak było w przypadku zmarłej w czasie intifady, w jedynym na Zachodnim Brzegu zoo, żyrafy opisanej przez Petera Friedla. Nieudolnie wypchane potem zwierzę obrazuje martwą ideę, a artysta dodatkowo domalował jej poroże.

    Dotyka także głęboko zakorzenionych społecznych przekonań, np. poprzez wizerunek mangowego japońskiego duszka menstruacji.

    Na innym z jego obrazów półnaga Cyganka, będąca syntezą głodu i Erosa, wpycha sobie kury pod spódnicę. - To połączenie strachu z dreszczem niemal erotycznym, jaki odczuwamy wobec obcych, wędrujących grup. To postać nieprzyzwoita, kryminalna. Charakterystyczne dla naszych czasów jest też to, że unikamy nazwy Cyganie, mówimy Romowie. Moja Cyganka celowo jest Cyganką.

    Zmysłowość to wspólna cecha jego prac, mocno odciska się na nich sensualizm. Wątki erotyczne, które podejmuje, nie polegają jednak na epatowaniu atrybutami płci. Całą gamę środków stanowi oddziaływanie na widza poprzez modelunek, kolor, fantazje wyrazowo-znaczeniowe i alegorie. To gra słów i obrazów przepuszczonych przez osobisty filtr artysty.

    Psycho/somo/socjo - analiza, wernisaż, dziś, g.18.30, Galeria Gardzienice, ul. Grodzka 5 a

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo