Najlepsze nogi Lublina w filmie Kochaj i tańcz

    Najlepsze nogi Lublina w filmie Kochaj i tańcz

    Teresa Dras

    Kurier Lubelski

    Aktualizacja:

    Kurier Lubelski

    Zobaczymy ich w "Kochaj i tańcz", pierwszym polskim filmie tanecznym, wyprodukowanym przez TVN. Joanna i Konrad Dąbscy z Lublina, posiadacze najwyższej międzynarodowej klasy tanecznej S, walczą w tym samym turnieju co para Mateusz Damięcki - Anna Bosak. I chociaż łatwo się domyśleć, komu scenarzysta daje fory, lublinianie swój udział w filmie uznali za przygodę życia.
    - Było tyle wariantów scenariusza, że w końcu nie wiemy, o czym jest ten film - śmieje się Konrad. - Za to możemy powiedzieć, że Mateusz Damięcki od czasów "Tańca z gwiazdami" zrobił tak olbrzymie postępy, że mógłby przejść na zawodowstwo - dodaje Joanna.

    "Kochaj i tańcz", w reżyserii Bruce'a Parramore, pół-Amerykanina, pół- Holendra, specjalisty od wideoklipów i filmów reklamowych, wejdzie na ekrany polskich kin 6 marca.
    Damięckiemu partneruje plejada gwiazd: Katarzyna Figura, Krzysztof Globisz, Rafał Królikowski, a także Jacek Koman, aktor i tancerz, który ponad 20 lat temu wyjechał z Polski, by osiągnąć znaczące sukcesy na międzynarodowej scenie teatralnej i filmowej. To właśnie on wykonał niezapomniane tango w filmie "Moulin Rouge". W podstawowej ekipie tancerzy (14 osób), obok Dąbskich i Ani Bosak, znalazła się także Ewa Szabatin. Autorem choreografii jest Jarosław Staniek, pierwszy mistrz Polski w breakdance, obecnie zajmujący się tak szacownymi dziedzinami sztuki jak teatr, opera i balet.

    Staniek wziął Dąbskich do swego filmu bez wahania, ponieważ reprezentują to, co on lubi najbardziej - nowoczesny freestyle, przy jednoczesnym mistrzowskim opanowaniu technik standardowych. O klasie Joanny i Konrada niech świadczy fakt, że - jako jedyni z Polski - wygrali casting do niemiecko-amerykańskiego musicalu "Dirty Dance Fever" i pół roku tańczyli w najlepszych teatrach Europy.

    Próby do "Kochaj i tańcz" odbywały się od 15 marca do 30 kwietnia ubiegłego roku w warszawskim teatrze Montownia. - Przez ten czas ani razu nie widziałam światła dziennego - wspomina Joanna. Ale prawdziwie hardcorowym doświadczeniem była dopiero praca na planie filmowym (maj-czerwiec). Opowiada Konrad: - Nagrywane są sceny z Mateuszem, równym gościem, nawiasem mówiąc. Mamy zatańczyć w tle, mówią, że zaraz, ale czekanie trwa 8 godzin. Siedzimy w absolutnej ciszy, w bezruchu, a tu raptem reżyser krzyczy: wchodzicie za minutę, dajecie z siebie 100 proc.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo