W salonach i nieco dalej

    W salonach i nieco dalej

    Kazimierz Pawełek

    Kurier Lubelski

    Kurier Lubelski

    Już po raz trzeci, w rezydencji ambasadora Stanów Zjednoczonych, odbyła się w Warszawie uroczystość wręczenia "Nagrody Wolności" imienia Jana Karskiego. W bieżącym roku laureatami zostali: Marek Edelman oraz profesor Barbara Skarga.
    W miniony wtorek ambasador Victor Ashe, niestety kończący już swoją kadencję w Polsce, otwierał uroczystość i witał zaproszonych gości: śmietankę warszawskich polityków i artystów. Wśród zaproszonych byli też Jerzy Miszczak, Wojciech Hetman, Dariusz Sienkiewicz i niżej podpisany. W tym miejscu chciałbym przez chwilę zatrzymać się nad osobą pana Dariusza Sienkiewicza, którego, gdy został pełniącym obowiązki szefa lubelskiej telewizji, przywitano całkiem nie salonowo…

    Dariusz Sienkiewicz nie jest człowiekiem znikąd, jakim starano się go przedstawiać i wcale nie jest postacią anonimową, a tym bardziej partyjnym aparatczykiem. Jest to osoba jakby dwoista: biznesmen (właściciel drukarni) o duszy artysty. Swoją karierę jako rysujący satyryk rozpoczął pod koniec lat osiemdziesiątych. Debiutował w Kurierze Lubelskim w 1988 roku, a jego drapieżne rysunki stały się ozdobą nie tylko naszej gazety, ale także konkurencyjnego Dziennika Wschodniego, wtedy jeszcze ukazującego się pod inną nazwą. Potem zajął się biznesem, ale rysować i malować nie poprzestał, także dla wydawnictw książkowych. Zapewne wkrótce zaprezentuje swoje prace na specjalnej wystawie. To tak dla przypomnienia, kim jest Dariusz Sienkiewicz…

    I w tym miejscu zaczyna się mój dylemat. Bardzo wysoko cenię Tomasza Rakowskiego, a dawałem temu wyraz nie raz i nie dwa w moich felietonach. Nie wiem, Tomku, dlaczego nie zgodziłeś się zostać na stanowisku zastępcy? Może uniosłeś się honorem? Może nie chciałeś swoim nazwiskiem firmować nowego układu? Może… I teraz druga osoba, Dariusz Sienkiewicz: młody, energiczny biznesmen o duszy artysty, któremu przed laty umożliwiłem debiut prasowy. I co? Obydwaj młodzi, zdolni, pełni energii. I jednocześnie obydwaj są ofiarami politycznego wiatru, który swego czasu przywiał Tomasza Rakowskiego, a teraz go zdmuchnął, a na jego miejscu osadził innego, którego równie łatwo może zmieść. To nie oni są temu winni, a nieludzki system politycznych układów i przepychanek, podziału politycznych łupów i jedyny diabeł wie czego jeszcze. Niestety, ta piekielna karuzela ciągle się obraca. Niestety…


    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo