IPN żyje dzięki Lechowi Wałęsie

    IPN żyje dzięki Lechowi Wałęsie

    Janina Paradowska, publicystka

    Kurier Lubelski

    Aktualizacja:

    Kurier Lubelski

    IPN odmówił Lechowi Wałęsie udostępnienia części dokumentów z jego akt. Powód oczywiście wynika z wojny, jaką pracownicy tej instytucji toczą z Wałęsą, od lat próbując udowodnić, że był agentem SB, a przynajmniej został jako taki zarejestrowany w początkach lat 70.
    Pływając w niespójnych przepisach ustawy lustracyjnej i o IPN-ie, dodatkowo poszatkowanej orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego i oczywiście przez parlament przez lata niepoprawionej, IPN udostępnienia akt odmawia i może nawet ma do tego jakieś podstawy prawne. Ważniejsze powinno być jednak prawomocne orzeczenie sądu lustracyjnego, oczyszczające byłego prezydenta, czy nadany mu status pokrzywdzonego. Tego jednak instytut nie bierze pod uwagę, bowiem, jak przekonują od lat miłośnicy poszukiwania agentów, sąd lustracyjny się mylił, a pracownicy IPN-u oczywiście nigdy. Jest coś iście paranoicznego w tym, że Wałęsa może latami dostawać dokumenty z lat 80., a nie może dostać kilku świstków z lat 70., choć autorzy książki mającej z Wałęsy na trwałe uczynić agenta Bolka z tych dokumentów korzystali i je publikowali. Nic więc w tej sprawie nie jest już żadną tajemnicą.

    Wałęsa odwołał się od decyzji IPN-u i teraz prezes Kurtyka osobiście decydować będzie, czy część akt wydać czy nie. Lepiej byłoby, aby przywódca Solidarności przestał już skarżyć do sądu tych, którzy nazywają go Bolkiem i nie narażał prezesa Kurtyki na podejmowanie tak trudnych decyzji. Niech zostanie tak, jak jest. Tych, którzy uważają, że był Bolkiem, nikt i nic nie przekona, że mogło być inaczej. Nie da się pokonać zaciekłości i zawiści niezłomnych rycerzy prawdy, która podobno ich wyzwala. Ze spiskową teorią, że to w gruncie rzeczy SB obaliła komunizm, jakaś część kombatantów będzie trwała do końca.

    Wałęsa, odstępując od czytania IPN-owskich papierów, mógłby natomiast zauważyć, że wojnie wytoczonej mu przez IPN sporo zawdzięcza. Jest dziś politykiem mieszczącym się w czołówce obdarzanych zaufaniem. Obchody rocznicy przyznawania mu nagrody Nobla udały się nadzwyczajnie, a rok 2009 będzie znów także jego świętem. Pomogły mu kolejne afery produkowane przez pracowników i współpracowników instytutu, które skłoniły bowiem ludzi do prawdziwej solidarności z Wałęsą. IPN zaś usycha. Jeśli nie wypromuje nowej afery z Wałęsą, to w powszechnej społecznej świadomości nie istnieje. Nawet większość mediów traci już nimi zainteresowanie i błąkają się oni jeszcze po medialnych peryferiach. Wałęsa jako Bolek potrzebny jest więc IPN-owi do życia jak powietrze. Staje się wręcz fundamentem jego istnienia, a więc sporo jeszcze przed nami.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo