Most Kultury: kIRk i Czarne Lwy z Przedmieścia (WIDEO)

    Most Kultury: kIRk i Czarne Lwy z Przedmieścia (WIDEO)

    cxbk

    Kurier Lubelski

    Aktualizacja:

    Kurier Lubelski

    kIRk
    1/2
    przejdź do galerii

    kIRk ©Materiały prasowe

    Most Kultury, jak nazwano naczas wakacji most im. M. Lutosławskiego może się kojarzyć lublinianom z błahym festynem. W końcu tu też są parasolki, lane piwo, koncerty pod chmurką. Nic bardziej mylącego. Nad Bystrzycą można się spotkać z naprawdę dobrą muzyką, nawet jeśli ma służyć głównie rozrywce.
    Za tę ostatnią odpowiadać będą Czarne Lwy z Przedmieścia, lubelska kapela podwórkowa z wysokim znakiem jakości, która wystąpi w sobotę o 21.00.

    To nie chałturnicy, to świadomi sztuki i tradycji fachowcy (więcej piszemy o zespole w dzisiejszym Magazynie Kuriera Lubelskiego), którzy dają z siebie wszystko, by porwać ludzi do tańca.

    KIRk to już zupełnie inna bajka, co widać już po ich autorstwa opisie idei, jaka im przyświeca:
    "Człowiek psuje się odgłowy. Miazma zalega między uszami, niwecząc czyste słyszenie. Potrzebny jest dźwięk, który przebije się przez bariery. Potrzebne jest samopoznanie, żeby schwycić ten dźwięk".



    Poetyckie teorie nie wszystkim muszą odpowiadać, więc nieco konkretu o artystach, którzy zagrają w piątek o 21.00
    KIRk to Paweł Bartnik (elektronika), Olgierd Dokalski (trąbka) i Filip Kalinowski (gramofon). Działają od 2004 roku, choć nie zawsze jako trio, bo byli początkowo kwartetem. Jedno w grupie jest niezmienne: dbałość o dźwięk. Nie tylko w wymiarze poprawności gry. Muzycy Kirka poszukują wszelkiego typu dźwięków, które mogą okazać się przydatne, nie wykluczając żadnego z nich, nie dzieląc na lepsze i gorsze.
    Człowiek psuje się odgłowy. Miazma zalega między uszami, niwecząc czyste słyszenie. Potrzebny jest dźwięk, który przebije się przez bariery.

    Coś skrzypi, trzeszczy, jęczy? Weźmy to, a nuż posłuży za podkład rytmiczny? Elektroniczny zgrzyt, omsknięcie palca na klapach trąbki - nie ma to znaczenia. Liczy się poskładanie tego w muzyczną konstrukcję. Może nie ma ona wyraźnie zaznaczonych granic, ale taki to urok tej muzyki, którą od biedy można nazwać jazzującym illbientem.



    W każdym razie słowo "kompozycja" dziwnie do tych utworów nie pasuje. A że całość to więcej niż suma składników, więc efektem jest też nierealny i nieco smutny nastrój.

    W podobny sposób do twórczości podchodzą grający po występie Kirk Karol Chinaski (to pseudonim zaczerpnięty z prozy Charlesa Bukowskiego) i Dyapanazy. Są DJ-ami. Ten pierwszy oficjalnie i aptekarsko powołuje się na: free jazz, muzykę konkretną, dark ambient, noise, glitch, abstract, industrial.

    Czym inspiruje się Dyapanazy nie wiadomo, ale skoro został określony mianem ucznia Chinaskiego, więc może po prostu: muzyką Chinaskiego?

    Piątek - sobota, kIRk/Czarne Lwy z Przedmieścia, Most Kultury, ul. Zamojska, godz. 21.00

    Czytaj treści premium w Kurierze Lubelskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Ale zawsze fachowcy...

    czarny kos (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 17 / 16

    Ale zawsze fachowcy...

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo