Laser ustrzeli komara

    Laser ustrzeli komara

    Adam Synowiec, Tony Allen-Mills "The Times"

    Aktualności

    Aktualności

    Amerykańscy naukowcy pracują nad miotaczem promieni do zabijania komarów. Astrofizycy z Seattle wykorzystują do tego technologię powstałą dzięki pracom nad tarczą antyrakietową.
    Laserowe działko na moskity przypomina też promienistą broń myśliwców kosmicznych z hollywoodzkiej serii filmów "Star Wars".

    Naukowcy od lat myśleli o wykorzystaniu laserów do walki z komarami, które zabijają milion ludzi rocznie, przenosząc malarię.

    W projektowaniu lasera - oficjalna nazwa to: Broń do Destrukcji Komarów (WMD) - pomagał Lowell Wood, jeden z astrofizyków, którzy brali udział w programie gwiezdnych wojen mającym osłonić Amerykę przed atakiem jądrowym.


    - Lubimy myśleć o czasach, kiedy w jakimś stopniu przyczyniliśmy się do zakończenia zimnej wojny - powiedział dr Jordin Kare, inny astrofizyk, w rozmowie z "Wall Street Journal". - Teraz próbujemy złagodzić skutki innej wojny, która pochłonęła znacznie więcej istnień ludzkich - mówi Kare.

    Urządzenie WMD wykrywa częstotliwość dźwięku wytwarzanego przez trzepot skrzydeł komara, a następnie komputer generuje wiązkę laserową, która upala owadowi skrzydła i dymiący zewłok spada na ziemię. Badania wspiera właściciel Microsoftu Bill Gates. Lasery mogłyby być rozmieszczane wokół wiosek lub na samolotach bezzałogowych. - W ciągu jednej nocy można by zabić miliardy komarów - powiedział jeden z ekspertów.

    Działko antykomarze WMD przydałoby się wielu z nas już teraz podczas letnich wakacji na Mazurach. W przyszłości taka broń z "Gwiezdnych wojen" może okazać się nieodzowna do ochrony przed tropikalnymi chorobami. Ocieplenie klimatu powoduje, że rzadkie choroby afrykańskie mogą zacząć zagrażać nawet południowej Europie. Za kilka czy kilkanaście lat zachorowania na malarię mogą zdarzać się we Włoszech czy Hiszpanii.Dzisiaj malaria to wciąż utrapienie głównie krajów afrykańskich. Choroba uśmierca ok. 2 mln osób rocznie.

    Zarodki wielu tropikalnych chorób, takich jak m.in. malaria, encefalitis, gorączka dengue i febra przenoszą komary, lub raczej ich tropikalni kuzyni - moskity. Pasożyt wywołujący malarię przeżywa wewnątrz komara od 9 do 12 dni, zanim osiągnie stan zaraźliwy. Wirus encefalitis potrzebuje trochę więcej czasu, bo 10-25 dni.

    Za to wirus HIV (wywołujący chorobę AIDS) jest trawiony całkowicie razem z wyssaną przez owada krwią w ciągu 1-2 dni. Cząsteczki wirusa giną więc, zanim będą mogły stać się zdolne do wywołania nowej infekcji u kolejnej ofiary.

    Wspomniane wyżej schorzenie nie przenosi się także z człowieka na człowieka z mechanicznym jedynie pośrednictwem owada. Tak zwany efekt igły w tym przypadku nie występuje.

    Cząsteczek wirusa HIV we krwi chorego na AIDS człowieka jest bardzo niewiele. Prawdopodobieństwo, że komar ukąsi osobę chorą na AIDS i wyssie z minimalną ilością pobieranej krwi także cząsteczkę wirusa HIV, wynosi 1:10 mln.

    Inaczej mówiąc, jedna osoba musiałaby zostać ukłuta jednocześnie przez 10 mln komarów, by istniało statystyczne ryzyko, że na jednej z owadzich ssawek znalazł się wirus HIV.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo