Jest ruina, a mogłoby się lać pyszne piwo

    Jest ruina, a mogłoby się lać pyszne piwo

    Kamil Krupa, Tomasz Stawecki

    Kurier Lubelski

    Aktualizacja:

    Kurier Lubelski

    Grodzka 20 nie ma szczęścia. Gdy w 2003 roku kamienica zaczęła się walić, urzędnicy uznali, że z remontem nie można już zwlekać.
    Pod koniec tego samego roku Urząd Miasta oraz Komitet Sterujący, stworzony z przedstawicieli gmin zaprzyjaźnionej z Lublinem prowincji Gelderland (Holandia), ustalili, że zapłacą po 125 tys. euro i utworzą partnerstwo na rzecz remontu.

    Lubelska Fundacja Odnowy Zabytków, jako inwestor zastępczy, miała otrzymać obiekt w 30-letnią dzierżawę oraz wystąpić o kredyt na dalszy remont. I zazgrzytało. Holendrzy nie tylko chcieli sami kredytować prace, ale także bez przetargu wskazać firmę, która przeprowadzi remont. Koszt robót szacowano na 7,5 mln złotych.

    W marcu 2004 r. podpisano list intencyjny w sprawie remontu Grodzkiej 20. Miesiąc później radni zgodzili się przekazać kamienicę w dzierżawę LFOZ.
    Do przekazania nigdy nie doszło. Nieoficjalnie wiadomo, że na przeszkodzie znowu stanęli Holendrzy. Chcieli wprowadzić do zarządu i Rady Nadzorczej LFOZ swoich przedstawicieli, by zabezpieczyć obiecane 125 tysięcy euro. Tymczasem w maju 2004 r. Polska stała się członkiem UE i uzyskała bezpośredni dostęp do unijnych pieniędzy. Oferta Holendrów straciła na wartości, ale ratusz z niej nie zrezygnował. Aż do listopada trwały jałowe negocjacje o obsadzie stanowisk.

    Równolegle LFOZ - już w lutym 2005 r. - pozyskała Browary Lubelskie. Strony podpisały list intencyjny, w którym Perła zobowiązała się do zainwestowania w remont 2 mln złotych. W zamian chciała otworzyć w piwnicach kamienicy minibrowar z niepasteryzowanym piwem. Miasto natomiast nie zrezygnowało z rozmów z prowincją Gelderland. - Bo Holendrzy podpisali umowę o współpracy z marszałkiem województwa - tłumaczył wówczas Wiesław Perdeus, zastępca prezydenta Lublina. - Nie możemy przecież zerwać negocjacji, skoro zostało zawarte międzynarodowe porozumienie.

    Wiosną 2005 władze miasta wykwaterowały ostatnich lokatorów z kamienicy. Wydawało się, że remont jest na wyciągnięcie ręki. Jednak do zapowiadanego na 15 lipca 2005 przekazania budynku dla LFOZ nie doszło. Trzy miesiące później ratusz kompletnie zaskoczył wszystkich zainteresowanych informacją, że Grodzką 20 zamierza wystawić na sprzedaż. - Fundacja nie uzgodniła warunków użytkowania nieruchomości i nie przedstawiła wiarygodnego programu pozyskania środków finansowych umożliwiających realizację remontu kamienicy - napisał w uzasadnieniu do projektu Ryszard Pasikowski, ówczesny zastępca prezydenta.

    Gdy LFOZ zaprotestowała, prezydent Pasikowski przeprosił fundację za swoje słowa. Radni nie zareagowali na karkołomną zmianę planów w sprawie Grodzkiej 20. Suchej nitki na tym pomyśle nie zostawił jedynie radny niezależny Sławomir Janicki. Ostatecznie projekt sprzedaży obiektu przeszedł na sesji niemal jednomyślnie. Kamienica nie znalazła jednak nabywcy. Perła zainwestowała w inny projekt.

    Urząd Miasta Lublin ogłaszał przetarg jeszcze dwa razy, ostatnio jesienią 2008 r. Za każdym razem ujawniali się spadkobiercy właścicieli tej nieruchomości.


    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo