Wielki odlot do Brukseli

    Wielki odlot do Brukseli

    Tomasz Lis

    Kurier Lubelski

    Kurier Lubelski

    Jaki jest najistotniejszy podział wśród polskich polityków? Na tych, którzy mogą, i na tych, którzy nie mogą być w europarlamencie. Nie na tych, którzy chcą, i na tych, którzy nie chcą, bo chcą wszyscy. Czy oznacza to jakiś problem?
    Tak, bo w przeciwieństwie do naszych rodaków, którzy pracują w wielkiej Brytanii lub w Irlandii i może kiedyś tu wrócą, nasi eurodeputowani do polskiej polityki nigdy nie wrócą. Bo i po co?

    Z rozbawieniem, ale i ze zrozumieniem, z ciekawością, ale i ze smutkiem przyglądam się staraniom wielu naszych polityków o to, by znaleźć się na wyborczych listach do europarlamentu. Ziobro czy Oleksy, Kurski czy Klich, kto zna jakikolwiek język albo kto używa survival English, angielskiego pozwalającego co najwyżej przetrwać, wszyscy chcą do Brukseli i Strasburga.
    Czy chcą większych pieniędzy? Pewnie, że chcą. 100 tysięcy to więcej niż 7 tysięcy, trudno się dziwić. Ale też nie traktowałbym ich wyboru wyłącznie w kategoriach merkantylnocynicznych. Chcą dotknąć lepszego świata, normalniejszej polityki, polityki, którą nie rządzą tabloidowe instynkty i plemienne odruchy. Teraz istota problemu. Oni tam nie chcą jechać na chwilę, po to, by za jakiś czas wrócić do Sejmu i uczynić naszą politykę lepszą. Oni chcą tam pojechać na zawsze. Dowód? Proszę o nazwiska posłów, którzy ostatnich pięć lat spędzili w Parlamencie Europejskim i którzy teraz chcą zasilić naszą politykę. W porządku, Paweł Piskorski. Ale czy jego akces do Stronnictwa Demokratycznego nie jest wyłącznie efektem wyautowania do z Platformy? Krótko mówiąc, spośród ponad pięćdziesięciu osób, które były na kilkuletnim świetnym kursie politycznym we Francji i w Belgii, do Polski nie chce wrócić właściwie nikt.

    Powiem więcej. Nic tu się nie zmieni w odniesieniu do pięćdziesięciu osób, które za chwilę będą nas w Europie reprezentowały. Wśród kandydatów do europarlamentu jest wielu wspaniałych ludzi, Hübner i Rosati, Środa i Lewandowski, jest wielu polityków, którzy, zapomnijmy o tym, jak ich oceniamy, tak jak Olejniczak i Ziobro, coś tu znaczą. Ale za chwilę zatęsknimy nawet za tymi, którzy nigdy nie wydawali nam się źródłem choćby potencjalnej tęsknoty. Zostaną sami partyjny bossowie otoczeni w większości zwykłymi miernotami.

    A jak nasz domowy populizm dalej będzie szalał, to wyparują z parlamentu także ci, którzy mają choćby elementarne pojęcie o prawie czy gospodarce. Tak to, w ramach zbliżania się do Europy, nie tylko w sensie instytucjonalnym, widzimy na naszych oczach postępującą degradację naszej polityki. Czy jest na nią jakieś lekarstwo? Nie wiem. Pomyślę. Może za tydzień coś mi przyjdzie do głowy. Jeśli tak, pozwolę sobie o tym napisać.


    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo