Andrew (89.72.78.xxx) 28.10.10, 22:17
Drogi Panie!!!
Dla Pana wpuszczanie Palikota do TVN to tylko walka o target, większa oglądalność, większy zysk TVN. Jest Pan Panie Kamilu NIEWOLNIKIEM na niezależność nie ma Pan już szans, prawdziwy niezależny dziennikarz to POLITKOWSKA, nigdy jej Pan nie dorośnie nawet do pięt, bo o prawdę o swoim kraju się walczy. Pan robi SHOW, rozrywka na "najwyższym poziomie". Durczoka, którego znałem z TOP FM, już nie ma....
Jesteś anachroniczny, powoli zabieramy się
Anka (83.28.102.xxx) 29.10.10, 02:46
za ukatrupienie III RP. Dziennikarze już się nie licżą. Teraz liczą się armaty ukryte wśród kwiatów oraz (o zgrozo!) wśród krzaków. Kamilu, już niedługo kasta zniewolonych dziennikarzy zostanie uwolniona od swoich panów
Kilka tygodni temu Antoni Macierewicz krzyczał, że pod krzyżem przy Pałacu Prezydenckim zabito człow
Ankan (79.162.16.xxx)
29.10.10, 07:25
Kilka tygodni temu Antoni Macierewicz krzyczał, że pod krzyżem przy Pałacu Prezydenckim zabito człow
Ankan (79.162.16.xxx) 29.10.10, 07:25
Zdawało mi się, czy własnie przeprowadzana jest ekshumacja?Więc skąd Durczok wie, że NIE zabito człowieka?
"Tylko na miły Bóg - niech mi nikt nie wmawia, że to dziennikarze kazali Palikotowi organizować happeningi i wmawiać zmarłemu prezydentowi krew na rękach."
Czy występ ze świńskim łbem i innymi "atrybutami" można nazwać happeningiem? Bo może trzeba poszukać cięższego słownictwa?
Durczok, gdyby nie Twoja stacja, mógłby sobie Palikot latać z tym cyrkiem po rynku w Biłgoraju. Tam ma chyba znajomych w odpowiednich organach, wie może uniknąłby bransoletek czy kaftanika.
Nie dziw się, człowieku, że zganiają na Was, "użyteczni idioci" zawsze byli potrzebni - do czasu. Są wymienialni. Nawet ci inteligentni - pozostają idiotami.
Nie chodzi o aksamitne rękawiczki.
inżynier (83.14.22.xxx) 29.10.10, 09:05
Walka, w tym równiez polityczna, może wyglądać różnie. Można na siebie nawzajem pluć, kopać po kostkach, szczypać, gdy nikt nie widzi i strzelać w plecy. A można też stanąć do walki na przeciw siebie, w samo południe, w odpowiednim miejscu i zgodnie z zasadami walczyć. Ileż w tym może być godności, klasy, a nawet powiedziałbym szacunku wzajemnego. Ale zapominamy o najważniejszym - w demokracji nie chodzi o walkę polityków. To jest tylko środek do celu, którym jest dobrobyt obywateli. O tym zupełnie juz zapomniano. A my wybieramy sobie słabych, a 'wyszczekanych', małych ludzi. Stawiamy ich jako swoich przedstawicieli. I patrzymy, jak na serial albo cyrk, jak się okładają w coraz to bardziej obrzydliwy sposób. A oni walczą, zwalczają się nawzajem, wyłącznie w imię (naszej) kasy do wzięcia i satysfakcji sprawowania władzy, zupełnie zapominając, ze w demokracji ich głównym zaiteresowaniem powinno być to JAK NAM SIĘ ŻYJE !!! A nie jakaś walka polityczna, o której mówią z nabożną wręcz czcią.
dziennikarze TVN
kaśka (85.112.200.xxx) 29.10.10, 11:12
To co prezentuje ta stacja , to już nawet nie jest show, to jest czysta propaganda.
Wczoraj w szkle u Miecugowa jakaś staruszka (sądzę tak po skrzczącym pogłosie - nawet często się produkująca) powiedziała: że szkoda że nie zastrzelono J.Kaczyńskiego, szybko babę wyłączyli.
Jakoś nigdy nie widziałam, żeby dziennikarze z tej właśnie stacji naigrywali się z Niesioła, Kutza lub Palikota.Tego Palikota to wyście wypromowali, wy dawaliście mu czas antenowy, wy zapraszaliście go do studia, to wy prosiliście go w sejmie o komentarze, to wy oburzacie się na Maciarewicza, że wytyka błędy w śledztwie smoleńskim. Jak pan to sobie wyobraża! że Polacy nie mają prawa być rzeczowo informowani o katastrofie? Co nam serwujecie? Nie jesteśmy bydłem proszę pana. Czy ktoś z państwa wyobraża sobie co dziennikarze tacy jak pan Durczok lub Kolenda-Zalewska zrobiliby gdy JK powiedział, że oni to bydło, ale my to już niebydło.To w pana głównym programie informacyjnym ( a może tylko propagandowym ) Kolenda-Zalewska przeinaczała fakty, a na te konfabulacje powoływali się inni dziennkarze z pana stacji. Zmiast ludzi informować - to krzyczycie , w studio z tymi swoimi faktami zachowujecie się jak na meczu piłkarskim. Kto będzie lepszy, i kto komu dokopie. Panie Durczok to co pan sobą reprezenuje to szambo i mam nadzieję, że wpadnie Pan razem ze swoją stacją w nie tak , jak GW wpadła w swoje.
rem kaska
GAMA (77.254.200.xxx) 29.10.10, 11:31
Oczywiście zgadzam się całkowicie. Ta stacja, to dla mnie po prostu zbiornik gnojówki. Dlatego nie jestem w stanie nic z tego ogladać. Wiadomości o ich osiągnięciach czerpię z innych mediów.
Znałem ojca jednego gwiazdora tej stacji - komunista i pijaczyna w jednej osobie. Czego się można spodziewac po syneczku?
dziennikarze
byla dziennikarka (78.55.105.xxx) 29.10.10, 12:59
Panie Durczok! Wiadomo, ze to jak wyglada polityka, jest rezultatem zachowan politykow. Miedzy innymi nie powinni zgadzac sie na udzial w walce kogutow, ktora kilka razy dziennie organizuja dziennikarze wszystkich stacji. Nie powinni sie zgadzac na pyskowki ku radosci dziennikarzy i gawiedzi. Nie szanuje politykow, ale takze dziennikarzy glownie telewizyjnych. Tych ostatnich za to, ze ida na latwizne, ze taplaja sie w blocie, a mimo to sa przekonani o swojej wyzszosci i z napuszona mina prowadza te swoje pseudodziennikarskie programy. Prawdziwe dziennikarstwo ma swoja misje, swiadczy o tym chociazby zespol "Polityki". Dziennikarstwo telewizyjne jednak to glownie mordobicie, w ktorym Pan tez niestety bierze udzial.
Re:"kaśka" i "GAMA"
solar (79.184.170.xxx) 29.10.10, 14:34
Święte oburzenie ciemnogrodu. Palikot jest be. Ja uważam, że jest to bardzo wrażliwy, inteligentny i dobrze wychowany człowiek. Tylko, że język, kórego użył był jedynym jaki mógł dotrzeć do zakutych głów gliniarzy gwałcących studentki w Lublinie, skorumpowanych działaczy pilkarskich i wciskającym "kit" działaczy PiS z braćmi Kaczyńskimi na czele, którzy podobnie jak PiSowski pitbull uważali, że naród jest na tyle głupi, że każde kłamstwo można mu wcisnąć. Ciekawy jestem jak byście zareagowały gdy by to na was lub wasze córki trafiły te przyjemności na komendzie w Lublinie.
Car w rekawiczkach
We the People (99.135.198.xxx) 29.10.10, 16:53
W marcu 1917 roku brytyjski general Sir John Hanbury-Williams doradzal carowi uznac nowy rzad, oglosic wolnosc slowa i "zalozyc aksamitna rekawiczke na stalowa dlon". W jeden dzien pozniej car abdykowal. Aksamitnej rekawiczki zalozyc juz nie zdazyl.
Moze w Polsce trzeba zabronic sprzedazy aksamitu, jak to sugeruje autor artykulu i wtedy dojdzie do serii znaczacych abdykacji (Palikot !).
Na ogol wszyscy zakladaja, ze ludzie wybierani na stanowiska panstwowe naleza do najmadrzejszych w kraju. Niestety, w wiekszosci wypadkow tak nie jest i stad ta cyrkowo-karczemna atmosfera "obrad" parlamentarnych.
P.S.
@ Monachomachia
Bardzo adekwatny obraz zycia politycznego w Polsce.
Walka o pokój
Hamilton (89.231.122.xxx) 29.10.10, 18:52
W zasadzie zgadzam się z Panem! Dodam tylko od siebie , że te" krzyki o pokój" przypominają mi okres perwersji komunistycznej kiedy to "walkę o pokój "prowadziły takie poczciwe kraje jak ZSRR!!!
Ktoś założył ornat i ogonem do mszy dzwoni!
nienawiść i paranoja Kaczyńskiego
Edek (94.72.102.xxx) 29.10.10, 19:51
i pomyśleć, że to nienawiść i paranoja jednego człowieka, Saurona Kaczyńskiego, wspieranego przez wszystkich tych jego orków i goblinów (niektórzy pojawili się również w komentarzach pod tym tekstem), doprowadziły polską politykę do takiego mizernego stanu. Co się z Polakami stało, że słuchają tego gadziego języka...
Zmień pan rekawiczki swoje bo coś jakieś takie "zakrwawione"
Obywatel Rzeczypospolitej (89.167.0.xxx)
29.10.10, 21:40
Zmień pan rekawiczki swoje bo coś jakieś takie "zakrwawione"
Obywatel Rzeczypospolitej (89.167.0.xxx) 29.10.10, 21:40
"Polski system prawny najgorszy w UE"..."Nasz porządek prawny i sprawność instytucji publicznych obsługujących przedsiębiorców zostały ocenione najgorzej ze wszystkich państw należących do Unii Europejskiej."
A pan dalej obwiniaj A. Macierewicza za lustrację i inne czyny, a L. Kaczyńskiego za konsekwencje w dochodzeniu porawdy o smoleńskiej katastrofie.
Tak dobrze zapłacili czy może coś starego za uszami zalega?
Napiszę jeszcze raz panie Durczok choć pewnie pan jako praconik najemny nigdy tego nie zrozumie "..."Nasz porządek prawny i sprawność instytucji publicznych obsługujących przedsiębiorców zostały ocenione najgorzej ze wszystkich państw należących do Unii Europejskiej."
Idź pan się lepiej ucz ematii.
Uszka to p.Kamilek miał nieumyte
POdode (77.253.45.xxx) 30.10.10, 10:39
wtedy, kiedy wykrzykiwali lub z ironią wyPOwiadali się prominentni z jego ulubionej PO : Niesiołowski, Palikot, BK, Kuc, Tusk, Nowak, Pitera, Nałęcz [ulok(aj)owany przy BK], a ostatnio dała się w to wciągnąć Kidawa. Nic Kamilek nie słyszał, a nic! Uszy umyć -chłopie- i słuchać jak wywrzaskuje nadal Niesiołowski. Choć wtedy może lepiej mieć zatkane.
Jednym słowek
afd (109.231.48.xxx) 30.10.10, 11:56
Uważam, że Pan Durczok jest miałki intelektualnie. To po prostu prezenter.
Kolenda-Zaleska, TVN – studium kłamstwa i manipulacji
abc (109.231.48.xxx) 30.10.10, 11:58
Za
http://bernardo.salon24.pl/239216,kolenda-zaleska-tvn-studium-klamstwa-i-manipulacji
Kolenda-Zaleska, TVN – studium kłamstwa i manipulacji
Wiele już powiedziano na temat kłamstw i manipulacji jakich dopuściła się Katarzyna Kolenda-Zaleska, TVN i TVN24 relacjonując wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego przed Pałacem Prezydenckim. Manipulacji i kłamstw dopuściły się również inne stacje (Tok FM, Radio Zet), jednak to co zrobiła Kolenda-Zaleska i TVN przekracza wszelkie granice.
Na początek pełna wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego. Biały kruk, poza tym miejscem nieosiągalna w sieci.
Słowa wytłuszczone i zaznaczone czerwonym kolorem są słowami które zostały przedstawione przez TVN i Kolendę-Zaleską w oryginale, w Faktach 11 października. Słowa wytłuszczone i podkreślone są źródłem które posłużyło do sformułowania kłamliwego zwrotu o „prawdziwych Polakach”, jako rzekomy cytat Kaczyńskiego przedstawiony przez Katarzynę Kolendę-Zaleską.
Szanowni państwo, drodzy przyjaciele.
Właściwie wszystko zostało powiedziane już w trakcie mszy, kiedy słuchaliśmy kazania, kiedy mówione były intencje. Chodzi nam przecież przede wszystkim o to elementarne prawo, prawo wolnego narodu, prawo do prawdy. Prawo do prawdy. Także tej prawdy, która dla niektórych jest niewygodna, bolesna, czy nawet groźna. Przychodzimy tutaj po to prawo bo jesteśmy wolnymi Polakami i chcemy być wolnymi Polakami. Chcemy być wolnymi Polakami i chcemy by ten kraj był nasz, był rzeczywiście nasz, by nikt nam nie narzucał obyczajów, by nikt nie ośmielał się uczynić tego co czyniono w tym miejscu tak niedawno temu. By nikt nie ośmielił się znieważać krzyża, krzyża który jest znakiem naszej wiary, ale który jest także związany z historią naszego narodu. Mówił o tym niejeden raz nasz największy rodak Jan Paweł II. I te słowa zawsze trzeba pamiętać. Nie ma polskiej historii bez krzyża. To znieważanie które się tutaj odbywało, to łamanie wszelkich reguł, a także łamanie prawa za zgodą rządzących, a może nawet z podjuszczenia rządzących, to było podnoszenie ręki na Polskę.
I domagamy się także innego prawa, prawo do tego by móc czcić tych których czcić chcemy, tych którzy weszli do naszej historii, którzy dobrze służyli ojczyźnie i którzy tak nagle zginęli, którzy polegli pod Smoleńskiem. Mamy do tego prawo. Mamy do tego prawo jako obywatele, jako Polacy, jako w większości katolicy. I to prawo jest nam dzisiaj odbierane. Jest nam odbierane przez tych, którzy nie potrafią się wznieść ponad swoje małostkowe interesy, drobne gry. Są tymi o których mówiono w trakcie mszy, są po prostu złymi ludźmi. Nie chcemy rządów złych ludzi.
Któż z nas dwadzieścia lat temu, któż z nas starszych którzy tutaj są, a którzy pamiętają tamten osiemdziesiąty dziewiąty rok, czy rok dziewięćdziesiąty - początki nowej Rzeczypospolitej - mógł wyobrażać sobie, że w dwadzieścia lat później pierwszy prezydent Rzeczypospolitej, który nie był nigdy w PZPRze, którego nie ma w odpowiednich kartotekach IPNu. Pierwszy taki prezydent, pierwszy który był odpowiednio wykształcony będzie przedmiotem takiej nienawiści, właśnie dlatego, właśnie dlatego że był taki. Tak szanowni państwo, ta nienawiść która trwa aż za grób z tego wynika, z tego że był pierwszym który był prezydentem wybranym i jednocześnie był człowiekiem o którym można powiedzieć, że był godzien tego urzędu, że nikt nie znajdzie niczego, co może tej prawdzie zaprzeczyć.
Dożyliśmy trudnych czasów, ale patrząc na was, patrząc jak was tu dużo, jestem przekonany, że ten czas minie, że przyjdą czasy nowe, że Polska zwycięży. Dziękuję. Zwyciężymy. Zwyciężymy, bo niejeden raz w naszej historii było tak, że zło tryumfowało, i tak bywało także w historii innych narodów, choćby nieodległych geograficznie od nas. Ale później przychodził czas w którym ludzie przejrzeli na oczy, gdy otrzeźwieli i władza przechodziła w rękę tych którzy są tego godni. Tak będzie i w Polsce, bądźcie tego pewni. Zwyciężymy.
Studium Kłamstwa
Tymczasem w Faktach 11 października Katarzyna Kolenda-Zaleska mówi: „Jarosław Kaczyński mówi: i nadejdą jeszcze czasy, gdy prawdziwi Polacy dojdą jeszcze do władzy”. Jedyne zdanie z wypowiedzi Kaczyńskiego do którego mogła odnieść się Kolenda-Zaleska to przedostatnie zdanie całego wystąpienia „Ale później przychodził czas w którym ludzie przejrzeli na oczy, gdy otrzeźwieli i władza przechodziła w rękę tych którzy są tego godni.” Jak widać wymowa tego zdania różni się diametralnie od tego co mówi Kolenda-Zaleska, trudno przypuszczać, że mogło nastąpić jakieś niezrozumienie, czy przekłamanie ze względu na jakość nagrania, która była bardzo dobra, o czym później.
Nie ma też w tym zdaniu w ogóle mowy o „wolnych Polakach”. Późniejsze zaprzeczenia i usprawiedliwienia TVN idą z jednej strony w kierunku tego, że jakość nagrania była słaba. Z drugiej strony próbuje się manipulować, sugerując, że tak naprawdę nastąpiła niewielka pomyłka polegająca na zamianie słów „wolni Polacy” na słowa „prawdziwi Polacy”. Jest to ewidentna nieprawda, w zdaniu do którego odniosła się Kolenda-Zaleska słowa „wolni Polacy” nie padają. Sprostowanie Justyny Pochanke jest więc kolejną manipulacją.
W Faktach 12 października Justyna Pochanke w pseudo-sprostowaniu dokonuje waśnie tej manipulacji: „We wczorajszych Faktach informowaliśmy, że Jarosław Kaczyński w przemówieniu pod Pałacem mówił o „prawdziwych Polakach”. PiS zarządał sprostowania bo prezes mówił o „wolnych Polakach”. Prostujemy więc przypominając fragmenty przemówienia.”
Fakty przedstawiły kilka fragmentów wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego. Co ciekawe wszystkie w bardzo dobrej jakości. Również ten fragment obejmujący to przedostatnie zdanie. W ten sposób Fakty z 12 października i sama Pochanke obaliły wcześniejszą linię obrony zaprezentowaną na stronie TVN24 jakoby cała sprawa wzięła się ze słabej jakości nagrania. Oto co znalazło się na stronie TVN24: „W pierwotnej wersji artykułu znalazły się przypisane błędnie Jarosławowi Kaczyńskiemu słowa "Nadejdą jeszcze takie czasy, że prawdziwi Polacy dojdą do władzy". Błąd wynikał ze słabej jakości nagrania. Przepraszamy.” Czy TVN jest w stanie wskazać który fragment został pomylony? Gdzie padają niezrozumiałe słowa odczytane jako „prawdziwi Polacy”, którzy „dojdą do władzy”?
Warto więc obejrzeć Fakty z 12 października, jakość jest doskonała. Poniżej przedstawiam ponownie tekst wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego z zaznaczonymi fragmentami przedstawionymi w pseudo-sprostowaniu. Proszę zwrócić uwagę na sposób cytowania Kaczynskiego i kontekst słów do których odnoszą się cytowane fragmenty:
Szanowni państwo, drodzy przyjaciele.
Właściwie wszystko zostało powiedziane już w trakcie mszy, kiedy słuchaliśmy kazania, kiedy mówione były intencje. Chodzi nam przecież przede wszystkim o to elementarne prawo, prawo wolnego narodu, prawo do prawdy. Prawo do prawdy. Także tej prawdy, która dla niektórych jest niewygodna, bolesna, czy nawet groźna. Przychodzimy tutaj po to prawo bo jesteśmy wolnymi Polakami i chcemy być wolnymi Polakami. Chcemy być wolnymi Polakami i chcemy by ten kraj był nasz, był rzeczywiście nasz, by nikt nam nie narzucał obyczajów, by nikt nie ośmielał się uczynić tego co czyniono w tym miejscu tak niedawno temu. By nikt nie ośmielił się znieważać krzyża, krzyża który jest znakiem naszej wiary, ale który jest także związany z historią naszego narodu. Mówił o tym niejeden raz nasz największy rodak Jan Paweł II. I te słowa zawsze trzeba pamiętać. Nie ma polskiej historii bez krzyża. To znieważanie które się tutaj odbywało, to łamanie wszelkich reguł, a także łamanie prawa za zgodą rządzących, a może nawet z podjuszczenia rządzących, to było podnoszenie ręki na Polskę.
I domagamy się także innego prawa,prawo do tego by móc czcić tych których czcić chcemy, tych którzy weszli do naszej historii, którzy dobrze służyli ojczyźnie i którzy tak nagle zginęli, którzy polegli pod Smoleńskiem. Mamy do tego prawo. Mamy do tego prawo jako obywatele, jako Polacy, jako w większości katolicy. I to prawo jest nam dzisiaj odbierane. Jest nam odbierane przez tych, którzy nie potrafią się wznieść ponad swoje małostkowe interesy, drobne gry. Są tymi o których mówiono w trakcie mszy, są po prostu złymi ludźmi. Nie chcemy rządów złych ludzi.
Któż z nas dwadzieścia lat temu, któż z nas starszych którzy tutaj są, a którzy pamiętają tamten osiemdziesiąty dziewiąty rok, czy rok dziewięćdziesiąty - początki nowej Rzeczypospolitej - mógł wyobrażać sobie, że w dwadzieścia lat później pierwszy prezydent Rzeczypospolitej, który nie był nigdy w PZPRze, którego nie ma w odpowiednich kartotekach IPNu. Pierwszy taki prezydent, pierwszy który był odpowiednio wykształcony będzie przedmiotem takiej nienawiści, właśnie dlatego, właśnie dlatego że był taki. Tak szanowni państwo, ta nienawiść która trwa aż za grób z tego wynika, z tego że był pierwszym który był prezydentem wybranym i jednocześnie był człowiekiem o którym można powiedzieć, że był godzien tego urzędu, że nikt nie znajdzie niczego, co może tej prawdzie zaprzeczyć.
Dożyliśmy trudnych czasów, ale patrząc na was, patrząc jak was tu dużo, jestem przekonany, że ten czas minie, że przyjdą czasy nowe, że Polska zwycięży. Dziękuję. Zwyciężymy. Zwyciężymy, bo niejeden raz w naszej historii było tak, że zło tryumfowało, i tak bywało także w historii innych narodów, choćby nieodległych geograficznie od nas. Ale później przychodził czas w którym ludzie przejrzeli na oczy, gdy otrzeźwieli i władza przechodziła w rękę tych którzy są tego godni. Tak będzie i w Polsce, bądźcie tego pewni. Zwyciężymy.
Przeżyjmy to jeszcze raz, czyli mała chronologia zdarzeń.
Manifestacja odbywa się w niedzielę wieczorem. Jak przedstawia portal gazeta.pl pierwszy raz „prawdziwi Polacy” pojawiają się w relacji reporterki TVN24 o 21:25: Przemówił też prezes Jarosław Kaczyński. Bardzo dużo mówił o swoim zmarłym bracie - prezydencie Lechu Kaczyńskim. Mówił również, że nadejdą jeszcze takie czasy, kiedy prawdziwi Polacy dojdą do władzy i on obiecuje, że będzie to już bardzo niedługo. Zgromadzeni tu ludzie wznosili okrzyki "zwyciężymy".
Następnego dnia od samego rana media i politycy PO nagłaśniają „prawdziwych Polaków” rzekomo wypowiedzianych przez Jarosława Kaczyńskiego.
Monika Olejnik podpuszcza Małgorzatę Szmajdzińską: „Wielka manifestacja, kilkutysięczna, gdzie krzyczano oddajcie ukradziony krzyż, że to są prawdziwi Polacy.”
Julia Pitera w Tok FM: Nigdy bym się nie spodziewała, że z ust Jarosława Kaczyńskiego usłyszę o "prawdziwych Polakach", to był język, który on sam krytykował.
Machina się rozkręca. Tok FM egzaltuje się słowami które nie padły. Gdy po południu do studia przychodzi poseł Andrzej Dera prowadząca dziennikarka kilkakrotnie „cytuje” Kaczyńskiego by wymusić na pośle PiSu jakąś wypowiedź na temat słów jakoby wypowiedzianych. To tylko kilka przykładów.
Tymczasem nigdzie w sieci żadna stacja radiowa i telewizyjna nie podaje wystąpienia Kaczyńskiego w całości. Żadna gazeta tego nie czyni. Jedynie amatorski mały portal Blogpress (specjalizujący się „w wywiadach robionych trzęsącą się kamrką spod stołu”) umieszcza amatorski filmik z wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego. Jest godzina 12.58. Do Faktów pozostaje 6 godzin.
Na portalu wPolityce.pl o godzinie 17:08 pojawia się tekst „Czy Kaczyński mówił o "prawdziwych Polakach"? Pokażcie dowód, bo na razie dowodów brak!” poddający w wątpliwość prawdziwość relacji TVN24. Do Faktów 2 godziny.
O 17:39 Michał Karnowski prostuje swój tekst (opublikowany o 16:06) krytykujący Kaczyńskiego za „prawdziwych Polaków” i przeprasza. Jak dotychczas jedyny taki przypadek, nikt spośród dziennikarzy i polityków uczestniczących przez cały dzień w nagonce tego nie zrobił. Do Faktów pozostaje półtorej godziny.
O 19.00 ruszają Fakty. Wielka machina manipulacji zostaje uruchomiona, choć jak widać wątpliwości są podnoszone, a i materiały źródłowe od wielu godzin dostępne.
O 19:28 na portalu Blogpress Nietoperz pisze o kłamstwach TVN i Julii Pitery.
Po 22giej publikuję na Blogpress i w Salonie24 rozszerzoną analizę „Kłamstwa TVN, Tok FM i innych - o wypowiedzi J. Kaczyńskiego” demaskującą kłamstwa mediów, a szczególnie TVN, TVN24 i Kolendy-Zaleskiej.
Studium manipulacji
Warto przyjrzeć się bliżej Faktom z 11 października. Jest to przykład manipulacji opartej na kłamstwie. Przez cztery minuty Pochanke, Kolenda-Zaleska, oraz poproszone o wypowiedź osoby nakręcają atmosferę histerii. Histerii nadciągającego faszyzmu. Wszystkie wypowiadające się osoby mają podobne poglądy polityczne i stoją po jednej stronie politycznej barykady. Drugiej strony w programie nie ma. To znaczy jest – w zmanipulowanym materiale.
Warto zwrócić uwagę, że całość została przemyślana i wyreżyserowana odpowiednio wcześniej - niektóre wypowiadające się osoby zostały nagrane jeszcze w czasie dnia (np. Stefan Chwin wypowiada się na świeżym powietrzu przy świetle słonecznym), w czym nie ma zresztą niczego sensacyjnego. Wszystko było więc gotowe. Do pełnego sukcesu „faszystowskiej narracji” brakowało tylko wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego o „prawdziwych Polakach”. Takiego cytatu w nagraniu sprzed Pałacu nie ma. Kolenda-Zaleska musiała więc dopowiedzieć to własnymi słowami wkładając swoją wypowiedź w usta prezesa PiS. Inaczej cała „faszystowska narracja” by się posypała. Biorąc pod uwagę fakt, że TVN24 dysponował bardzo dobrą jakością nagrania zasadna jest teza, że wypowiedź Kolendy-Zaleskiej była świadomym kłamstwem przygotowanym z pełną premedytacją przez TVN.
Jak wyglądał w ogóle ten czterominutowy „antyfaszystowski” fragment Faktów? Warto pamiętać, że główną osią całego tego materiału jest właśnie ta rzekoma wypowiedź Kaczyńskiego, której nie było. W [kwadratowych nawiasach] moje komentarze, kursywą - wypowiedzi z zamieszczone w Faktach.
Najpierw mrożąca krew w żyłach zapowiedź Justyny Pochanke.
Justyna Pochanke: „A u nas prawdziwi Polacy i prawdziwy problem. Pod Pałac Prezydencki tradycyjnie ostatniej nocy przyniesiono kwiaty, znicze, krzyże. Ale przede wszystkim pełne agresji słowa, oby nigdy nie zmieniły się w czyny. O języku nienawiści nie ku pamięci, ale ku przestrodze Katarzyna Kolenda-Zaleska.”
Katarzyna Kolenda-Zaleska: Z jednej strony jest modlitwa i skupienie [na ekranie tłum śpiewa pieśni religijne], z drugiej agresja i przepychanki. [Tu pokazana jest szarpanina jakiejś starszej osoby z młodym chłopakiem. Ów młody chłopak często przychodził pod krzyż. Wraz z kilkuosobową grupą kolegów specjalizował się w agresywnych prowokacyjnych zachowaniach - puszczaniu głośnej muzyki tuż za plecami modlących się ludzi, wchodzeniu między modlące się osoby i wrzeszczenie na całe gardło obraźliwych i chamskich tekstów. Są na to świadkowie.]
Katarzyna Kolenda-Zaleska: Z jednej religijne pieśni [idący, modlący się pochód] z drugiej ostre słowa[Widz ma jasny przekaz - dwie strony, tłum ludzi (manipulowany?) w religijnym uniesieniu i agresywny Kaczyński]
Jarosław Kaczyński z 10.10.2010: [na tle tłumu] Chcemy być wolnymi Polakami. Chcemy by ten kraj był nasz, był rzeczywiście nasz, by nikt nam nie narzucał obyczajów.
Katarzyna Kolenda-Zaleska: [W tle kilka osób skandujących „tu jest Polska”] „Jarosław Kaczyński mówi, i nadejdą jeszcze czasy, gdy prawdziwi Polacy dojdą jeszcze do władzy. A ludzie dopowiadają swoje"
Uczestniczka manifestacji: [Stojąca para w średnim wieku, luźno, prawdopodobnie już po zakończeniu manifestacji] To jest coś wielkiego, że są ludzi, którzy są rzeczywiście Polakami. [Kolenda-Zaleska włożyła w usta Jarosławowi Kaczyńskiemu wypowiedź o „prawdziwych Polakach”, teraz została ona wzmocniona jednozdaniową wypowiedzią anonimowej kobiety. Następujące po tym wypowiedzi Głowińskiego i Króla na podstawie kontekstu odnoszą się właśnie do tych wypowiedzi i mają jednoznacznie je ocenić]
Katarzyna Kolenda-Zaleska: [W tle starszy człowiek w pomieszczeniu z szafą pełną książek] Profesor Michał Głowiński specjalista od języka PRLu jest ocalałym z warszawskiego getta w czasie okupacji i pamięta tamte czasy z niezwykłą wyrazistością. [Osoba uratowana z getta świetnie pasuje to butów szytych Kaczyńskiemu. Trudno jest zarzucić Kaczyńskiemu antysemityzm. Nie próbują tego nawet najbardziej zapiekli wrogowie, ale zawsze można nieco poinsynuować, mrugnąć okiem. Kolenda-Zaleska powinna się zapoznać z prawem Godwina, które mówi, że (Wiki) "wątek, w którym w jednej z wypowiedzi pojawia się porównanie do nazizmu lub Hitlera, uważany jest za skończony, a ponadto uznaje się, że osoba, która użyła tego porównania, „przegrała” dyskusję”]
Katarzyna Kolenda-Zaleska: [Zmiana planu, pochód na Krakowskim Przedmieściu]: Dziś, gdy patrzy na płonące pochodnie i słucha tego co tam pod pałacem ludzie mówią ma poczucie wracającego czasu [w tle idą ludzie z pochodniami i słychać księdza odmawiającego modlitwę „Zdrowaś Mario”, Michał Głowiński jeszcze nic nie powiedział. Ale był już przedstawiony, a następnie jego przyszła wypowiedź została odpowiednio wzmocniona przekazem wizualnym. Widz nie może mieć wątpliwości jak ma ją zrozumieć.]
Michał Głowiński: [Poprzednie pomieszczenie] Muszę powiedzieć ostro i bezwzględnie, to przypomina najgorsze manifestacje totalitarne przed zdobyciem władzy. Po prostu to przypomina 33 rok w Niemczech. Ta symbolika jest szersza. Te marsze z pochodniami. No przecież dla kogoś kto zna trochę historii, to to jest jednoznaczne. [Jeszcze niedawno marsze z pochodniami organizowała Platforma Obywatelska, a na czele maszerowała posłanka Śledzińska-Katarasińska. Przypomniała o tym Gazeta Polska. Marsze z pochodniami odbywają się też w Zachodniej Europie, np. organizowała je Amnesty International w Roskilde w Danii o czym informował bloger SUNGI na Salonie24]
Katarzyna Kolenda-Zaleska: [Zmiana planu, znów marsz] Marsze z pochodniami organizowane są co miesiąc. Co miesiąc padają coraz ostrzejsze słowa i pojawiają się coraz ostrzejsze transparenty [kadr na transparenty] Jarosław Kaczyński nie ukrywa, [znów tłum] że nie akceptuje nowego lokatora Pałacu Prezydenckiego.
Marcin Król: [Ciemno, na świeżym powietrzu] Jest to przeniesienie najgorszych polskich tradycji i z okresu międzywojennego i z okresu XVII i XVIII wieku w czasy współczesne. Więc to jest taka kombinacja której nigdy jeszcze nie było. W gruncie rzeczy podważona jest demokracja.
Katarzyna Kolenda-Zaleska: [Zmiana planu. Tłum w którym widać Jarosława Kaczyńskiego] Prezes PiS nie tylko odmawia prezydentowi i premierowi do politycznego istnienia. Mówi znacznie ostrzej.
Jarosław Kaczyński z 10.10.2010: są po prostu złymi ludźmi. Nie chcemy rządów złych ludzi [Tłum skandujący nie chemy, nie chcemy. Jest to końcówka zdania, które nawiązuje do odbierania prawa do uczczenia ofiar katastrofy, lecz tego widz TVNu już się nie dowie]
Stefan Chwin: [Świeże powietrze, dzień, świeci słońce] Wprowadzenie tej kategorii moralnej zdecydowanie zaostrza antagonizm i zmienia ten antagonizm z antagonizmu politycznego w jakiś antagonizm zupełnie fundamentalny. Jeśli się buduje takie przeciwstawienie państwa dobrych ludzi i państwa złych ludzi no to w tym momencie jakikolwiek dialog nie wchodzi w grę.
Głos przez megafon: [Na Krakowskim Przedmieściu stosunkowo niewielka grupa ludzi. Nie jest to głos ani J. Kaczyńskiego ani nikogo z organizatorów. To ujęcie jest nagrane jakiś czas po rozwiązaniu manifestacji. Ani organizatorów, ani Jarosława Kaczyńskiego nie było już od jakiegoś czasu w tamtym miejscu.] Anna Komorowska, pierwsza dama nie może wrócić do Warszawy. I media już podają [to nie jest nagłośnienie organizatorów, gorzej słychać] że się samolot popsuł [?].
Katarzyna Kolenda-Zaleska: I wtedy tłum krzyczał Może spadnie i niech zostanie [Na ekranie te słowa pojawiają się wielką czerwoną czcionką. Żeby widzowie nie mieli wątpliwości. Słychać w tle pojedyncze głosy „niech zostanie”. Tu jak widać jakość dźwięku nie przeszkadzała. Może spadnie nie słychać. Czy TVN podawał równie wielką czcionką okrzyki przeciwników gdy wołali wielokrotnie przez te miesiące „Jeszcze jeden” o Jarosławie Kaczyńskim, który ich zdaniem również powinien zginąć? Gdy padały wulgarne obelgi i miały miejsce chamskie ataki? Nie przypominam sobie. Sugestia jest prosta. Jarosław Kaczyński ma być odpowiedzialny za wszystkie wypowiedzi wszystkich zgromadzonych osób, nawet gdy go tam nie ma. Nawet gdy tych wypowiedzi nie słychać i nawet gdy nie wiadomo czy w ogóle padły. Jednocześnie nie słyszałem, by Paltformie, prezydentowi Komorowskiemu przypisywano nie tylko winę, ale choćby jakąkolwiek odpowiedzialność za postępowanie które doprowadziło nie tylko do okrzyków hałastry w stylu „jeszcze jeden”, ale do fizycznej agresji skierowanej przeciw gromadzącym się tam ludziom, gróźb karalnych, pobić i profanacji krzyża. Zupełna dwoistość postawy. Kaczyńskiego TVN obarcza odpowiedzialnością za wszystko, polityków Platformy nie]
Michał Głowiński: [Ponownie pomieszczenie] To jest język nienawiści. Ale coś więcej. To jest język agresji. I jeszcze coś więcej. To jest w istocie język rewolucji i wojny domowej, który nie dopuszcza ani negocjacji ani debaty, ani kompromisu.
Katarzyna Kolenda-Zaleska: [Zmiana planu, znów Stefan Chwin] Stefan Chwin okiem pisarza patrzy na tłum pod Pałacem. [Zmiana planu. Tłum pod Pałacem. Jakieś fruwające karteczki, płonący znicz, podniesione głosy, na koniec polska flaga i znak "V"] Widzi nie tylko agresywnych ludzi, ale też ludzi sfrustrowanych i zmęczonych, którzy w Polsce czują się obco. I nawet jeśli jest to poczucie irracjonalne to jednak nie należy go całkowicie potępiać i lekceważyć. [Jak widać Kolenda-Zaleska musi dokonac egzegezy słów Chwina które padną dopiero za chwilę. Podkreśla słowa „agresja”, „frustracja”, oraz to, że poczucie ludzi jest „irracjonalne”. Widz musi być przygotowany do mającej nastąpić za chwilę wypowiedzi Chwina, żeby nie pomyślał sobie czegoś samodzielnie. Kolenda poprowadzi widza wykładając słowa Chwina które jeszcze nie padły]
Stefan Chwin: [zmiana planu. Stefan Chwin] Część polskiego społeczeństwa nie czuje się dobrze w obecnej Polsce. Politycy to mogą wykorzystywać, niemniej jednak ta świadomość wyobcowania jest świadomością podstawową [Chwin nie powiedział, że ta świadomość jest "irracjonalna", przypisana "agresywnym frustratom". Wprowadzenie Kolendy tłumaczące co Chwin naprawdę miał na myśli było więc absolutnie konieczne].
[Zmiana planu. Jarosław Kaczyński wsiadający do samochodu. Okrzyki „Jarosław”. Ta scena jest kluczowa dla ciągłości manipulacji. Kaczyński wsiadający do samochodu zamyka niejako całą manifestację. Dla widza staje się oczywiste, że jeśli oto Kaczyński odjeżdża, to oznacza, że przez cały poprzedni czas był obecny. Również gdy na ekranie pojawiały się napisy „Niech zostanie”, „Może spadnie”. Manipulacja musi być wszak dopełniona.]
Marcin Król: Zawsze są ludzie [oto i drugi powód dla którego w poprzedniej scenie pojawił się Kaczyński. Widz nie może mieć wątpliwości o jakich ludzi chodzi] którzy lubią mieć wodza, którzy lubią, przepraszam, że tak powiem, być trzymani za mordę. I ta grupa ludzi może sporo kłopotów sprawić.
Katarzyna Kolenda-Zaleska: [zmiana planu. Idący tłum. Ludzie z krzyżami] Za miesiąc w kolejną rocznicę katastrofy smoleńskiej planowany jest kolejny wiec. Wszystkie organizuje jeden z tygodników [Już wiadomo kto za tym stoi. Ludzie nie przychodzą bo mają taką potrzebę. Jest jeden wrogi tygodnik który to organizuje].
Katarzyna Kolenda-Zaleska: [Kolejna zmiana planu. Tym razem widzimy Katarzynę Kolendę-Zaleską która stoi na tle ludzi zgromadzonych przed Pałacem. Jednak Kolendy przed Pałącem nie ma, to tylko „blue-box”. Mało wnikliwy widz może nabrać przekonania, że Kolenda była przed pałacem i wszystko widziała i wszystko słyszała.] Te wiece powinny dać do myślenia wszystkim politykom. Jedni podsycają nastroje frustracji [zostało już dobrze pokazane którzy to] ale drudzy powinni się zastanowić dlaczego tym pierwszym tak łatwo to przychodzi. Katarzyna Kolenda-Zaleska. Fakty.
Gdy wiemy już co było w Faktach, warto zastanowić się czego nie było. Nie było relacji z mszy odprawianej przez wielu kapłanów w Archikatedrze św. Jana pod przewodnictwem ks. proboszcza Bogdana Bartołda. Nie było wzruszającego kazania ks. Bartołda. Nie było o intencjach modlitw po drodze i pod krzyżem. Nie było widać modlących się kapłanów. Nie było o prawdziwej atmosferze zadumy przerywanej przez okrzyki przeciwników. Nie było o służbach porządkowych które pod osłoną policji gasiły znicze i wrzucały je do worków na śmieci. Nie było o obrońcach krzyża, którzy z darma racji (co potwierdziły opinie lekarzy) byli odwożeni do zakładów psychiatrycznych. O wielu rzeczach nie było. Lecz o tym widzowie nigdy nie dowiedzą się ani z Faktów, ani z TVN24, ani od pani Kolendy-Zaleskiej, ani od pani Pochanke, pracujacych dzielnie pod przywództwem Kamila Durczoka.
Nie dowiemy się też chyba nigdy kto wymyślił „faszystowską narrację”, komu zabrakło oryginalnej wypowiedzi Kaczyńskiego o „prawdziwych Polakach” i kto napisał tekst rzekomego cytatu, który wypowiedziała Kolenda-Zaleska.
Wszystkie chwyty dozwolone. Milczenie może być agresywne. Jakakolwiek wypowiedź może być „poszatkowana” i słowa wyjęte z kontekstu. A gdy tych słów nie ma – zostaną wymyślone i włożone w usta. Kolendę-Zaleską dziennikarskiego warsztatu uczył Lesław Maleszka. Mistrz może być dumny ze swej najzdolniejszej uczennicy.
Słowa Kolendy-Zaleskiej z 11 października były więc świadomym kłamstwem TVNu, tak samo jak i późniejsza linia obrony ze „słabą jakością” nagrania. A pseudo-sprostowanie Justyny Pochanke – to kolejna manipulacja.
Suplement
Na zakończenie jeszcze o manipulacji Moniki Olejnik. Monika Olejnik często powtarza, że Bronisław Komorowski w swoim wywiadzie dla Gazety Wyborczej postulował przeniesienie krzyża w „godne miejsce”. 13 października, „Kropka nad i”: „może po raz setny przypomnę, że Bronisław Komorowski w wywiadzie powiedział, że krzyż należy przenieść w godne miejsce”. Otóż Bronisław Komorowski niczego takiego w tym wywiadzie nie powiedział, powiedział natomiast: „Krzyż przed Pałacem Prezydenckim to symbol religijny, więc zostanie we współdziałaniu z władzami kościelnymi przeniesiony w inne, bardziej odpowiednie miejsce". „Inne, bardziej odpowiednie”, a nie „godne”. Taka mała manipulacja, drobna sprawa, a ma uszlachetnić, podnieść rangę wypowiedzi Komorowskiego i zdjąć z niego odpowiedzialność za to co działo się później, po tym wywiadzie.
I dalej w tym samym programie Olejnik cytuje z kartki słowa Jarosława Kaczyńskiego z 10 października „Chcemy być wolnymi Polakami” i pyta posła Błaszczaka „nie jesteśmy wolnymi Polakakmi”? Dopytuje „a pan nie jest wolnym Polakiem”? I potem jeszcze raz. Olejnik czyta z kartki, ma więc przygotowane cytaty. Kilka razy wraca do frazy „chcemy być wolnymi Polakami”. A całe zdanie przecież brzmi tak: „Przychodzimy tutaj po to prawo bo jesteśmy wolnymi Polakami i chcemy być wolnymi Polakami.” Nie wiem co jeszcze trzeba Olejnik powiedzieć, jeśli odpowiedź na pytanie które zadaje ma w pierwszej części zdania którego cytuje część drugą.
Manipulacje i kłamstwa. I tak można by analizować każdy program Kolendy-Zaleskiej, i Moniki Olejnik. W nieskończoność...
Żródła:
Faktów z 11 października nie ma już na stronie TVN24, ale można je odnaleźć
Kłamstwa TVN, Tok FM i innych - o wypowiedzi J. Kaczyńskiego
Jarosław Kaczyński podczas Marszu Pamięci
"Prawdziwi Polacy"? Takie zdanie nie padło
Fakty ws. wypowiedzi prezesa
"Gazeta Polska": „Platforma też lubi marsze z pochodniami”
Czy Kaczyński mówił o "prawdziwych Polakach"? Pokażcie dowód, bo na razie dowodów brak!
MANIPULACJA?
Marsz z pochodniami
ABC , dziękujemy za przypomnienie
do ABC (77.253.45.xxx) 30.10.10, 14:32
i zestawienie tych dwóch faktów i sposobu ich stronniczej prezentacji przez "zaprzyjaźnioną TVN". Klasyka gebbelsowska.
Szczułeś przeciw PiS
lol (79.191.211.xxx) 30.10.10, 17:27
Bezczelny typ jak całe to towarzystwo ze szkła kontaktowego z dużą ilością kitu
W cywilizowanym kraju kanalia typu Palikot nigdzie nie byłaby cytowana
sceptyk (87.205.18.xxx)
30.10.10, 21:54
W cywilizowanym kraju kanalia typu Palikot nigdzie nie byłaby cytowana
sceptyk (87.205.18.xxx) 30.10.10, 21:54
Panie Redaktorze.
Proszę poczytać prasę francuska, niemiecką albo angielską.
Pozdrawiam.
10 październik 2010 konwencja samorządowa SLD w fatach tvn nic, obiektywizm to się nazywa
Max (89.229.157.xxx)
31.10.10, 08:40
10 październik 2010 konwencja samorządowa SLD w fatach tvn nic, obiektywizm to się nazywa
Max (89.229.157.xxx) 31.10.10, 08:40
Durczok uczestniczy w tej zmowie usunięcia ze sceny politycznej SLD, tak aby został dwie prawicowe partie .
Cywilizacja ma to do siebie,
współczująca (83.145.170.xxx) 31.10.10, 10:14
że w cywiliozowanym kraju taki Durczok co najwyżej w prasie brukowej mógłby pisywać głodne kawałki,i jeszcze za to zapłacić z własnego portfela.Jak oni cuchną naftaliną,otwórzcie okna,wywietrzyć pora.
W momencie ogłoszenia zwycięstwa PIS w 2005 roku Tusk i PO rozpętali nienawiść do Kaczyńskich i PIS.
WP. (77.223.240.xxx)
31.10.10, 10:49
W momencie ogłoszenia zwycięstwa PIS w 2005 roku Tusk i PO rozpętali nienawiść do Kaczyńskich i PIS.
WP. (77.223.240.xxx) 31.10.10, 10:49
W momencie ogłoszenia zwycięstwa PIS w 2005 roku Tusk i PO rozpętali nienawiść do Kaczyńskich i PIS. A już dzielili stołki"prezydent z Gdańska"-"premier z Krakowa" i miał być PO-PIS.Ale stało się inaczej,wygrał PIS i Lech Kaczyński. Jarosław Kaczyński próbował jeszcze z PO stworzyć "wielką koalicję" nawet Marcinkiewicza desygnował na premiera ale Tusk i PO byli zachłanni, chcieli mieć przede wszystkim resorty obrony,spraw wewnętrznych i administracji,sprawiedliwości,finansów,gospodarki, bo chcieli mieć wpływ na wszystko i o wszystkim wiedzieć, a PIS chcieli zostawić resorty mniej ważne. Myśleli, że Kaczyńskiego można tak zrobić jak Krzaklewskiego w koalicji AWS-UW, rządziła UW, a wszystko co złe spadało na AWS i Krzaklewskiego ale Krzaklewski sobie na to zasłużył. Później w nagrodę PO wystawiła go w wyborach do PE. No i przede wszystkim pamięć, co się mogło stać z esbekami i kapusiami gdyby nie zrobili "nocnej zmiany", a do tego ich promotorzy nie mogli dopuścić dlatego tak dążą do unicestwienia Kaczyńskich i PIS,częściowo to im się udało. Mam nadzieję, że wreszcie "karta się odwróci". A pamiętacie kiedy POwstało "Promilito i Sówka" i PO co - naraz tak sobie zaczęli grać w golfa - klubowicze ? Zastanówcie się PO co, im tam też i tak liczni kuci informatycy ? Do grania w wirtualną " klipę"??? Byliście na ich stronach ? Moja diagnoza tego co obecnie w Polsce się, dzieje, będę to powtarzał jak mantrę: jesteśmy w znacznej części społeczeństwem głupim, zdemoralizowanym, wręcz zdegenerowanym, bez kręgosłupa tak moralnego jak i politycznego, instynktu samozachowawczego jaki posiadają inne narody. To jest przyczyną staczania się, Polski moralnego, politycznego i gospodarczego. Tacy rządzący jak nasza obecna ekipa mogą trafić się, wszędzie. Mądry i uczciwy naród eliminuje takich ludzi z polityki. To fakt, że w Polsce manipulacja medialna, czyli pranie i tak już pustych mózgownic u części społeczeństwa, odbywa się, na niespotykana skale. Zohydza się, to co dobre i uczciwe, POchwala to co złe i niemoralne, ale od czego jest rozum i wartości. Widocznie nie ma ani jednego ani drugiego. Krecia robota GW, TVN, POlszmatu, obecnej TVP oraz dziennikarskich hien i pseudoelit przyniosła efekty. To społeczeństwo niszczy kraj swoimi własnymi łapskami. Są jak kibole zaślepieni, zatruci, nienawistni. Traktują to jak mecz, nie wiedzą biedni, że wynik będzie jeden - klęska nas wszystkich.
WP , nic dodać nic ująć
do WP (77.255.73.xxx) 31.10.10, 11:15
Przykre . Ale takim lokajczykom jak KD jest dobrze i będą robić wszystko, by ten stan magmy utrzymać i niestety trafiają na POdatny grunt .
Mord łódzki doprowadził do ujawnienia planu.
WP. (77.223.240.xxx) 31.10.10, 13:58
Mord łódzki doprowadził do ujawnienia planu. Tusk i PO ujawnili plan. Dzisiejsze zachowanie Tuska i Platformy w Sejmie dowodzi, że przemysł nienawiści nie zostanie zlikwidowany, ale wzmoże swoje działania.
- Jeżeli Tusk oskarża PiS mówiąc, że mimo, iż "niektórzy nad grobem potrafią wygrażać pięściami i obrażać" nie zamierza "poddać się nienawiści", i w tym samym czasie, gdy Komorowski wyznaczył „pojednawcze" spotkanie z Kaczyńskim mówi o „kiczu pojednania",
- jeżeli Kidawa-Błońska w imieniu klubu sejmowego PO oskarża PiS mówiąc: „najgorsze, co się dziś może zdarzyć, to wykorzystanie morderstwa w Łodzi do kontynuowania oskarżeń, dalszego podnoszenia temperatury emocji, budowania murów niechęci, wręcz wrogości. Nie można na to pozwolić. Społeczeństwo jest świadkiem politycznego teatru, który wykorzystuje tragiczną śmierć niewinnego człowieka. Jak inaczej nazwać domaganie się komisji śledczej w sytuacji, kiedy policja prowadzi śledztwo w tej sprawie, a sprawca został natychmiast ujęty?",
- jeżeli marszałek Schetyna do prowadzenia debaty o mordzie wyznacza Niesiołowskiego, to jest to dowód, że Tusk i Platforma uznali, że od planu walki z opozycją nie ma odwrotu. Teraz muszą się, już bać nie tylko działacze PiS, ale wszyscy, których władza uzna za swoich wrogów.
Teraz głównym niebezpieczeństwem nie jest indywidualny zamachowiec, ale systemowe zagrożenie ze strony państwa.
NATO. NIE DLA IDIOTÓW. NATO. NIE DLA ZDRAJCÓW
WP. (77.223.240.xxx) 31.10.10, 14:21
NATO. NIE DLA IDIOTÓW. NATO. NIE DLA ZDRAJCÓW - Carthago delenda est, a wy bekniecie za Smoleńsk - W.P - Sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen nie weźmie udziału w zgromadzeniu plenarnym NATO zorganizowanym w listopadzie w Warszawie.
Anders Fogh Rasmussen odmówił uczestnictwa nie podając powodów tej odmowy. Dla polityków PO i SLD jest to policzek i oznaka lekceważenie naszego kraju. A dla mnie, niekoniecznie. Otóż Anders Fogh Rasmussen nie jest politykiem niepoważnym, ale wręcz przeciwnie. I z powodu swojej powagi nie może wziąć udziału w sesji plenarnej zorganizowanej przez Warszawę. A właściwie z kilku powodów, które się na ten główny - powagę, składają.
Po pierwsze z powodów bezpieczeństwa.
Polskie służby specjalne zajmujące się ochroną najważniejszych osób w państwie dopuściły do śmierci kilku najwyższych rangą wojskowych sojuszu, obywateli kraju, który jest NATO-wskim krajem granicznym. Skoro jakaś grupa państw decyduje się na pakt wojskowy o jasno opisanych granicach i ściśle określonej liczbie członków, to a contrario można przyjąć, że wszystko co mieści się POZA tak jasno określonymi granicami stanowi potencjalne zagrożenie. Jeśli zakładamy obóz wojskowy w Iraku czy Afganistanie i otaczamy go drutami z zasieków i wieżyczkami strażniczymi, to zapewne z tego powodu, że obszar POZA obozem określamy jako obszar, z którego może nadejść atak. Gdybyśmy tak nie zakładali, nie budowalibyśmy zasieków. Jeśli z takiego – załóżmy na chwilę, polskiego obozu w Afganistanie wyjechałaby na rekonesans wycieczka najwyższych polskich generałów i zostałaby wysadzona w powietrze przez rebeliancki patrol, to do czasu wyjaśnienia, jak mogło w ogóle do tego dojść do takiego zdarzenia, do naszego obozu nie przyjechaliby żadni wyżsi wojskowi z innych krajów, bo na taki przyjazd nie wydałyby zgody ich profesjonalne służby. Trzeba by wyjaśnić, jak to się stało, że do takiego wyjątkowego wypadku doszło, kto zawinił, kto poniesie odpowiedzialność i jakie środki naprawcze zostaną podjęte, by rozstrzeliwanie lub wysadzanie w powietrze polskich najwyższych dowódców wojskowych – również najwyższych dowódców NATO, nie miało więcej miejsca. A jeśli dowódca lokalnej, polskiej bazy wojskowej w Afganistanie, bądź jego zastępca, w sytuacji śmierci dowódcy, podjąłby decyzję, że śledztwo w sprawie katastrofy oddaje całkowicie w ręce afgańskiej policji, prokuratury i sądów, gdyż jakikolwiek nieśmiało wyrażony zamiar UCZESTNICTWA w dochodzeniu zostałby prawdopodobnie niechętnie potraktowany przez Afgańczyków, a już szczególnie przez rebeliantów, to na NATO-wskich mapach Afganistanu obszar, na którym znajdowałaby się taka hipotetyczna, polska baza, zostałby zakreślony czarnym mazakiem z objaśnieniem: „obszar kontrolowany przez talibów”. A jeśli – podążajmy dalej tym tropem, personel jednostki ulokowanej w Iraku rozpocząłby medialne dywagacje, że jeden z generałów miał zwyczaj dla zabawy wyjmować zawleczki z wiązki granatów, którą uwielbiał mieć zawsze przytoczoną do wojskowego pasa, drugi nie zasnął spokojnie dopóki nie odbył partii gry w „rosyjską ruletkę”, trzeci nie zjadł, jeśli nie zabawił się wrzucaniem zapalonych zapałek do kanistra z benzyną, więc wszystko wskazuje na to, że de facto mieliśmy do czynienia z eksplozją kanistra, wiązki granatów i samobójczej śmierci w wyniku „trafienia” w rosyjską ruletkę, a komisja pod przewodnictwem Ussamy ben Anodina (jak wieść niesie nieformalnego, polowego dowódcy Talibanu) potwierdziłaby te rewelacje, to pod istniejącym już objaśnieniem wykonanym czarnym mazakiem dopisano by: „obóz przeszedł na stronę wroga”. Ten dopisek byłby już na czerwono i byłby opatrzony wykrzyknikiem.
Próba organizowania jakiegokolwiek sympozjum w polskim obozie, które przeszedł na stronę wroga byłaby z góry skazana na niepowodzenie, już nie tyle ze względu na chęć okazania lekceważenie (sic!), ale z powodów bezpieczeństwa. Anders Fogh Rasmussen dał nam swoją niewytłumaczoną odmową jasny sygnał jakimi flamastrami zamalowano mapę Polski i co napisano czerwonym flamastrem. Ale pójdźmy nieco dalej w naszych rozważaniach popartych hipotetycznym porównaniem. Otóż my mieliśmy i mamy w stosunku do świata Zachodu pewien historyczny żal. A mianowicie mieliśmy i mamy żal, że w 1939 roku dawało się słyszeć ze strony opinii publicznej naszych zachodnich sojuszników głosy, że oni nie chcą umierać za Gdańsk. Był to i jest żal uzasadniony, bo nie można było zarzucić – ani polskim politykom, ani dowódcom wojskowym, ani społeczeństwu, że MY NASZYCH ZADAŃ SOJUSZNICZYCH NIE WYPEŁNILIŚMY. I dlatego mogliśmy zasadnie oczekiwać, że i druga strona swoich zobowiązań dotrzyma, a skoro nie dotrzymała, to mieliśmy i mamy prawo mieć ów wspomniany żal.
I podobnie jak wtedy, przed siedemdziesięciu dwu laty, tak i teraz mamy sojuszników na Zachodzie. Co więcej, wzięliśmy na siebie, tak jak wtedy, pewnego rodzaju obowiązki. I chociażby naszym wsparciem aspirującej do NATO Gruzji w czasie postsowieckiej inwazji udowodniliśmy, że traktujemy je poważnie. I jeśli dzisiaj NATO dozbraja Gruzję, jeśli otwiera przed Gruzją drzwi, to również dlatego, że w krytycznym momencie tam się znaleźliśmy. Ale przede wszystkim dlatego, że sama Gruzja zdała egzamin, a Gruzini nie podzielili postsowieckiej narracji o szaleńcu Saakaszwilim i o bezsensownym, samobójczym ataku na byłe imperium. Tak jak Czeczeńcy nie uwierzyli, że druga wojna w ich kraju, wojna która przyniosła LUDOBÓJSTWO i zdarzenia nie oglądane na tej ziemi od czasów mordercy Stalina, wybuchła po ataku „terrorystów” na budynki mieszkalne w centrum Rosji. I Gruzini, którzy cudem uniknęli losu Czeczenii, i Czeczeńcy wiedzą, że źródło zła w tej części świata bije na Kremlu, w ciasnej, kałmuckiej czaszce kiepskiego polityka, grabarza Rosji – Władimira Putina.
1. Świat nie będzie umierał za Grozny, bo świat uznał Grozny ze wewnętrzny cmentarz rosyjski.
2. Świat może umierać za Tbilisi, bo tam jest naród, który umie odróżnić Gruzina od post-sowieckiego bezpaństwowca suflowanego przez Kreml. Bo tam pamięta się historię i skąd kto przychodzi.
3. Świat nie będzie umierał za Warszawę, bo to jest stolica kraju, który nie szanuje własnych żołnierzy, nie tylko pozwalając opluwać ich zbezczeszczone zwłoki innym, ale i samemu przyłączając się do plucia.
Kto umrze za kraj, w którym za śmierć spotka go szyderstwo i drwina? Dlatego dziękuję Andersowi Fogh Rasmussenowi za jego gest. To gest piękny – bo jest hołdem złożonym ofiarom, których my nie mamy chęci nawet nie tylko pomścić, ale nawet uszanować.
I mądry – bo daje nam, Polakom, czytelny sygnał, że jeśli sami nie chcemy się bronić, to nie możemy liczyć na to, że bronić będą nas inni wbrew naszej woli.
Jak Niesiołowski o trzech tetełe sypał narzeczoną i przyjaciół kapował!!!
WP. (77.223.240.xxx)
31.10.10, 14:47
Jak Niesiołowski o trzech tetełe sypał narzeczoną i przyjaciół kapował!!!
WP. (77.223.240.xxx) 31.10.10, 14:47
Jak Niesiołowski o trzech tetełe sypał narzeczoną i przyjaciół kapował!!! Kim jest Stefan Niesiołowski ? - Oto wasz fani PO zapluty "Bochater" (celowo przez "ch")
Kim jest Aaron Nuselbaum ksywa Myszkiewicz ksywa Stefan Niesiołowski? - To bardzo ciekawa historia z gatunku tych, które państwo tak lubią a więc o miłości, zdradzie, heroizmie, nikczemności i rzecz jasna o polityce. Proponuję cofnąć się do połowy lat 60-tych gdy w Polsce jak i w sporej części naszego globu panował ustrój sprawiedliwości społecznej. W tym czasie grupa młodych ludzi zainspirowana przez starszego kolegę, który powinien z autopsji doskonale wiedzieć czym się to wszystko skończy postanowiła obalić komunę. Ich przywódca postanowił rozpocząć działalność od zdobycia funduszy poprzez napad na kasjerkę. Rozumował, że skoro Piłsudski rabował pociągi i nikt mu tego po uzyskaniu niepodległości nie miał za złe to jemu też wolno. Co prawda kasjerka to nie pociąg ale od czegoś trzeba zacząć. Nie pomyślcie sobie czasem o Raskolnikowie, który zabił siekiera lichwiarkę w imię wyższych celów. Ta akcja miała się odbyć według pomysłodawcy bez użycia przemocy, niestety nie sprecyzował on jak to konkretnie miałoby wyglądać a szkoda bo bardzo jestem tego ciekaw. Do akcji oczywiście nie doszło. Wtedy nasz bohater wpadł na pomysł walki z przodującym ustrojem poprzez kradzieże maszyn do pisania. (młodszym czytelnikom chciałbym wyjaśnić, że w czasach gdy jeszcze nie było pecetów posługiwano się klawiaturą sprzężoną bezpośrednio z drukarką). Sam ukradł dwa takie urządzenia. W II Rzeczpospolitej uroczyście obchodzono rocznicę napadu dokonanego przez Piłsudskiego i jego ludzi na pociąg w Bezdanach wiozący wypłatę dla robotników. Uważam, ze powinniśmy wskrzesić ten zwyczaj, w instytucjach z których zginęły maszyny: w Katedrze Fizjologii Roślin Uniwersytetu Łódzkiego oraz w Bibliotece Uniwersyteckiej w Łodzi powinny zostać odsłonięte pamiątkowe tablice sławiące ten wiekopomny czyn. Na uroczyste obchody obowiązkowo powinno się prowadzić dziatwę szkolną. Nie był to jedyny bohaterski czyn jakiego dokonał nasz nieustraszony bojownik, w dzień po wkroczeniu bratniej pomocy do Czechosłowacji własnoręcznie, przy pomocy młotka zniszczył on umieszczoną na Rysach tabliczkę ku czci wodza światowego proletariatu Włodzimierza Iljicza Ulajnowa znanego także jako Lenin. Nikt co prawda tego nie zauważył, liczą się jednak intencje. Niestety pomysł wysadzenia w powietrze pomnika wodza światowego proletariatu nie doszedł do skutku. Esbecja, która infiltrowała cała grupę straciła cierpliwość. Atak na wiecznie żywego Lenina mógł się nie spodobać towarzyszom radzieckim za z nimi nie było żartów.
Kapuś
Aarona Nuselbauma ksywa Myszkiewicza ksywa Stefana Niesiołowskiego od początku śledztwa zaczyna sypać. Teraz oczywiście krzyczy, że to nieprawda. A oto protokoły z przesłuchań działaczy z konspiracyjnego "Ruchu", znajdujące się w Instytucie Pamięci Narodowej (nr sprawy II 3 Ds. 25/70, tom VI). Przesłuchującym był por. Dariusz Borowczyk z KW MO w Łodzi:
1. Na s. 11-12 wspomnianego zbioru protokołów dowiadujemy się, pod datą 20 czerwca 1970 r. o godz. 15.10, iż Aaron Nuselbaum ksywa "Stefan Myszkiewicz - Niesiołowski przyznaje się do tego, że istniał 'Ruch', że był organizacją konspiracyjną. Twierdzi, że nie było przywódców".
2. W tym samym VI tomie zbioru protokołów przesłuchań, na s. 11-20, pod datą 21 czerwca 1970 r. czytamy zeznanie Niesiołowskiego, otwarcie informujące: "Przyznaję się do winy w przedmiocie przedstawionego mi zarzutu i wyjaśniam, co następuje..." - i tu padają nazwiska najbliższych i przyjaciół, w tym brata S. Niesiołowskiego - Marka, Andrzeja i Benedykta Czumów, Andrzeja Woźnickiego.
3. Pod datą 25 czerwca 1970 r. Niesiołowski odsłania przesłuchującemu go oficerowi rozszyfrowane przez niego pseudonimy działaczy "Ruchu": "Emila" (Emila Morgiewicza),
"Jurka" (Benedykta Czumę) i innych. Równocześnie Niesiołowski starał się wyraźnie maksymalnie pomniejszyć swoją rolę w "Ruchu", zaprzeczał swojej przynależności do "Ruchu" i współredagowania tajnego "Biuletynu" (por. A. Echolette: "Niesiołowski sypie 'Ruch'", "Nasza Polska" z 5 grudnia 2006 r.).
4. 28 czerwca 1970 r. następuje totalne załamanie się S. Niesiołowskiego w czasie przesłuchania, prowadzonego przez kpt. mgr. Leonarda Rybackiego z Biura Śledczego MSW w Warszawie (por. tom VI wspominanego zbioru protokołów, s. 11-76). Niesiołowski przyznaje: "Wyjaśnienia, jakie wówczas [przed 28 czerwca 1970 r. - przyp. aut.] składałem, odnośnie mojej przynależności i działalności w nielegalnym związku, częściowo były nieprawdziwe... Pragnę dziś wyjaśnić mój udział w nielegalnej organizacji w sposób szczery i zgodny z prawdą...".
5. 29 czerwca 1970 r., w czasie zeznania złożonego przesłuchującemu go kpt. mgr. Leonardowi Rybackiemu, Niesiołowski sypie własną narzeczoną Elżbietę Nagrodzką, podając m.in. jakże ciężki w ówczesnej sytuacji dowód przeciw niej - informację, że Nagrodzka miała - wg planu działań "Ruchu" - uczestniczyć w akcji podpalenia Muzeum Lenina w Poroninie. Odpowiedni fragment zeznania S. Niesiołowskiego brzmi: "(...) Pragnę jeszcze wyjaśnić, że pozyskałem, wiosną 1969 roku, jako członka naszej nielegalnej organizacji, również Elżbietę Nagrodzką, zam. w Łodzi przy ul. Bydgoskiej 30 m. 39. Nagrodzką zorientowałem, kto jest członkiem organizacji na terenie Łodzi oraz poznałem z Andrzejem Czumą z Warszawy. Wiadomym mi jest, że Nagrodzka miała wziąć udział w akcji podpalenia Muzeum Lenina w Poroninie".
6. Pod datą 8 lipca 1970 r. czytamy w zbiorze protokołów, że Niesiołowski wymienia z nazwiska Andrzeja Czumę, ujawniając, iż: "Andrzej Czuma był bardzo aktywnym członkiem naszego 'Ruchu' i inicjatorem różnych akcji (...)".
7. Szczególnie wymowny jest tekst zeznań S. Niesiołowskiego, zaprotokołowany pod datą 11 lipca 1970 r. (s. 11-24 zbioru protokołów): "Pragnę uzupełnić oraz sprostować pewne wyjaśnienia, jakie złożyłem do protokołów w czasie poprzednich przesłuchań, na temat podjętej przez nasz 'Ruch' akcji spalenia Muzeum Lenina w Poroninie. Celowo zatajałem pewne fakty, ażeby uchronić niektóre osoby od odpowiedzialności karnej. Dziś całkowicie zrozumiałem swoje niewłaściwe stanowisko w tej kwestii i dlatego pragnę, tak jak i w innych sprawach, mówić tylko szczerą prawdę...".
Sprzedana narzeczona
O poziomie moralnym dzisiejszego autorytetu świadczy fakt, że pogrążył w śledztwie swoją narzeczoną, ślepo w nim zakochaną Elżbietę Nagrodzką. W liście do „Oznonu” zdradzona kobieta tak opisuje cała sprawę: "Stefan Niesiołowski zbudował swoją pozycję polityka oraz image nieugiętego herosa na kłamstwie. Załamał się już pierwszego dnia śledztwa i sypał nas, swojego brata Marka, przyjaciół Andrzeja i Benedykta Czumów, i mnie, swoją narzeczoną od pierwszego przesłuchania! Podczas gdy ja, kobieta i szeregowy członek organizacji, przez wiele dni śledztwa twierdziłam, że 'nic nie wiem o Ruchu' (...) Stefan Niesiołowski nie wprowadzał mnie do żadnej organizacji, (...) znałam Czumów wyłącznie towarzysko (patrz protokół z przesłuchania 30.VI.1970 r.), on - mężczyzna i jeden z przywódców, sypał nas od pierwszego przesłuchania (20.VI.), nie szczędząc detali. (...) Kiedy po wielu dniach przesłuchań (30.VI.) kolejny raz zaprzeczyłam, że istnieje 'Ruch', śledczy pokazał mi protokół z 20.VI., podpisany ręką Niesiołowskiego, w którym podaje szczegóły mojej działalności. Dostałam wtedy parę innych protokołów z zeznań kolegów, z których wynikało, że Wojciech Mantaj zaczął zeznawać już 22.VI., Marek Niesiołowski - 25.VI., a Benedykt Czuma - 28.VI. Dla pikanterii dodam, że na podobną okoliczność 'Ruch' zalecał bezwarunkowe milczenie i ja miałam odwagę się do tego zalecenia zastosować. Załamanie Stefana i paru innych kolegów przeżyłam boleśnie. Wyobrażałam sobie idealistycznie, a może naiwnie, że jeśli wszyscy będą milczeli, SB będzie musiała nas wypuścić. Przecież jeszcze wtedy nie wiedziałam, że miała wtyczki i sporo informacji o grupie. W tym samym czasie otrzymywałam od Stefana listy z propozycją 'ślubu w więziennej kaplicy'. Co za hipokryzja. W furii napisałam list, w którym nazwałam Niesiołowskiego i tych, którzy sypali, tchórzami i zdrajcami".
Nagrodzka tak opisuje dalsze losy naszego bohatera:
"W międzyczasie Niesiołowski robił karierę polityka i kreował swój wizerunek herosa, który nie ugiął się w śledztwie. Jego przyjaciele nie oponowali, mieszkałam już za granicą (...). Wiem tylko, że przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi i prezydenckimi, kiedy PiS reprezentujący drogie mu niby wartości narodowo-chrześcijańskie odmówił mu miejsca na swojej liście wyborczej, zameldował się do jego konkurencji - Platformy Obywatelskiej! I następnie, wypłacając się PO, zaakceptował rolę pierwszego pałkarza Platformy, w jednym szeregu z 'Gazetą Wyborczą' i innymi liberalnymi mediami, TVN, Polsatem, Tok FM czy Radiem Zet. Zaiste, długa droga - od najemnika do wojownika! (... http://obnie.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1614:niesiolowski-sypal&catid=76:sprzedajni-i-li&Itemid=27 ) Mam nadzieję, że po kolejnych przeprosinach i opłaceniu kolejnej nawiązki, drogi moje i tego byłego wojownika, a dziś najemnika, nigdy już się nie spotkają".
Łajdacy szczególnie nienawidzą tych, których skrzywdzili. W 1992 roku Niesiołowski zarzucił narzeczonej, którą zakapował w śledztwie nielojalność. Mieszkająca wówczas w Anglii kobieta zażądała przeprosin za pomówienie, które kłamca bojąc się procesu skwapliwie złożył.
Dzisiaj Niesiołowski atakuje z furią wszystkich dookoła, dostaje piany na ustach gdy widzi ludzi uczciwych. To normalna reakcja kogoś kogo gryzie nieczyste sumienie. Dlatego nie powinno się przejmować inwektywami kogoś kogo była narzeczona określiła jako tchórza i zdrajcę.
HANIEBNE SUGESTIE TUSKA
WP. (77.223.240.xxx) 31.10.10, 15:01
HANIEBNE SUGESTIE TUSKA - O chęć wyciągnięcia pieniędzy od państwa oskarżył Donald Tusk członków rodzin ofiar, które zginęły pod Smoleńskiem. „Spotkanie z panem premierem jest dla nas konieczne” - napisali krewni ofiar katastrofy w Smoleńsku w liście do Donalda Tuska. 37 osób podpisało się pod tą korespondencją. Bliscy ofiar domagają się prawdy. Pytają m.in. o dokumenty z sekcji zwłok swoich bliskich i wiecznie opóźniane zabezpieczenie wraku Tupolewa. Premier polskiego rządu, zapytany o spotkanie z bliskimi tych, którzy zginęli w Smoleńsku doszukał się podtekstu. Jak stwierdził na konferencji prasowej, bliscy ofiar chcą wyciągnąć pieniądze. Problem polega tylko na tym, że w liście jest mowa tylko o chęci poznania prawdy o tragedii, a nie ma nawet jednej wzmianki o roszczeniach finansowych. Odpowiedź na prośbę o spotkanie Tusk zaczął w swoim stylu, czyli od zachwalania swojego rządu. Potem przeszedł do ataku. "Jest oczywiście problem - bo być może tego ma dotyczyć spotkanie - roszczeń. I pracuje zespół, bo nie chcemy, w najmniejszym stopniu nie chcielibyśmy, aby roszczenia rodzin, te roszczenia finansowe, były realizowane, czy jakoś tam dogadywane, w atmosferze konfliktu" - sugerował Donald Tusk. Donald Tusk po raz kolejny próbuje wprowadzić w błąd opinię publiczną. Żona po Januszu Kurtyce podkreśla, że premier obraził bliskich ofiar i dodaje, że nie potrafi widocznie czytać ze zrozumieniem. "Premier rządu polskiego nie rozumie tego co czyta. Rozumiem, że 30% szóstoklasistów nie rozumie czytanego tekstu na egzaminie kompetencyjnym po klasie szóstej, ale Prezes Rady Ministrów? Bo przecież niemożliwe żeby był aż tak obłudny i zły. Nie prosimy Pana Tuska o odszkodowania. W liście jest napisane, cytuję: uważamy spotkanie za konieczne w związku z nadal istniejącymi, ważnymi wątpliwościami dotyczącymi działań podejmowanych przez polskie instytucje oraz sposobu i efektu ich współpracy z odpowiednimi organami Federacji Rosyjskiej. Najważniejsze wątpliwości - co istotne - nie jedyne, dotyczą problemu identyfikacji i sekcji zwłok, jak też czynności podjętych przez rząd polski działający pod Pańskim przewodnictwem, celem m.in. niezwłocznego sprowadzenia do kraju kompletnego wraku samolotu Tu-154M, ze szczególnym uwzględnieniem rejestratorów lotu wraz z oryginalnymi danymi. Tyle z listu. Przeczytałam 3 razy, żeby nie przeoczyć czegoś, z czego wynikałoby, że chcemy spotkać się by rozmawiać o należnych nam odszkodowaniach. Nie znalazłam. Może znajdzie ktoś z internautów? Pragnę poinformować pana Tuska, że o orzekaniu o odszkodowaniach decydują w tym kraju jeszcze sądy i nie wchodzi to w zakres jego kompetencji. W razie zaistnienia takiej sytuacji to nie Rodziny a suwerenny sąd będzie pisał do niego w tej sprawie" - czytamy w oficjalnej odpowiedzi Zuzanny Kurtyki. Czy Donald Tusk zdobędzie się chociaż na przeprosiny?chyba nie! O Tusku niedawno powiedział całą prawdę pan Krzysztof Wyszkowski - Tusk to jest człowiek z gminu, o żałośnie niskim poziomie kultury osobistej, z gigantycznymi kompleksami, które sobie rekompensuje mieszając z błotem drugich. To małpa wyuczona "salonowych manier" przez macherów od pijaru, a tak naprawdę - cwaniaczek, obibok i prostak. Panie, czy będzie mi dana łaska ujrzeć tego zdrajcę przed Trybunałem Narodowym a potem na latarni bo na kulę w łepetynę nie zasłużył.?. Ryży niedobitek WEHRWOLFU !! kat Polaków o wilczych oczach, jak ten prostak mógł tak obrazić Rodziny ofiar !?? czy strach kompletnie pomieszał mu w tym i tak pustym POniemieckim łbie. ? a potem spokojnie odszedł nucąc ulubione dziadków, tate i swoje...hajli hajlo haj la ,hajli hajlo hajla hahaha!!!
Durszlak to o was ścierwa i szmaty "dziennikarskie", czytaj skurwielu.
WP. (77.223.240.xxx)
31.10.10, 15:48
Durszlak to o was ścierwa i szmaty "dziennikarskie", czytaj skurwielu.
WP. (77.223.240.xxx) 31.10.10, 15:48
Manipulacje w mediach: konsekwencje dla życia osobistego i rodziny ks. dr Marek Dziewiecki, UKSW - Głównym celem manipulacji w mediach jest to, by ludzie nieszczęśliwi stanowili większość społeczeństwa.
Wstęp
Gdy mówimy o manipulacji w mediach, to zwykle skupiamy się na analizie metod manipulacji, a także na celach politycznych tychże manipulacji, w tym na obronie interesów finansowych oraz na ukrywaniu korupcji w odniesieniu do osób i instytucji związanych z politykami. Rzadziej analizujemy cele manipulacji w odniesieniu do całego społeczeństwa oraz skutki egzystencjalne, a nie tylko polityczne czy ekonomiczne tychże manipulacji.[1] W cywilizacji zdominowanej liberalnymi politykami, mediami i środowiskami ważnymi celami manipulacji są: zdobycie lub utrzymanie władzy, obrona interesów finansowych i układów korupcyjnych oraz obrona interesów środowiskowych (postkomuniści, ludzie z komunistycznych służb specjalnych, feministki, aktywiści gejowscy, itd.).
Niniejsze wystąpienie to analiza egzystencjalnych skutków manipulacji w polityce i mediach w odniesieniu do poszczególnych osób i rodzin w naszym kraju. To zatem próba popatrzenia na zjawisko manipulacji i zorganizowanego kłamstwa nie z perspektywy postronnych obserwatorów, lecz z perspektywy bezpośrednich ofiar tychże manipulacji, czyli z perspektywy większości naszego społeczeństwa.
1. Cele zorganizowanego kłamstwa
Celem zorganizowanego kłamstwa jest dążenie do tego,
by większość społeczeństwa stanowili ludzie nieszczęśliwi.
Ostatecznym celem manipulacji w polityce i mediach jest to, by większość ludzi w danym społeczeństwie krzywdziła samych siebie i innych ludzi oraz by nie radziła sobie z własnym życiem. Gdy wyjaśniam ten mechanizm młodzieży czy dorosłym, to zaczynam od opowiedzenia o pewnej hipotetycznej sytuacji. Wyobraźmy sobie, że oto budzimy się któregoś słonecznego poranka i okazuje się, że prawie wszyscy ludzie na ziemi są szczęśliwi, że świetnie radzą sobie z własnym życiem, że rozumieją samych siebie i wiernie realizują swoje największe aspiracje i priorytety, że tworzą trwałe małżeństwa i szczęśliwe rodziny, a w życiu społecznym wyeliminowali już każdą formę kłamstwa, manipulacji, korupcji i prywaty. Po to, by prowokować do myślenia, oznajmiam moim rozmówcom, że tego typu sytuacja – gdyby okazała się prawdziwa - to byłaby jakimś strasznym horrorem. W odpowiedzi zarówno młodzież jak i dorośli dziwią się moim słowom i protestują. Twierdzą, że przecież gdyby zdecydowana większość społeczeństwa stanowili ludzie szczęśliwi, to byłaby to niezwykle korzystna sytuacja dla poszczególnych osób i dla całego społeczeństwa. I właśnie w tym punkcie rozmowy wyjaśniam ostateczny sens manipulacji i kłamstwa w wymiarze społecznym.
Otóż sensem wszystkich zorganizowanych manipulacji i kłamstw jest niedopuszczenie do tego, by większość społeczeństwa stanowili ludzie mądrzy, kochający i szczęśliwi. Tacy bowiem ludzie nie pozwolą na to, by rządzili nimi prymitywni czy skorumpowani politycy. Trudno jest się też łatwo na takich ludziach wzbogacić, gdyż są szczęśliwi i dlatego nie ulegną reklamom o łatwym szczęściu osiągniętym za pomocą zakupów. Tymczasem na ludziach nieszczęśliwych bardzo łatwo jest zarobić szybko i bez wysiłku duże pieniądze. Ludzie nieszczęśliwi kupią bowiem bezkrytycznie także to, co ich niszczy: alkohol, narkotyk, nikotynę, dopalacze, pornografię, prostytucję, antykoncepcję i prezerwatywy potrzebne do toksycznego seksu. Nieszczęśliwi kupią także nadmiar normalnych towarów i usług, gdyż łatwo w takich ludziach wyrobić sztuczne potrzeby i zdalnie sterować sposobem wydawania pieniędzy. Ludźmi nieszczęśliwymi łatwo jest też rządzić właśnie dlatego, że ranią oni samych siebie i swoich bliskich. W konsekwencji mają problemy z sumieniem, a nawet z fizycznym przetrwaniem. Zajmują się gojeniem swoich ran, a przez to nie patrzą na ręce politykom sprawującym władzę. W społeczeństwie, w którym większość obywateli to ludzie poranieni i nieszczęśliwi, możliwa staje się taka deformacja „demokracji”, jaką mamy obecnie. Jest to „demokracja”, w której część przestępców trafia do parlamentu zamiast do więzienia.
2. Kłamstwo antropologiczne, czyli zredukowana wizja człowieka
Najłatwiej można unieszczęśliwić tych, którzy nie wiedzą,
kim są i co czyni ich szczęśliwymi.
Ci, którzy dążą do tego, by większość społeczeństwa stanowili ludzie poranieni i nieszczęśliwi, wiedzą o tym, że podstawową strategią w tym względzie jest doprowadzenie do sytuacji, w której człowiek nie rozumie samego siebie, czyli nie wie, ani kim jest, ani dokąd zmierza, ani jakie więzi i wartości prowadzą go do rozwoju i szczęścia.[2] Najgroźniejszą, najbardziej brutalną formą współczesnej Kulturkampf i współczesnej formy zorganizowanej manipulacji jest kłamstwo antropologiczne, czyli wmawianie człowiekowi tego, że jest kimś innym niż jest naprawdę. Fałszywa wizja człowieka to pierwsze narzędzie manipulacji i niszczenia społeczeństwa.
Od kilku dziesięcioleci w Europie i Polsce promowana jest karykaturalna wizja człowieka w wersji, którą można nazwać ateistycznym humanizmem optymistycznym, inspirowana w pedagogice utopią J. J. Rousseau, a w psychologii poglądami C. Rogersa. Wizja ta redukuje człowieka do ciała, emocji i subiektywnych przekonań. Wbrew oczywistym faktom zakłada, że człowiek rodzi się wewnętrznie bezkonfliktowy, że nigdy nie krzywdzi samego siebie, że jest zagrożony jedynie z zewnątrz, że nie potrzebuje dyscypliny, czujności, nawrócenia, jasnych zasad moralnych i Zbawiciela. Za najwyższe dobro humanistyczny ateizm uznaje chwilową przyjemność (hedonizm), a za najwyższą prawdę przekonanie o tym, że nie ma żadnej obiektywnej prawdy.[3] W wizji tej najwyższą wartością nie jest człowiek lecz demokracja, tolerancja i akceptacja. Od obywateli oczekuje się tolerowania każdej formy zła i patologii oraz akceptowania wszystkiego, co rządzący przyjmą większością głosów. Nawet jeśli przypisują sobie prawo do decydowania o tym, która grupa ludzi podlega ochronie prawnej, a których ludzi można legalnie zabijać (np. za pomocą aborcji czy eutanazji).
Na terenie pedagogiki i psychologii humanizm optymistyczny propaguje mit o spontanicznej samorealizacji, o wychowaniu bez stresów,[4] o prawach bez obowiązków czy o szkole neutralnej światopoglądowo. Z kolei sędziowie[5], a także psycholodzy, pedagodzy i nauczyciele stają w praktyce bardziej po stronie katów niż ich ofiar.[6] Antropologia humanistyczna to wizja człowieka w oczywisty sposób zawężona (pomija sferę moralną, duchową, religijną, społeczną, a także sferę wartości, wolności, miłości i odpowiedzialności). To również wizja naiwna i utopijna, gdyż nie uwzględnia oczywistego faktu empirycznego, że człowiekowi łatwiej czynić zło niż dobro i że człowiek to ktoś, kto potrafi krzywdzić samego siebie, czego nie czyni żadne zwierzę.
3. Antropologia według gejów
Aktywiści gejowscy promują najbardziej
drastyczną redukcję antropologiczną w dziejach ludzkości.
Jeszcze bardziej niż humaniści zawężoną antropologię proponują i promują aktywiści gejowscy. Ich sposób patrzenia na człowieka to najbardziej radykalna redukcja antropologiczna i najbardziej radykalne kłamstwo antropologiczne w dziejach ludzkości! W ich bowiem przekonaniu tożsamość człowieka i źródło jego dumy w odniesieniu do samego siebie nie płynie z jego rozumności, wolności czy zdolności do miłości, ale z jego „orientacji seksualnej”. Według aktywistów gejowskich to nie miłość małżeńska, przekazywanie życia i wychowanie dzieci czy praca dla dobra społeczeństwa, lecz skupianie się na seksualności oraz kierowanie się popędem stanowi najważniejszy powód człowieka do dumy. W konsekwencji uznają człowieka za rodzaj samca, dla którego popęd seksualny powinien stać się nadrzędnym regulatorem zachowań. Aktywiści gejowscy proponują zatem filozofię życia typową dla erotomanów i maniaków seksualnych. Oczywistą konsekwencją tego typu wizji człowieka jest promocja wyuzdania i rozwiązłości, a także skokowy wzrost erotomanii, chorób wenerycznych i przestępstw seksualnych. Wizja człowieka, promowana przez aktywistów gejowskich, jest jeszcze bardziej drastycznie zawężona i wypaczona niż wizja człowieka promowana w systemach ateistycznych, które także – ze względu na przyjęte założenie o pochodzeniu człowieka ze świata materii – nie mogą dostrzegać jakościowej różnicy między człowiekiem a zwierzęciem. Mimo to nawet systemy ateistyczne zakładają, że coś więcej niż popęd seksualny jest kryterium tożsamości i dumy człowieka oraz wyróżnikiem jego człowieczeństwa.
Typowe dla aktywistów gejowskich jest ponadto odrywanie popędu seksualnego od płciowości, czyli od faktu, że człowiek istnieje na sposób kobiety i mężczyzny i że tylko kobieta i mężczyzna mogą tworzyć pary płodne, czyli zdrowe biologicznie. Pary homoseksualne są niepłodne, a niepłodność nadal widnieje na liście chorób Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Dla aktywistów gejowskich popęd seksualny jest wszystkim, a płeć jest niczym. Właśnie dlatego na swoje parady „dumy” coraz częściej zapraszają osoby „biseksualne” i „transpłciowe”. „Kultura” gejowska prowadzi nie tylko do wyuzdania i do podporządkowania pojedynczego człowieka jego popędom. Ma także poważne, negatywne skutki społeczne. Oznacza bowiem promowanie życia skupionego wokół popędów, a zatem życia egoistycznego, hedonistycznego, pozbawionego wyższych, typowo ludzkich motywów działania. Aktywiści gejowscy promują postawę przewrotności i kpiny nie tylko wobec małżeństw i rodzin, ale także wobec tych homoseksualistów, którzy żyją w czystości, albo którzy pragną mieć żony i dzieci i dlatego szukają profesjonalnej pomocy terapeutycznej.[i] Ponadto aktywiści gejowscy manipulują językiem oraz posłusznymi sobie mediami i politykami. Próbują zawładnąć sferą społeczną i wychowaniem w szkole.
4. Zastraszanie tych, którzy sprzeciwiają się kłamstwu antropologicznemu
„Liberalna” Europa szantażuje tych,
którzy bronią prawdy o człowieku.
Najlepszym lekarstwem na kłamstwo antropologiczne i na promowanie wulgarnej antropologii gejowskiej jest ukazywanie piękna i realizmu antropologii biblijnej. Biblia podkreśla, że Bóg stworzył człowieka nie na sposób jednej, ani też nie na sposób wielu płci, lecz jako mężczyznę i kobietę, a zatem na sposób dwóch płci i tylko parze kobieta – mężczyzna dał przywilej płodności. Pierwszym poleceniem, jakie Bóg skierował do człowieka, było polecenie, by Adam i Ewa – mężczyzna i kobieta – pokochali siebie nieodwołalnie i wiernie oraz by pragnęli mieć ze sobą dzieci. Antropologia biblijna ukazuje oczywisty fakt, że los ludzkości – a nawet samo jej przetrwanie - zależy od tego, co dzieje się między mężczyzną i kobietą, a zwłaszcza między żoną a mężem. Feministki proponują walkę kobiet z mężczyznami, aktywiści gejowscy proponują izolację kobiet i mężczyzn, a Bóg proponuje kobiecie i mężczyźnie wzajemną miłość i szczęśliwą rodzinę.
Demaskowanie kłamstwa antropologicznego, promowanego przez humanizm i ateizm, a w najbardziej wulgarnej i skrajnej wersji przez aktywistów gejowskich, spotyka się z napiętnowaniem, zastraszaniem i szantażowaniem ze strony ludzi i środowisk, którzy są narzędziami tegoż kłamstwa i mózgami zorganizowanej manipulacji.[7] Burzę protestów „liberalnych” środowisk i dominujących mediów w Europie wywołał fakt, że prymas Belgii - Andre Leonard - w swej książce napisał, iż „AIDS jest rodzajem immanentnej sprawiedliwości w obliczu sponiewierania natury ludzkiej”. Biskup podkreślił, że AIDS nie jest karą Boga za grzechy, ale odpowiedzią natury na błędne zachowania człowieka, według zasady, że jeśli niszczymy środowisko, to ono negatywnie zacznie wpływać na człowieka, a jeśli „poniewieramy ludzką miłość”, to nie unikniemy bolesnych konsekwencji takiego postępowania. Na konferencji prasowej (14.10.2010) duchowny bronił oczywistości tego, co głosi i podkreślił, iż "fakt, że został arcybiskupem, nie pozbawia go swobody myślenia".
Ci, którzy zakłamują antropologię, dążą do tego, by współczesny człowiek coraz lepiej rozumiał świat wokół siebie i by w ogóle nie rozumiał samego siebie. Dążą zwłaszcza do tego, by większość ludzi w naszym społeczeństwie straciła zdolność realistycznego myślenia na temat własnego sposobu postępowania i jego skutków. Obrona przed kłamstwem antropologicznym to pomaganie współczesnym ludziom, by myśleli w sposób realistyczny, czyli by zdawali sobie sprawę z tego, że każde zachowanie człowieka prowadzi do określonych skutków. Jeśli kobieta i mężczyzna nie współżyją przed zawarciem małżeństwa i jeśli po zawarciu małżeństwa zachowują wzajemną wierność, to nie podejmują żadnych ryzykownych zachowań seksualnych. Jeśli natomiast postępują inaczej, to skutkiem mogą być nie tylko zdrady małżeńskie, poniewieranie miłości i zranienia psychiczne, ale także utrata zdrowia i życia. W „liberalnej” Europie podawanie takich faktów środowiska związane z przemysłem kłamstwa i manipulacji uznają za „szokujące i niedopuszczalne” poglądy. Być może niedługo będziemy skazywani na więzienie, jeśli odważymy się stwierdzić fakt, że pary homoseksualne są chore, gdyż nie mogą mieć ze sobą dzieci, a bezpłodność jest przecież na liście chorób WHO. Podobnie niedługo może zostać uznane za przestępstwo stwierdzanie faktu, że zapłodnienie metodą in vitro nie leczy bezpłodności czy że abstynencja przedmałżeńska oraz wzajemna wierność w małżeństwie to jedyna stuprocentowa forma ochrony przed AIDS w sferze zachowań seksualnych.
Prawda najbardziej niepokoi tych, którzy najbardziej krzywdzą samych siebie czy innych ludzi. Tacy ludzie nie chcą wiedzieć na przykład o tym, że kto dla chwili seksualnej przyjemności poświęca miłość oraz ryzykuje zdrowiem i życiem, ten żyje w rozpaczliwy sposób. Nie chcą też wiedzieć o tym, że nikt nie badał stopnia zawodności prezerwatyw w kontakcie z osobą chorą na AIDS, gdyż ceną za takie badania byłoby popadanie niektórych z badanych osób w śmiertelną chorobę.[8] Tymczasem rzeczywiście szokujące poglądy głoszą ci, którzy uciekają od prawdy. Dla przykładu, gdy ktoś z aktywistów gejowskich organizuje „marsze dumy” z powodu tego, że kieruje się orientacją seksualną, to liberalne środowiska nie zauważają, iż taka wypowiedź jest szokująca, bo oznacza promowanie mentalności gwałciciela, który przecież też kieruje się swoją orientacją seksualną, zamiast kierować się rozumnością, miłością i odpowiedzialnością. Cywilizacja śmierci wiąże się zawsze z cywilizacją kłamstwa, gdyż człowiek, który poniewiera własną godność oraz kpi sobie z miłości i wierności, nie chce wiedzieć o tym, jakie będą skutki jego postępowania. Ci, którzy żyją w sposób niegodny człowieka, nie tylko usiłują zagłuszyć w sobie prawdę i sumienie, ale usiłują innych ludzi pozbawić dostępu do prawdy. Cywilizacja śmierci boi się prawdy, gdyż dla żadnego człowieka nie jest miła świadomość tego, że krzywdzi samego siebie i innych ludzi. To właśnie dlatego cywilizacja życia i miłości zaczyna się od szukania prawdy. Upewnia nas o tym Jezus, który od rana do wieczora uczył swoich słuchaczy realistycznego myślenia i przestrzegał przed tchórzostwem wobec prawdy: „Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczyma nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli” (Mt 13, 14-15).
Chrześcijanin nie może milczeć wtedy, gdy prawda uznawana jest za skandaliczne kłamstwo albo gdy głos biskupów w obronie życia człowieka w każdej fazie jego rozwoju ludzie przewrotni uznają za… szantaż polityczny.[9] Nikt z obywateli naszego kraju nie ma obowiązku być heroicznym i poświęcać życia dla obrony oczywistych prawd, dla demaskowania kłamstwa antropologicznego czy dla obrony osobistej wolności i własnego sumienia. To właśnie troska o tych ludzi, którzy coraz bardziej czują się zastraszeni we własnym kraju, jeśli nie mają poglądów takich, jakie podobają się sprawującym władzę czy właścicielom dominujących mediów, powinna skłaniać nas do publicznego wypowiadania twardych słów i do wezwania rządzących oraz ich medialnych klakierów, aby się opamiętali: Nie gardźcie Narodem ani żadną grupą obywateli! Nie gardźcie ludźmi tylko dlatego, że głośno mówią o tym, iż człowiek jest człowiekiem od poczęcia do naturalnej śmierci, że nie wolno nikogo z ludzi zabijać w żadnej fazie rozwoju i że istnieją nie tylko święte, ale też podłe sposoby postępowania. Ludzie prawi też mają prawo żyć w naszym kraju i mówić głośno o swoich poglądach, wartościach i normach moralnych bez obawy, że zostaną publicznie wyszydzeni czy zastraszeni. Nie wolno milczeć wtedy, gdy na naszych oczach demokracja zmienia się w system, który chroni zło i który kpiną, szantażem i zastraszaniem usiłuje odbierać wolność słowa i prawo do istnienia w przestrzeni publicznej tym, którzy chronią człowieka i mają odwagę mówić o takich sposobach życia, które są zgodne z Ewangelią.
5. Społeczne skutki kłamstwa antropologicznego
Szczyt szyderstwa z człowieka to twierdzenie,
że jego największą potrzebą jest zaspokojenie popędu.
Konsekwencją podporządkowania się kłamstwu antropologicznemu jest nie tylko ułomna wizja człowieka, ale też ułomna miłość, ułomne myślenie, ułomna prawda, ułomne wychowanie, ułomne wartości i ułomna kultura, która staje się cywilizacją śmierci. Obecnie zdecydowana większość zwłaszcza młodych ludzi cierpi z tego powodu, że doświadczają zbyt mało miłości ze strony rodziców i innych bliskich osób. Często w relacjach rodzinnych dominuje krzywda i cierpienie, a nie miłość i poczucie bezpieczeństwa. Relacje pozarodzinne są zwykle powierzchowne, a komunikacja – zwłaszcza między nastolatkami - jest często banalna i wulgarna. W konsekwencji wielu młodych ludzi nie wierzy w miłość i nie potrafi kochać. Część z nich popada w najgroźniejszą chorobę, jaka może dotknąć człowieka, a mianowicie w obojętność na własny los. Zdają oni sobie zwykle sprawę z tego, że krzywdzą samych siebie np. alkoholem, narkotykiem czy toksyczną seksualnością, ale nie mają siły potrzebnej do tego, by powstrzymać się od destrukcyjnych zachowań i by zatroszczyć się o własny rozwój. Tylko stałe doświadczanie miłości przyjmowanej i ofiarowanej daje ludziom siłę i motywację potrzebną do kształtowania w sobie bogatego człowieczeństwa, do ochrony własnej godności oraz do przeciwstawianie się cywilizacji egoizmu i śmierci. Obecnie tego typu doświadczenie jest niestety rzadkością, zwłaszcza wśród młodych ludzi
Drugą, obok ułomnej miłości i ułomnych więzi, konsekwencją kłamstwa antropologicznego jest ułomne myślenie. Współczesny człowiek coraz lepiej rozumie świat wokół siebie, ale coraz mniej rozumie samego siebie. Wielu ludzi uwierzyło już w to, że wszystko jest subiektywne i że żadna obiektywna prawda nie jest im do życia potrzebna. Uciekają oni zwłaszcza od logicznego myślenia na temat skutków własnego postępowania. Często używają inteligencji po to, by oszukiwać samych siebie co do sensu ludzkiego życia i co do warunków osiągnięcia szczęścia. Ponieważ wielu ludzi, którzy ulegli zorganizowanej manipulacji, nie chce lub nie potrafi postępować zgodnie z mądrym myśleniem, więc zaczynają oni „myśleć” zgodnie z niemądrym postępowaniem. Oszukiwanie samych siebie i myślenie życzeniowe, czyli magiczne, przybiera obecnie formę tak zwanego myślenia „pozytywnego”, które jest selektywne, a przez to nie odzwierciedla rzeczywistości lecz wprowadza w świat miłych fikcji, które kończą się kryzysem i cierpieniem.
Trzecią konsekwencją kłamstwa antropologicznego jest ułomne wychowanie oraz ułomne wzorce. Nie jest możliwy rozwój dzieci i młodzieży w sposób spontaniczny, a zatem bez wychowawczego wsparcia ze strony dorosłych i bez pozytywnych wzorców, którymi młodzi mogliby się zafascynować. Dojrzałe wychowanie jest największym darem, jaki dorośli mogą ofiarować młodemu pokoleniu. Tymczasem wielu współczesnych dorosłych to ludzie naiwni albo przewrotni, należący do koalicji na rzecz kłamstwa i manipulacji. Wychowywać to uczyć realistycznie myśleć, mądrze kochać i solidnie pracować. Tego zadania podejmują się nieliczni rodzice i inni wychowawcy, gdyż obecnie tylko nieliczni dorośli okazują się na tyle dojrzali i szczęśliwi, by pogłębione oddziaływanie wychowawcze leżało w ich możliwościach. Konsekwencją ułomnego wychowania jest zawężenie i zniekształcenie pragnień u wielu współczesnych ludzi, a to z kolei prowadzi do zawężenia i zniekształcenia pragnień oraz do okaleczenia wolności, czyli do popadania w różne formy uzależnień.
Czwartą konsekwencją kłamstwa antropologicznego jest ułomna hierarchia wartości, którą współcześni ludzie przejmują od manipulatorów i kłamców. Ludzie przewrotni proponują dzieciom i młodzieży wartości drugorzędne w miejsce wartości podstawowych. Tak jest na przykład wtedy, gdy ktoś demokrację czy tolerancję stawia ponad miłością, prawdą i odpowiedzialnością. Konsekwencją naiwności w sferze aksjologicznej jest błędna filozofia życia, w której doraźna przyjemność stawiana jest dosłownie ponad wszystko: nie tylko ponad normy moralne, sumienie czy odpowiedzialność, ale także ponad zdrowie i życie. Innym przejawem zaburzonej hierarchii wartości jest podążanie za mitem łatwo osiągalnego szczęścia, a zatem szczęścia osiągniętego bez miłości i prawdy, bez Boga i wychowania, bez norm moralnych i sumienia, bez wysiłku i dyscypliny, bez pracy i czujności.
Piątą konsekwencją kłamstwa antropologicznego jest ułomna kultura, która prowadzi do cywilizacji śmierci. Jest to kultura chrystofobiczna i całkowicie sprzeczna z kulturą Ewangelii. „Postępowe” środowiska, związane z przemysłem kłamstwa i manipulacji, promują “wielokulturowość” jako projekt ideologiczny i usiłują dowodzić tego, że wszystkie kultury są równowartościowe. Gdy wszystko uznawane jest za jednakowo wartościowe, wtedy w rzeczywistości nic nie ma wartości. Tego typu ślepota kulturowa (culture-blindness) nie jest wynikiem naiwności, lecz cynizmu manipulatorów, którzy pod pozorem kulturowej neutralności próbują promować najniższą kulturę właśnie dlatego, że prowadzi ona do degradacji człowieka. Powtórzmy: jest to sytuacja dramatyczna dla społeczeństwa, ale korzystna dla cynicznych polityków, ludzi biznesu i medialnych manipulatorów, którzy wiedzą, że człowiekiem prymitywnym i nieszczęśliwym najłatwiej jest rządzić i najszybciej można się jego kosztem wzbogacić. To właśnie dlatego głosiciele zorganizowanego kłamstwa promują wszystko to, co okalecza świadomość, wolność i godność człowieka.
Na szczęście nikt i nic nie może zmienić natury człowieka, którego Bóg stworzył z miłości na swój obraz i podobieństwo, a zatem na podobieństwo miłości i prawdy. Właśnie dlatego współcześni młodzi ludzie nadal najbardziej tęsknią za wielką i wierną miłością, za trwałym małżeństwem i szczęśliwą rodziną, za życiem w przyjaźni z Bogiem i ludźmi. Wielu włącza się w różne formy wolontariatu. Wielu szczerze szuka kontaktu z Bogiem. Współczesny człowiek ma zatem podobne marzenia i ideały, jak ludzie w poprzednich pokoleniach. Znacznie trudniej jest mu natomiast realizować swoje pragnienia ze względu na wyjątkowo negatywne uwarunkowania kulturowe i obyczajowe, które są skutkiem działania operatorów kłamstwa i manipulacji.
6. Skutki kłamstwa antropologicznego w życiu osobistym
Kłamstwo antropologiczne prowadzi
do agonii człowieczeństwa i degeneracji człowieka.
Kłamstwo antropologiczne najbardziej destrukcyjnie oddziałuje na poszczególne osoby, które temu kłamstwu ulegają. Można wyróżnić cztery fazy autodestrukcji, której poddają się ofiary zorganizowanej manipulacji. Pierwsza faza to lęk poszczególnych osób przed przyznawaniem się w przestrzeni publicznej do „niepoprawnych” politycznie (czytaj: szlachetnych) wartości, norm moralnych, więzi, aspiracji, marzeń. W świecie zdominowanym antropologicznym kłamstwem, w którym zło jest pochwalane, a dobro jest cynicznie wyszydzane, zarówno ludzie młodzi, jak i dorośli coraz częściej i coraz bardziej boją się mówić publicznie o tym, co w nich najpiękniejsze: o ich największych ideałach i pragnieniach, a zwłaszcza o ich pragnieniu życia zgodnego z zasadami Ewangelii.
Druga faza niszczenia człowieka w następstwie kłamstwa antropologicznego, to faza, w której dany człowiek nie tylko nie mówi już w szkole, w miejscu pracy czy w gronie znajomych o swoich największych ideałach i pragnieniach, ale sam już przestaje wierzyć w to, co do tej pory uznawał w swoim życiu za najważniejsze. Stopniowo zaczyna wierzyć w to, że był już jednym z nielicznych ludzi, którzy mieli tego typu aspiracje i że w obecnych realiach nie ma innego wyjścia, jak obniżyć wymagania, które sobie stawia i cele, które sobie wyznacza, gdyż i tak ich nie da się osiągnąć, a próba trwania przy nich może doprowadzić go do zupełnej izolacji i osamotnienia. Ludzie zdezorientowani i zastraszeni agresywną promocją kłamstwa antropologicznego zaczynają ulegać z naiwności fałszywym przekonaniom o człowieku i o godnym człowieka sposobie życia, który ludzie przewrotni promują z przewrotności. Odtąd zaczynają coraz bardziej używać własnego myślenia po to, by oszukiwać samych siebie, by zawężać i zniekształcać własną świadomość w odniesieniu do tego, jak żyją na co dzień, jakie budują więzi, jakimi kierują się wartościami i normami moralnymi. Wielu z tych ludzi nie potrzebuje już zewnętrznej indoktrynacji, by oddalać się od prawdy, dobra i piękna, gdyż sami zaczynają cenzurować własne myślenie i myśleć zgodnie z tym, co każą myśleć politycy i dziennikarze z koalicji na rzecz kłamstwa i manipulacji.
Trzecia faza autodestrukcji współczesnego człowieka w następstwie kłamstwa antropologicznego, to decydowanie się na ułomne postępowanie, zgodne z ułomnym myśleniem. W tej fazie człowiek boi się już realistycznego myślenia o swoim postępowaniu i o nieuchronnych skutkach tegoż postępowania. Staje się tchórzem w obliczu twardej rzeczywistości. Wierzy bardziej w ideologie i kłamstwa niż w najbardziej ewidentne fakty. Wierzy, bo świat miłych fikcji początkowo działa kojąco jak alkohol czy narkotyk.
Czwarta, najbardziej bolesna faza autodestrukcji współczesnego człowieka w następstwie kłamstwa antropologicznego, to wchodzenie w głęboki osobisty kryzys, który powoduje cierpienie nie tylko danego człowieka, ale też wszystkich ludzi z jego najbliższego otoczenia. Z roku na rok rośnie w Polsce liczba ludzi uzależnionych od alkoholu, narkotyków, nikotyny, hazardu, gier komputerowych czy Internetu. Z roku na rok rośnie w naszym kraju liczba młodych ludzi, którzy nie potrafią odróżniać dobro od zła, którzy nie dorastają do miłości i małżeństwa, do założenia rodziny, do podjęcia solidnej pracy zawodowej. Tacy ludzie coraz częściej chowają się – jak Adam – przed Bogiem i dołączają do tych, którzy już są nieszczęśliwi. Taki tryb życia prowadzi w ostateczności do wchodzenia w toksyczne więzi, do agresji lub rozpaczy.
7. Konsekwencje kłamstwa antropologicznego dla relacji w rodzinie
Nierozerwalne małżeństwo i szczęśliwa rodzina
to ostatnia przeszkoda dla cywilizacji kłamstwa i śmierci.
Zorganizowane kłamstwo na temat człowieka i godnych człowieka sposobów postępowania wywiera destrukcyjny wpływ nie tylko na poszczególnych ludzi, ale także na sytuację większości małżeństw i rodzin. Ci, którzy dla celów politycznych oraz dla zysków ekonomicznych kłamią i manipulują, dążą do tego, by zniszczyć trwałe małżeństwo i szczęśliwą rodzinę, gdyż jest to ostatnia – obok Kościoła katolickiego, który jako jedyny we współczesnym świecie stanowczo broni małżeństwa i rodziny – przeszkoda na drodze do osiągnięcia wszystkich swoich celów, jakie wyznaczają sobie ateistyczni i lewicowi rewolucjoniści.
Obecnie obserwujemy cztery zjawiska, które stanowią największe zagrożenie dla szczęśliwego małżeństwa i trwałej rodziny. Zjawiska te to feminizm, który proponuje walkę kobiet z mężczyznami, zawieranie małżeństw przez osoby niedojrzałe, mit „wolnych związków” oraz promowanie związków homoseksualnych w miejsce małżeństwa i rodziny. Pierwsze poważne zagrożenie to promocja lewicowego i ateistycznego feminizmu, który zamiast troski o dojrzałe więzi między kobietą i mężczyzną proponuje walkę między osobami płci odmiennej. Feministki nie wierzą w to, że potrafią wychować takich mężczyzn, którzy je zrozumieją i pokochają. Liczą co najwyżej na to, że będą dla siebie jedynie partnerami i że ich partnerstwo nie będzie chronione wzajemną miłością, lecz jedynie zapisami w różnych aktach prawnych. Z oczywistych względów feminizm nie sprzyja miłości małżeńskiej, lecz podsyca nieufność, a nawet wrogość między kobietami a mężczyznami.
Drugie poważne zagrożenie to zawieranie małżeństw przez ludzi, którzy nie dorośli jeszcze do miłości nieodwołalnej, wiernej i płodnej. Tacy ludzie mylą miłość z zakochaniem czy pożądaniem, nie są zdolni do pracowitości, odpowiedzialności i bycia mądrym darem dla innych. Jeszcze bardziej dramatyczna sytuacja ma miejsce wtedy, gdy następuje coś, co można nazwać kradzieżą sakramentu małżeństwa. Taka kradzież (świętokradztwo) ma miejsce wtedy, gdy ktoś przyjmuje od drugiej osoby przysięgę małżeńską, mimo że sam nie ma zamiaru albo nie potrafi tej przysięgi dochować. Taki związek nieuchronnie prowadzi do rozczarowań i cierpień, gdyż – zamiast na miłości – zbudowany jest na egoizmie, kłamstwie i manipulacji. W tego typu związkach dochodzi do bolesnych krzywd oraz do przemocy. Warto tu wyjaśnić, że przemoc w rodzinie zaczyna się już wtedy, gdy ktoś przestaje okazywać miłość, a nie dopiero wtedy, gdy ktoś zdradza, bije czy okrada małżonka. Mąż i żona nie przysięgają sobie przecież jedynie tego, że nie będą się krzywdzić czy poniżać, ale zobowiązują się do tego, że będą siebie nawzajem kochać i szanować. Warto wyjaśniać, że szczytem przemocy w rodzinie jest aborcja. Jeśli bowiem rodzice zabijają swoje niewinne dziecko, to nieuchronnie zaczną też ranić siebie nawzajem.
Trzecie radykalne zagrożenie dla małżeństwa i rodziny to rozrywkowa wizja więzi między kobietą a mężczyzną. Pomysły przedstawicieli zorganizowanego kłamstwa są w tym względzie wyjątkowo nieludzkie i zakłamane. Klasycznym przykładem jest promowanie mitu o tak zwanych „wolnych związkach”. Ludzie, którzy twierdzą, że łączy ich tak wielka miłość, iż ślub nie jest im już potrzebny, oficjalnie deklarują sobie to, że się kochają, czyli że żyją w najsilniejszym związku, jaki jest możliwy. A jednocześnie twierdzą, że żyją w związku, który ich do niczego nie zobowiązuje. Używają wewnętrznie sprzecznego wyrażenia po to, by ukryć bolesny dla nich fakt, że ich „wolny” związek to w rzeczywistości związek niewierny, niepłodny, nietrwały, powierzchowny, egoistyczny. To związek wolny naprawdę jedynie od miłości i odpowiedzialności. Taki związek prowadzi do dramatycznych rozczarowań i u wielu współczesnych ludzi powoduje niewiarę w możliwość wiernej i odpowiedzialnej miłości między mężczyzną a kobietą.
Najbardziej radykalnym zagrożeniem dla małżeństwa jest obecnie próba zlikwidowania rodziny i zastąpienia jej „związkami” homoseksualnymi. Społeczeństwo, które akceptuje tę formę walki z rodziną, wchodzi w końcową fazę cywilizacji śmierci. Homoseksualiści tworzą bowiem związki chore biologicznie, zaburzone psychicznie, egoistyczne społecznie oraz niemoralne. Są to najpierw związki chore biologicznie, gdyż homoseksualiści nie mogą mieć ze sobą dzieci. Nie ma znaczenia, czy ktoś z nich jest zdrowy, gdyż płodna może być jedynie para kobieta-mężczyzna, a nie pojedyncza osoba. Po drugie, są to związki zaburzone psychicznie, gdyż homoseksualiści mają bariery psychiczne w odniesieniu do osób drugiej płci, a to sprawia, że nie tolerują oni bliskich więzi z osobami płci odmiennej. Tymczasem to właśnie kontakt z osobami drugiej płci jest decydujący dla harmonijnego rozwoju człowieka. Związki homoseksualne są ponadto egoistyczne społecznie, gdyż największy wkład w rozwój i przyszłość społeczeństwa mają rodzice, którzy przekazują życie swoim dzieciom i którzy w odpowiedzialny sposób je wychowują. Wreszcie związki homoseksualne są niemoralne, gdyż postępują wbrew woli Stwórcy, który stworzył człowieka jako kobietę i mężczyznę i powołał ich do miłości płodnej fizycznie, psychicznie, społecznie i duchowo (por. Rdz 1, 27).
W konsekwencji powyższych zagrożeń oraz wyjątkowo negatywnego dla małżeństwa i rodziny kontekstu społecznego, tworzonego przez manipulatorów prawdy, wielu współczesnych młodych ludzi nie dorasta do miłości w małżeństwie i rodzinie, albo nie znajduje na tyle dojrzałej drugiej płci, by zawierzyć jej swój los doczesny oraz los przyszłych dzieci. Z kolei wielu spośród tych, którzy zdecydowali się na zawarcie małżeństwa i założenie rodziny, przeżywają osobisty kryzys, który boleśnie odczuwa współmałżonek oraz dzieci. Coraz więcej jest takich rodzin, w których rodzice i dzieci komunikują w sposób coraz bardziej powierzchowny, a dorośli rezygnują z trudu solidnego wychowywania dzieci. W wielu rodzinach „świętowanie” niedzieli polega na wspólnym pójściu do supermarketu, a następnie na oglądaniu telenowel czy innych programów telewizyjnych, które ośmieszają małżeństwo i rodzinę, a promują rozwiązłość i nieodpowiedzialność. Konsekwencją jest kryzys małżeństw i rodzin, rosnąca liczba zdrad małżeńskich i rozwodów, a także coraz większe cierpienie dzieci. Dyżurni przedstawiciele koalicji kłamstwa i manipulacji twierdzą, że małżeństwo jest w kryzysie i że się już przeżyło. W rzeczywistości w kryzysie nie jest małżeństwo lecz ci małżonkowie i rodzice, którzy nie dorośli do miłości małżeńskiej i rodzicielskiej.
Zakończenie
W obliczu świetnie zorganizowanej koalicji na rzecz manipulacji, a także na rzecz antropologicznego kłamstwa, należy najpierw stanowczo i precyzyjnie demaskować skrajnie ułomną i groźną wizję człowieka, prezentowaną przez lewicę i ateistów, czyli przez środowiska dominujące we współczesnych mediach głównego nurtu. Należy również stanowczo demaskować destrukcyjne konsekwencje redukcji antropologicznej w odniesieniu do poszczególnych osób, a także w odniesieniu do małżeństw, rodzin i całego społeczeństwa. Aby demaskowanie zła mogło być skuteczne, trzeba stanowczo chronić te nieliczne media, które pozostają katolickie i które nie ulegają dyktaturze politycznej „poprawności”, gdyż tylko z takich mediów współczesny człowiek może dowiedzieć się prawdy o własnej naturze oraz o takich sposobach postępowania, które są godne otrzymanej przez nas od Boga godności.
Zadanie drugie ludzi prawych to podjęcie z nowym entuzjazmem i z nową nadzieją trudu solidnego wychowywania samych siebie oraz dzieci i młodzieży. Warto tu naśladować Jezusa, który nie dążył do przeprowadzenia rewolucji ani do wprowadzania zmian ustrojowych, lecz do uformowania takiego człowieka, który świadomie dąży do świętości i który potrafi realistycznie myśleć oraz stanowczo przeciwstawiać się każdej formie zła. Ludzie święci nie poddadzą się żadnej dyktaturze, ani żadnej manipulacji, gdyż ten, kto potrafi mądrze kierować własnym życiem, potrafi równie mądrze postępować w sferze społecznej i jest w stanie obronić siebie i innych przed każdą, najlepiej nawet zorganizowaną formą kłamstwa i manipulacji.
Trzecie zadanie ludzi prawych to tworzenie formacyjnych grup elitarnych, gdyż tylko wtedy, gdy będziemy mieli wielu wybitnych intelektualistów katolickich, których postępowanie okaże się całkowicie zgodne z Ewangelią i którzy będą mieli odwagę mówić na głos o ich fascynowaniu się Jezusem, Jego prawdą i Jego miłością, będziemy w stanie znowu przywrócić w Polsce normalność, czyli sytuację, w której to ludzie prawi, a nie kłamcy i manipulatorzy, będą czuć się w Ojczyźnie bezpieczni jak w domu oraz zgodnie z wolą Jezusa będą czyści jak gołębie, ale sprytni – sprytni w dobru – jak węże!
[1] Por. E. Aronson (i inni), Psychologia społeczna - serce i umysł, Poznań 1997.
[2] Por. R. Cialdini, Wywieranie wpływu na ludzi, Gdańsk 1996.
[3] Powyższe twierdzenie jest w oczywisty sposób wewnętrznie sprzeczne, gdyż zakłada, iż przekonanie o tym, że nie istnieje obiektywna prawda jest prawdą obiektywną.
[4] W praktyce wychowanie „bezstresowe” w szkole oznacza, że jedynymi niezestresowanymi są ci uczniowie, którzy stresują wszystkich innych.
[5] Sztuczką prawną, wykorzystywaną do obrony przestępców jest posługiwanie się cynicznym pojęciem „niskiej szkodliwości społecznej” w odniesieniu do czynów zakazanych, które się toleruje w danym społeczeństwie (np. szyderstwa w odniesieniu do Boga czy kpienie sobie z katolików).
[6] Przykładem jest sprawa Ani z II Gimnazjum w Gdańsku, która popełniła samobójstwo po tym, jak czworo jej kolegów bezkarnie molestowało ją seksualnie w szkole. Gdy zostali skierowani do domu poprawczego na czas śledztwa, to ponad czterdziestu psychologów z Centrum Interwencji Kryzysowej w Gdańsku napisało list w obronie owych czterech chuliganów. Żaden psycholog nie napisał listu w obronie Ani i innych uczniów, którzy są ofiarami przemocy w szkole.
[7] Por. P. Hahne, Siła manipulacji, Warszawa 1997.
[8] Por. D. Dew, Condom "safe sex" theory full of holes, The Convington News, 3/16, 1995.
[9] Politycy lewicy nazywają polskich biskupów szantażystami, czyli przestępcami (szantaż to groźba karalna) za to, że przypominają, iż Kościół nie akceptuje zabijania niewinnych ludzi w żadnej fazie rozwoju i że kto promuje metodę in vitro, która wiąże się z zabijaniem poczętych dzieci, ten wyklucza siebie ze wspólnoty Kościoła. Nawet w dyktaturze marksistowskiej komuniści nie twierdzili, że głoszenie nauki Kościoła przez biskupów to szantaż i przestępstwo.
[i] Gdyby w Unii Europejskiej doszli obecnie do władzy aktywiści gejowscy, to skazywaliby na łagry i obozy koncentracyjne tych homoseksualistów, którzy podejmują terapię.
Ponieważ te słowa Tuska padły na konferencji prasowej i to w dodatku w Brukseli
WP. (77.223.240.xxx)
31.10.10, 16:26
Ponieważ te słowa Tuska padły na konferencji prasowej i to w dodatku w Brukseli
WP. (77.223.240.xxx) 31.10.10, 16:26
Ponieważ te słowa Tuska padły na konferencji prasowej i to w dodatku w Brukseli na miejscu rodzin ofiar "smoleńskich",oskarżyłbym go o ich zniesławienie. Prokuratura musiałaby zająć w końcu "jakieś" stanowisko. Przecież te słowa POszły w eter, tzn. wszyscy, nawet dziennikarze zagraniczni,je słyszeli. Dosyć już POniżania Narodu , bezkarności,hiPOkryzji i niekompetencji tego nierządu!
Nie zgadzam się z Durczokiem
bella (91.214.39.xxx) 31.10.10, 18:40
jako szef Faktów odpowiada za eskalację napięć, za jednostronne fakty gloryfikujące PO, za podsycanie nienawiści do polityków opozycji, za popieranie czynów Palikota, itd, trochę samokrytyki p.Durczok bo Fakty nie są bezstronne, nie mówiąc o Szkle kontaktowym - jedno obśmiewanie Kaczyńskich od 5 lat, wstyd.
RURKU, ekrany mamy POplute !
ja ja (77.253.42.xxx) 01.11.10, 12:07
Od wewnątrz . POwycieraj ! Zwłaszcza po "występach" Durczoka, Miecugowa, POchanke, KZ, Palikota, Pitery , Niesiołowskiego, Kuca .
jednosladów
Fang
nie obowiązują przepisy.Mogą wyprzedzać z lewej i prawej strony.Mogą też skręcać wszędzie gdzie chcą a jak są niepełnoletni to też można im naskoczyć. »
remont
Maniek
Proponowałbym drogowcom dokładniejsze oznakowanie. Jadąc od strony Lublina żółta linia (która pojawiła się niedawno) biegnie prosto i urywa się przed pierwszym zakrętem, na zakręcie jest starta. Może warto też wprowadzić ograniczenie prędkości dla ciężarówek do 40 km/h, bo widać nie wszyscy kierowcy spodziewają się tak ciasnych i ostrych zakrętów. To szczególnie niebezpieczne przy załadowanych pojazdach. »
Samolot z prezydentem rozbił się
mo
To czym leciał Tu 154 czy Jak 40 ????? »
polecam
ona
polecam lektora na unickiej, instruktorow sylwka i adama-sa najlepsi »
sztabka
goldman
najlepiej to kupcie se koło i walnijcie się w czoło, to będzie dopiero temat na łamy kuriera! »
Kąciki
mieszkaniec lsmów
Za żadne skarby! Jeszcze chcą dać więcej miejsc dla tych biednych studentów, żeby mieli gdzie chlać i drzeć ryja! Ja już mam ich serdecznie dosyć!! »
Lipa
Andrzej
Lipa to najlepszy wybór. Lipa z pracą, z wynajmem taniego mieszkania, z ludzką empatią i z chęcią władzy do zmian na lepsze »
nie pierwszy
jw
i nie ostatni »
Agresywna młodzież
b0b0t
Bardzo dobrze więcej takich ludzi powinno trafiać w ręce policji a za wyżądzone szkody powinni odpracować
na cele społeczne po kilkanaście godzin może dopiero to by im przemówiło do rozsądku ;) »
gulfiarz LUB skręcał na zakazie...
moto
wieśniaka gulfiarza powiesić za snopowiązałkę!!! »
ekhm
gocha
a skad wiecie ze to anonymous skoro podpisuja sie jako grupa devilteam? i pisze sie anonymous a nie "anonymus" »
MASAKRA
ktos
ta szkoła to jakaś patologia, chodziłam tam to wiem, MASAKRA »
Ludzie, jak firma nie wydaja paragonów to nie wiecie co robić?
menel
Nie znacie telefonu do Skarbówki? »
Mega
m
info w necie było od wczoraj........gigantyczny sukces Żuka nie pierwszy i nie ostatni. Nie przypominam sobie by kiedykolwiek wpompowano w lublin i region tak gigantyczne pieniądze. Dojazdówka + ekspresówka+ lotnisko+ stadion + mtl + mełgiewska. Za tej kadencji robi się więcej niż przez 12 lat za pruszkowskiego i wasilewskiego.
Z dużych problemów zostaje rozwiązanie kwestii przejazdu z czechowa na czuby. A potem bicie sie o całość drogi do wawy tak drogowej jak kolejowej i walka o kawałek s-19 z zachodnia obwodnicą na odcinku lubartów-lublin-krasnik »
Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie KurierLubelski.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.