Człowiek i jego ścieżki. "Droga" na 7. Land Art Festiwalu

    Człowiek i jego ścieżki. "Droga" na 7. Land Art Festiwalu

    Sylwia Hejno

    Aktualizacja:

    Kurier Lubelski

    Wyplecione z wierzby abstrakcyjne istoty, czyli "Migracja " Jana Sajdaka.
    1/25
    przejdź do galerii

    Wyplecione z wierzby abstrakcyjne istoty, czyli "Migracja " Jana Sajdaka. ©Robert Lesiuk/ Fundacja Latająca Ryba

    - Droga nie istnieje bez ludzi, ludzie - bez drogi - podkreślili Barbara Luszawska i Jarosław Koziara, twórcy Land Art Festiwalu. Była ona tegorocznym hasłem i uniwersalnym symbolem, do którego odnieśli się artyści, metaforą losu i wędrówki.
    Wąska, asfaltowa szosa, która prowadzi do Starego Bubla pod Janowem Podlaskim przecina łąki i pola, snują się po niej rowery i pojedyncze samochody. Od niedawna wzdłuż niej ciągnie się także plenerowa galeria, która nawiązuje do przeciętego krętymi dróżkami i drogami, nadbużańskiego krajobrazu. Spotkamy tam szeptuchy, dziwaczne stwory, przydrożne znaki i ślady ludzkiej obecności, dzięki którym na nowo dostrzegamy otoczenie.


    W charakterystycznej dla podmiejskich okolic porośniętej krzakami przystankowej wiacie stoją półki pełne butów - damskich, męskich, dziecięcych, tych już porządnie znoszonych, zagubionych, nie od pary i porośniętych mchem. Vlodko Kaufman stworzył ze zdezelowanych klapków, trzewików, czółenek czy półbutów coś na kształt małego muzeum. Buty są pamięcią przebytych kroków, wynoszonym śladem stóp i historią osób. Być może wolały przemierzać drogę boso? A może to osobliwe trupięgi, które czekają, aby zbłąkana na polach dusza mogła ruszyć dalej - by ją "obuć na wieczność, bo zbyt jest ciernista" jak pisał w wierszu Leśmian? Stopa wzniesiona ku górze we wręcz baletowej pozycji poetycko rysuje się na tle nieba. Drewniana rzeźba nowozelandzkiego artysty Donalda Buglassa stapia się z krajobrazem, wyrasta się z trawy i tanecznym krokiem zdaje się iść na przód. Stopa w ruchu, monumentalnych rozmiarów, jednocześnie zadziwiająco lekka, usytuowana jak przydrożna kapliczka to swoisty hołd drogom, fizycznym i mentalnym, które na co dzień przemierzamy. To także "ciężkie kroki spracowanych, tupot dziecięcych stóp, niepewny krok obcych, powolny marsz tych, którzy już nigdy nie wrócą, miarowe kroki tamtych i jeszcze innych wojsk…" jak czytamy festiwalowym tekście.

    Nad Bugiem drogi krzyżują się w wielokulturowości.„Kda chodysz?” („dokąd idziesz?”) w chachłackiej gwarze pyta o cel tej wędrówki zawieszony między drzewami baner Agnieszki Dudek. Wkraczamy zatem w półrealny obszar snu, w którym przenika się świat żywych i umarłych, ludzi i nie-ludzi. Do tego wymiaru „pomiędzy” należy odświętny pogrzebowy powóz Roberta Kuśmirowskiego ustawiony na polu. Ktoś, kto dawno odszedł, spoczywa na dywanie świeżych, kolorowych polnych kwiatów i kłosów. Szczątki są ubrane w prosty, chłopski strój, jaki się nosi do pracy w polu. Artysta, cały w glinie (jak pierwszy człowiek), w dniu wernisażu, zaprzągł się do tego kameralnego konduktu i towarzyszył mu w jego wędrówce. "Droga" jest także podróżą w nieznane, przejściem i przypomnieniem, że każdy krok, który czynimy odbywa się w cieniu tego, który nas zbliża ku odejściu.

    Na styku różnych dróg, tych znanych i symbolicznych, niewidocznych, napotkamy ogromne stworzenia przemierzające łąki (Jan Sajdak), ukryte w formie ludowej gwiazdy portrety podlaskich szeptuch (Siarhiej Leskiec), przydrożne wiersze strzeliście wycelowane w niebo (Waldemar Rudyk), zagadkową, ułożoną z pni formę, wznoszącą się jak wieża Babel (Jarosław Koziara) czy strącony balon, który leży na łące "Czekając na niebo" (Paweł Chlebek). Przy asfaltowej szosie zadomowiły się także dzieła znane z podręczników historii sztuki (przydrożne "nimfy" Tatiany Talipovej). Nie zdziwmy się więc, gdy zobaczymy „Damę z łasiczką” czy bohaterkę słynnego płótna Vermeera zanurzone w zbożu jak wiejskie dziewczyny. Wszystkie prace możemy oglądać dotąd, aż nie rozprawi się z nimi natura.

    O jej znaczeniu i o tym, że należy jej się szczególna ochrona przypomina praca Mariusz Tarkawiana. Na ścianie wewnątrz zamku biskupiego stworzył rysunkowy atlas okolicznych roślin i ptaków. Dudki, orły, a nawet niepozorne wróble zamieszkują we wspólnym, rajskim gąszczu, w którym bez trudu można rozpoznać nadbużańskie łąki i lasy. Ta niezmącona ptasia arkadia przedstawia świat, który znika na naszych oczach. Inspiracją dla Mariusza Tarkawiana były doniesienia o wymieraniu gatunków. Wedle danych WWF – codziennie z powierzchni ziemi znika między 15 a 25 gatunków zwierząt i roślin, w skali roku – ok. 7 tys. Te statystyki wynikają z degradacji środowiska. - Kiedyś wymierał jeden, dwa gatunek rocznie, obecne dane są przerażające. Być może świat jaki znamy odchodzi do historii – mówił w czasie wernisażu artysta. Choć nie ma drogi bez ludzi, to człowiek nie jest na swej drodze sam.
    "By mogła powstać, człowiek wycina lasy, niweluje grunty, niszczy, czasem przy okazji odsłaniając to, co głęboko skrywała ziemia. Bywa także inaczej – stopy całymi latami łagodnie wydeptują ścieżki, pozostawiając naturze pełne prawo do królowania. Drogi decydują o charakterze mapy-obrazu, wyznaczają jej główne napięcia." - piszą twórcy festiwalu.

    7. Land Art Festiwal, galeria prac - od skrzyżowania dróg: Bubel Granna, Bubel Łukowiska, Gnojno w kierunku Starego Bubla, zamek biskupi i stadnina w Janowie Podlaskim.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      O tym się mówi

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama