„Martyrologia? Nie sądzę”. Nie do końca pomniki na Open City...

    „Martyrologia? Nie sądzę”. Nie do końca pomniki na Open City

    Sylwia Hejno

    Kurier Lubelski

    Aktualizacja:

    Kurier Lubelski

    Wojciech Bąkowski "Pomnik godziny czwartej"
    1/27
    przejdź do galerii

    Wojciech Bąkowski "Pomnik godziny czwartej" ©Mirosław Trembecki

    Jak wyglądałyby pomniki gdyby o ich kształcie i temacie mogli decydować artyści? Przekonajcie się na Open City.
    Ile w Polsce stoi pomników – któż to policzy. W bardziej lub mniej udanej formie ozdabiają skwery i place wielkich miast i miasteczek. Zostały wzniesione, by coś upamiętnić, z inicjatywy mieszkańców lub innej grupy. Artyści byli tylko wykonawcami. Prace, które możemy oglądać przez miesiąc wystawiają na próbę nasze oczekiwania i przyzwyczajenia. Omijają sztandarowe tematy szerokim łukiem. Nie przedstawiają władców na rumakach, wojen i ich bohaterów, ani ważnych momentów dla narodu. Pokazują, że pomnik może mieć szersze znaczenie, że może inaczej funkcjonować w publicznej przestrzeni.

    Ze śmiertelną powagą, która towarzyszy pomnikowi i którą wymusza jakiś istotny, ogólnonarodowy temat rozprawia się Michał Frydrych. "Pomnik zasady rzeczywistości. Przypadek? Nie sądzę" jest... neonem. W dodatku przedstawiającym kanapkę spadającą z elewacji Sezamu. "Kanapka, która wyślizguje się z rąk i ląduje na ziemi jest doświadczeniem ogólnoludzkim, przynajmniej wszędzie tam, gdzie są kanapki" – wyjaśnia z powagą. Neon w hołdzie przypadku i zmienności losu, choć mniej wzniosły w swej formie od pomnika, może stanowić konkurencję dla dumnych monumentów.

    Druga sprawa, dość oczywista: pomniki zazwyczaj wznosi się ku górze, a im wyżej, tym lepiej. Mają w ten sposób trwać wiele lat. Tymczasem praca "Tylko czas" Erika Büngera, Stevena Cuznera i Manuela Saiza , została na pl. Kaczyńskiego zakopana. Co gorsza, jak na kapsułę czasu przystało, nie zostanie wykopana za tysiąc lat, aby przyszłe pokolenia miały z niej jakiś pożytek, tylko za miesiąc. Artyści na wernisażu gorąco przeprosili jeszcze nienarodzonych ludzi, że nie zobaczą tej pracy na oczy.

    Po trzecie: nie ma pomnika bez wybitnej, historycznej postaci. I tu artyści mieli pole do popisu. Daniel Rycharski docenił w ten sposób zwykłego, polskiego rolnika, który zmaga się z unijnymi restrykcjami. "Pomnik chłopa" przed Centrum Kultury, jest ponadto pracą pielgrzymującą po Polsce, wyjątkowo otwartej na nadawane znaczenia (czyli ponownie faul). Z panteonu pomnikowych bohaterów, spotkamy wprawdzie Marksa w Bramie Krakowskiej, ale jego oblicze zostało potraktowane jedynie jako półprodukt do opowieści o meteorologicznym fenomenie ("Obłoki srebrzyste" Krzysztofa M. Bednarskiego).

    Pomnik powinien wreszcie jednoczyć odbiorców w jakimś wspólnym doświadczeniu i o nim przypominać. I tu, o dziwo, wszystko się zgadza. "Pomnik godziny czwartej" Wojciecha Bąkowskiego na skwerze abp. Życińskiego przy CSK to hołd ku czci ofiar bezsenności, melancholików i samobójców, którzy statystycznie najczęściej budzą się właśnie o tej godzinie, targani czarnymi myślami. Prosta praca o kształcie łóżka z ułożoną na niej głową wynosi w przestrzeń publiczną treści prywatne, egzystencjalne, ale przecież – wspólne. Podobnym doświadczeniem jest także codzienność, o której przypomina na pl. przed Teatrem Andersena Monika Zawadzki. "Pralka i Lodówka", dwa wynalazki współczesności są nieodzowną częścią życia. Jak zauważa artystka, to "pomnik żywiołów codzienności, które wypełniają naszą egzystencję o wiele szczelniej, niż byłaby to w stanie zrobić jakakolwiek, nawet najbardziej podniecająca wyobraźnię historia."

    To tylko niektóre z festiwalowych prac. Artyści bawiąc się tematem prowokują nas do innego spojrzenia na to, co w życiu zbiorowym może być ważne, doceniają w nim rolę jednostki i jej indywidualnych przeżyć. Kierują uwagę z rozpamiętywania przeszłości na to, co jest teraz i pokazują, że nie tylko wybitne, historyczne postacie są bohaterami naszej społecznej wyobraźni. Stojącą na deptaku gilotynę Grzegorza Drozda można zadedykować zaś wszystkim tym, którzy na śmierć i życie walczą o stojące za pomnikami wielkie idee, bez względu na to, po której stronie konfliktu się znajdują. "Translator", bo taki jest tytuł pracy, skutecznie i bez słów, wyciągając wnioski z dziejów, tłumaczy jego nieuchronny finisz.


    Open City 2016, kurator: Stach Szabłowski, do 21 lipca

    Lokalizacje prac:
    1.Daniel Rycharski/Szymon Maliborski, „Pomnik chłopa” | Plac przed Centrum Kultury
    2. Erik Bünger, Steve Cuzner, Manuel Saiz, Tylko czas” | ul. Peowiaków 12 [trawnik za Centrum Kultury]
    3. Konrad Smoleńsk „Ośmioro ludzi i trzynaście zdań” | ul. Peowiaków 12 / Kino Bajka, ul. Radziszewskiego 8
    4. Norman Leto, „Victoria 24” | Hotel Victoria, ul. Narutowicza 56
    5. Wojciech Bąkowski „Pomnik godziny czwartej” | Skwer im. Abp. Józefa Życińskiego
    6. Piotr Grabowski „Ketou” | Komis Sonata, ul. 3go Maja
    7. Urszula Pieregończuk i Mariusz Libel, „Izmus” | ul. Zielona 5 / Centrum
    8. Michał Frydrych „Pomnik zasady rzeczywistości. Przypadek? Nie sądzę!” | DT Sezam, ul. Kapucyńska1-3
    9. Grzegorz Drozd „Translator” | deptak od ul. Kapucyńskiej
    10. Karolina Brzuzan „Goście Nerona” | ul. Świętoduska dawne Arkady
    11. Vova Vorotniov „Warning”| deptak przed Ratuszem
    12. Krzysztof M. Bednarski „Marks/NLC – Obłoki Srebrzyste” | Brama Krakowska
    13. Monika Zawadzki „Pralka i lodówka” | plac przed Teatrem Andrsena
    14. Jerzy Kosałka „Gniazdo” | ul. Ku Farze
    15. Kuba Bąkowski „Vladimir”| Plac Rybny
    16. Michał Frydrych „Społeczeństwo” | stok przy schodach Zamku Lubelskiego

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo