Tribute band lub tribute artist - tak nazywają się zespoły lub pojedynczy artyści, którzy postawili na jak najwierniejsze odtwarzanie muzyki jakiegoś wykonawcy. W Polsce mamy cover band The Beatles, czyli Żuki, a za granicą Dread Zeppelin (grają Led Zeppelin), Think Floyd, Blue Floyd i Australian Pink Floyd Show (grają Pink Floyd), The Beatles One (coverują Beatlesów) i Beatallikę, która gra... komiczną mieszan-kę kawałków Czwórki z Liver- poolu i muzyki Metalliki.
Po co to wszystko?
Po części dla zabawy, po części dla sławy, a po części dla pieniędzy. Ten ostatni czynnik ma jak zwykle dość duże znaczenie. Myślicie, że płyty z kiczowatymi do bólu zębów wersjami „Nothing Else Matters” Metalliki czy „Who Wants to Live Forever” Queen) śpiewane przez niemiecki pseudochór gregoriański Gregorian zeszłyby w ogóle z taśmy produkcyjnej, gdyby wydawca nie był pewny sukcesu? Nie zeszłyby - z góry można było zakładać, że ludzie „lubią tylko te piosenki, które już znają”.
Podobnie jest z Jarreshow. Jego twórcy - Radosław Tymecki i Grzegorz Pałetko - nawet nie próbują udawać, że dodają do muzyki francuskiego kompozytora muzyki elektronicznej cokolwiek od siebie. Po prostu grają jego muzykę najlepiej jak potrafią, a samych siebie traktują jak malarzy wykonujących wierne reprodukcje znanych obrazów.
Skoro prawo tego nie zabrania - można i tak. W końcu nie każdy musi być wielkim artystą, solidnych rzemieślników też czasem potrzeba. A jeśli chodzi o wzorzec, to o lepszy trudno. Bo przecież Jarre to jeden z najbardziej rozpozna-walnych twórców muzyki elektronicznej na świecie i jej wielki propagator, i chodliwy towar w Polsce. A jak mówi inne przysłowie: „gdzie konia kują, tam żaba nogę podstawia”.
Jarre w księdze Guinnessa
Jarre jest rekordzistą, jeśli chodzi o liczbę widzów na koncercie: w Moskwie w 1997 r. słuchało go 3,5 miliona osób. Rekordowa jest też ce-na, za sprzedaż jedynej sztuki „Music for Supermarkets” - 69 tys. franków francuskich.
Jarreshow, hala Globus, 15 listopada, bilety 49 zł w MediaMarkt i Empiku.






Komentarze (3)
Jarre ciut bez żaru
Byłem na koncercie chłopaków w Bydgoszczy. To co tam się wydarzyło naprawdę pozytywnie szokuje. Oni naprawdę robią znakomite show. W artykule pada pytanie po co to wszystko?
To wszystko dla prawdziwych fanów Jarra i ludzi którzy chcą się dobrze bawić! Byłem trzy krotnie na koncercie Jarra i mam porównanie. Warto pójść i posłuchać kowerów.
Do zobaczenia na koncercie :)
Jarre ciut bez żaru
Nie dodajecie komentarzy
Jarre ciut bez żaru
W Lublinie mieszka i tworzy muzyk Adam Certamen Bownik, ktory nagral ok 60 plyt i koncertuje po calej Polsce. Moze posluchalbym go na jakims koncercie w Lublinie ?. Muzyka wlasna, oryginalna a nie czyjes przeboje jak na tej imprzie Jarrowskiej... Jak na weselu, czyjes kawalki-przeboje...
Na górę