Wiesław Walendziak, jako prezes TVP, na konferencji prasowej w 1995 roku (© PAP)
Dwa Ognie
2010-03-12 21:30:07, aktualizacja: 2010-03-14 20:25:56
O muppet show, którym stała się polska polityka, czy Donald Tusk jest Kermitem, o prezydencie Kaczyńskim zamkniętym w zamku i o tym, dlaczego Mariusz Kamiński jest ofiarą IV RP, z Wiesławem Walendziakiem, jednym z założycieli Prawa i Sprawiedliwości, rozmawiają Anita Werner (TVN 24) i Paweł Siennicki.
Ma Pan rękę na temblaku, a jak kciuki?
Kciuki? Nie widzę zależności.
No jest zależność, bo ze wszystkimi kandydatami na prezydenta jest Pan na ty. Czyli za któregoś musi Pan trzymać kciuki.
Okolicznością łagodzącą jest, że z obecnym i byłym prezydentem też jestem na ty. Oczywiście nie z Wojciechem Jaruzelskim, z Lechem Wałęsą przez chwilę byłem na ty w więźniarce SB, którą wieziono nas na przesłuchanie w lutym 1980 r., a potem jakoś tak wyszło, że do Lecha nie wypadało mówić ''Lechu''. Ale przez mój złamany obojczyk czasem słyszę, że lecę Sikorskim, jak to mówi młodzież. Więc jestem na bieżąco.
To może jeszcze zdąży Pan wystartować w prawyborach prezydenckich?
Do polityki już nigdy nie wrócę. Słowo. Do żadnej partii również.
Nie chciałby Pan wrócić, wywrócić ten stolik do gry?
W polityce swoje już zrobiłem, co nie zmienia faktu, że irytuje mnie pogłębiająca się alienacja klasy politycznej.
Co to znaczy?
Politycy w Polsce występują w czymś na kształt reality show. Nie dyskutują, jak rządzić państwem czy jak rozwiązać jego problemy, tylko przebijają się na gagi.
Najważniejsi polscy politycy gonią za piłką i bawią się w prawybory?
Prawybory akurat nam służą. Ale debatę publiczną zdominowały zachowania, które powinny być marginalne.
Rządzą nami specjaliści od politycznego marketingu?
Cóż, dzięki zdolności komunikacji popularni politycy wygrywają wybory. Barack Obama, Nicolas Sarkozy czy Silvio Berlusconi wygrali dzięki specjalistom od PR. Ale formułują też odpowiedzi, jak rządzić swoimi państwami. I każdy z nich w większym lub mniejszym stopniu realizuje kurs, który zapowiedział.
Byłem podsłuchiwany, bo byłem w ''topowej'' grupie polityków. Ale pewnie w głowie Kaczyńskiego musiałem być sworzniem ''układu''. Dla niego ludzie są z natury źli
A co dzieje się w Polsce?
Nastąpiło odwrócenie kolejności. Tacy ludzie jak Kamiński, Bielan czy Kurski powinni przystąpić do pracy, kiedy w tym wypadku politycy PiS powiedzą: ''chcemy zrobić to i tamto''. Oni wtedy mogą rozpocząć pracę nad komunikacją tych pomysłów. Dzisiaj jednak to oni decydują, kiedy w sposób skrajnie nieodpowiedzialny, choć PR-owo skuteczny, zaatakować reformę służby zdrowia czy zaproponować wysłanie milionów Polaków do Egiptu. Swoją drogą to akurat całkowicie głupie, bo jesteśmy obok Anglików i Niemców najliczniej reprezentowaną tam grupą.
To Berlusconi jest lepszy od Tuska?
Nie ma się co z niego śmiać. Berlusconi w dużej mierze odbudował pozycję Włoch w Unii Europejskiej, przeprowadził istotne porządki w administracji, nawet w systemie finansów publicznych. Sprawnie przezwyciężył kryzys, uratował od bankructwa dwa czy trzy największe włoskie banki. I Włosi dlatego wciąż na niego głosują.
Ale my pytamy, czy jest lepszy od Tuska?
I nie słuchacie mnie. Nie jestem specjalistą od PR i nie wygłaszam formułek, z których wy zrobicie sobie tytuł ''Berlusconi lepszy od Tuska''. Rzeczywistość polityki 2010 w Polsce to naprawdę jest znalezienie odpowiedzi na pytanie, jak funkcjonować w Unii Europejskiej, uświadomienie sobie, o co w tej Unii toczy się gra.
Gdzie jest dziś reality show w polskiej polityce?
Niedawno widziałem zachwyconego sobą Bartosza Arłukowicza z SLD, który odpytywał szefa ZUS-u Zbigniewa Derdziuka na okoliczność roli jego osoby w piosence Kazika Staszewskiego. Pomyliło mu się reality show ''Agent'', w którym kiedyś występował, z pracą w komisji śledczej.
O proszę, tu jest bacik, niech Pan trochę pochłoszcze.
Ale ja nie jestem od chłostania, tylko konstatuję realny problem szkodzący nam wszystkim. Można odnieść wrażenie, że politycy w Polsce są celebrytami. Gdy swoimi aktorskimi umiejętnościami nie mogą się wykazać przed kamerami, to lansują śmiałe idee.
Jakie na przykład?
Na pstrykniecie palca ''zdywersyfikujmy dostawy ropy i gazu!''. Jak? Ano tak, że gazowcami i tankowcami będziemy do Polski przerzucać miliony metrów sześciennych gazu i miliony baryłek ropy naftowej. Ale mało kto uświadamia sobie, że po drodze są jeszcze płytkie cieśniny duńskie, przez które trzeba przepłynąć, co podraża wszelkie transakcje, bo wszystko trzeba przeładować z wielkich tankowców i gazowców na małe. W ramach tej samej logiki uniezależnienia Polski od rosyjskich dostaw energii politycy mogą u nas śmiało propagować pomysł zakupienia na Litwie rafinerii - całkowicie zależnej od rosyjskiej ropy! A przy okazji zupełnie zignorować sprawę zakupu litewskiego naftoportu, bez którego jakikolwiek zakup rafinerii w państwach bałtyckich stawia tego typu inwestycje zupełnie na głowie.
Dlaczego tak się dzieje?
Bo polityka wymyślana przy popołudniowej kawie zdominowała rzeczywistość. Ilu polityków wie, że gaz i ropa to nie tylko rozgrzany palnik w kuchence i benzyna w samochodzie, ale dwie trzecie naszego przemysłu, łącznie z rolnictwem? Tu każdy grosz za gaz i ropę przesądza o konkurencyjności naszej gospodarki.
Politycy są matołkami?
Nie. Mówię, że mamy muppet show, a nie politykę. Bo przecież z realnych efektów tej ostatniej nikt nikogo nie rozlicza. U nas jest trochę jak w Afryce, gdzie elity rządzące uwielbiają dogadywać się z dużymi międzynarodowymi koncernami, ale strasznie nie lubią rodzimego biznesu.
Dlaczego?
Bo w Afryce wielkie koncerny raczej mało przejmują się rządami prawa i jakością państwowych instytucji, pod warunkiem że mają zapewnione wysokie zyski. A rodzimy biznes prędzej czy później zapyta polityków nie tylko o ekskluzywnie wynegocjowane warunki funkcjonowania dla zagranicznej konkurencji, ale w ogóle o standardy prawne całego państwa. Tak przy okazji, to właśnie krajowe firmy budują zasobność społeczeństwa.
Ale o czym Pan mówi?
Kiedy sypią się najcięższe gromy na Zygmunta Solorza, Mariusza Waltera i Jana Wejcherta, premier Jarosław Kaczyński spotyka się z Rupertem Murdochem na prywatnej kolacji i omawia szczegółowe plany biznesowe NewsCorp w Polsce. I nikt nie widzi tu zgrzytu.
PiS to byli afrykańscy watażkowie?
Lepiej odwoływać się do przykładów niż do epitetów. W rządzie PiS wiceminister spraw wewnętrznych odpowiedzialny za informatyzację kraju głosił w licznych wywiadach, że jego najważniejszym zadaniem jest zniszczenie największej polskiej firmy IT, Prokomu. Mówił to człowiek, który przed swoją przygodą w rządzie lata całe pracował dla zagranicznego koncernu konkurencyjnego wobec polskich firm informatycznych. W tym samym czasie premier Kaczyński występował na konferencji prasowej, gdzie zachwalał dekodery do odbioru telewizji cyfrowej, które miały być dystrybuowane do spółki z zagranicznym operatorem telewizji satelitarnej SES Astra. Nie ma zgrzytu?
Ile kosztowały Prokom rządy PiS?
Raczej akcjonariuszy, w tym OFE - czyli moją, waszą i czytelników emerytury, bo przecież mówimy o spółkach giełdowych, gdzie Prokom i Ryszard Krauze mieli nie więcej niż po 30-40 proc. Kapitalizacja spółek z Grupy Prokom w ciągu sześciu tygodni od pierwszych ataków na Ryszarda Krauzego spadła o 1,6 mld zł. Mogło być jeszcze gorzej, bo Jarosław Kaczyński otwarcie i publicznie zapewniał, że jako premier RP dołoży wszelkich starań, by zniszczyć spółki z Grupy Prokom.
To była polityka hakowa?
Bardzo się źle poczułem, jak się dowiedziałem, że założono mi nielegalnie podsłuchy. I zrobiono to w jakiejś intencji.
Jakiej?
Byłem podsłuchiwany, bo byłem kiedyś posłem, ministrem, szefem komisji skarbu. Czyli byłem w ''topowej'' grupie. A skoro to wszystko rzuciłem w diabły, to miałem jakiś ważny powód. Pewnie w głowie Jarosława Kaczyńskiego musiałem być sworzniem mitycznego ''układu''. Paradoksalnie założono mi podsłuch w domu, który posłużył za zabezpieczenie kredytu bankowego na pierwszą kampanię wyborczą PiS. To było w głębokiej opozycji. Pamiętam, że paru późniejszym luminarzom IV RP nie starczyło wtedy odwagi, by postąpić tak samo i zagwarantować ten kredyt własnym majątkiem. Logiczne. Co innego, jak jest już się u władzy i ma się 100 proc. pewności.
Jarosław Kaczyński zlecił podsłuchiwanie Pana?
Nie wiem, kto zlecił, ale wiem, że takich rzeczy bez akceptacji najważniejszych czynników w państwie zrobić się nie da. Ci, którzy to robili, potrzebowali krycia, żeby nie być potem wystawionymi. A jeżeli tylekroć zakładano mi podsłuch jako "nn" -osobie nieznanej, żeby zbytnio nie "trudzić" sądu, to widać bardzo ktoś chciał mnie zobaczyć wywleczonego z domu w kajdankach. A tu jak na złość w podsłuchach tylko sprawy firmowe i codzienne prywatne troski. Żadnych ''chorych styków biznesu z polityką''.
Szef PiS kolekcjonował podsłuchy?
Kłopotem jest to, że nie ma świata, który on widzi. Jego świat to ''Lewiatan'' Thomasa Hobbesa: ludzie są z natury źli. Tylko opresywne państwo jest w stanie powściągnąć ich krwiożercze, nikczemne instynkty.
To kim są ludzie dla prezesa Kaczyńskiego?
Koty są dobre, a ludzie z natury są źli. To nie jest prawdziwy obraz świata i to prowadzi go do takiego obsesyjnego postrzegania rzeczywistości. Tego nie było widać, gdy PiS był w opozycji do SLD. U Jarosława Kaczyńskiego to poszło w złą stronę, gdy zaczął rządzić. Ci, którzy próbowali z nim dyskutować i korygować ten obraz, musieli odejść, chociaż byli towarzyszami broni z dwudziestoletnim stażem. Pozostali młodzi pochlebcy, którzy bezrefleksyjnie wykonają każde zlecenie w nawet najbardziej absurdalnym wariancie, jak walka z postkomunizmem pod rękę z Grupą Trzymającą Władzę z raportu Zbigniewa Ziobry czy we współpracy z sędzią Krzyże, usadawiającym ongiś bohaterów naszej niepodległości w więzieniach.
A kim stał się Mariusz Kamiński?
Bardzo lubiłem Mariusza Kamińskiego jako człowieka, mniej jego poglądy, ale ze zrozumiałych względów nie rozmawiałem z nim od 6 lat. To opowieść o ideowo czystym rewolucjoniście, który stał się narzędziem w rękach cynicznych ludzi. Coś pomiędzy Camille'em Desmoulinsem a Saint-Justem.
Kamiński został wykorzystany przez Kaczyńskiego?
Został wykorzystany. Jest ofiarą IV RP. Zostanie potraktowany tak jak wszyscy, którzy byli narzędziami rewolucji. Ojcowie rewolucji to na ogół cyniczni gracze. Uświadomili sobie, że cele rewolucji z definicji są niemożliwe do osiągnięcia, ale rewolucja będzie trwała tak długo, jak długo się rozstrzeliwuje.
Kaczyński szukał ofiar, żeby trwała jego rewolucja?
Myślę, że miał taką kalkulację. Póki są ofiary rewolucji, to ona trwa. Żelazna logika.
Rządy braci Kaczyńskich zdemolowały Polskę?
Były nieadekwatne do rzeczywistości. Przecież mnie podsłuchiwano już z definicji. Skoro odszedłem z polityki, musiałem być podejrzany. Na pewno musiałem robić złe rzeczy. Kiedy leciałem za granicę na spotkanie z Ryszardem Krauzem, leciał za mną tabun agentów. Trudno było ich nie zauważyć. Lecieli klasą biznes, przesiadali się ze mną, kupowali bilety z godziny na godzinę, po najwyższych taryfach. Nawet mnie to śmieszyło, ale też zastanawiałem się, co to za absurd, w którym uczestniczę. Kogo oni szukają? Niech lepiej poszukają morderców Olewnika albo Papały.
Jaką zbrodnię tropiono?
Że być może Krauze jako osoba prywatna coś usłyszał w prywatnej rozmowie? Szkoda, że nie zadzwonił do mediów, ale wtedy użyto by chyba GROM-u i ostrej amunicji. Chociaż za zgodą ministra obrony, pana Szczygły, Krauzego ścigały przecież helikoptery wojskowe. Ponoć chodziło o tajemnice państwowe.
A nie?
Tak? Mówią to ludzie, którzy bez żenady dystrybuują z sejfów państwowych do zaprzyjaźnionych i partyjnie zaangażowanych dziennikarzy największe tajemnice. Nawet w mojej drobnej sprawie nie zadano sobie trudu, żeby zasłonić gryf ''Tajne spec. znaczenia'' na stenogramach podsłuchów wysyłanych do dziennikarzy. Przecież w raporcie o likwidacji WSI opisano dokładnie szczegóły trwającej akcji wywiadu wojskowego w Afganistanie. To już chyba rekord świata.
A gdzie w tym wszystkim jest Lech Kaczyński?
W swoich wyobrażeniach o świecie.
Czyli?
Zamknięty w swoim zamku.
Ma szansę wygrać wybory prezydenckie?
Może ma, zapytajcie o to speców od PR.
Aleksander Kwaśniewski był lepszym prezydentem niż Lech Kaczyński?
Pamiętam, jak zawetował fundamentalnie ważną reformę podatkową Leszka Balcerowicza i reprywatyzację, której żaden rząd po koalicji AWS-UW już nie przeprowadził. Ale później Kwaśniewski ewoluował. Wyszedł z jednej postkomunistycznej rzeczywistości, stosunkowo dobrze odnalazł się w nowej, tej związanej z NATO, UE i wolnym rynkiem.
A bracia Kaczyńscy jak patrzą na świat?
W miarę trwania ich rządów rzeczywistość upraszczała im się coraz bardziej. Nawet Ludwik Dorn okazał się ''zdrajcą''. Jest jak u Szekspira.
Szkoda Panu PiS?
Szkoda. Sama diagnoza choroby państwa, czego ilustracją stała się afera Rywina, była słuszna. Polityka w Polsce wymagała potrząśnięcia. Ale finał jest taki, że dzisiaj bohaterowie raportu Zbigniewa Ziobry razem z partyjnymi kolegami Zbigniewa Ziobry uzgadniają podział łupów w telewizji publicznej. Można z nimi po latach robić kolejne posiedzenie komisji. Spotkają się te same osoby, tylko w innej roli. Nie da się przejść do porządku dziennego nad taką moralną demolką.
Ale są skuteczni.
Już Arystoteles zdefiniował pojęcie racjonalności polityki. Żeby ją skutecznie uprawiać, trzeba rozumieć, w czym się uczestniczy, jakie skutki powoduje się swoimi działaniami. A PiS nie rozumie, w czym uczestniczy. Nie da się w jednym zdaniu wypowiadać kompletnie sprzecznych znaczeń. To może mieści się w głowie Jarosława Kaczyńskiego, ale nie da się wymachiwać sztandarem antykomunizmu, czystości moralnej i jednocześnie dobijać targu z bohaterami raportu Ziobry w sprawie obsady ośrodków regionalnych głównej publicznej instytucji.
To jest koniec PiS?
Życie polityczne w naszym kraju cały czas się przewartościowuje. Nie da się prowadzić realnej polityki w Polsce tylko za pomocą PR. Sztuczki marketingowe mogą politykę obsłużyć, ale nie mogą jej zastąpić. I też kto hakami wojuje, prędzej czy później przegra, dlatego że nie rozpoznaje rzeczywistości. Choćby nie wiem ile wyciągnął plugastw z teczek.
Tusk, rezygnując z kandydowania, chciał skończyć to muppet show w polskiej polityce?
To może być pierwsza realna próba odbudowania polityki. Właśnie nie w logice reality show. Bo Donald Tusk często mówi, że nie może, ale będzie mógł, jak będzie miał do dyspozycji wszystkie narzędzia władzy.
Komorowski i Sikorski spalają się przecież w prawyborach.
Troszkę się spalają. Ale jednocześnie obaj panowie opowiedzieli, jaki model prezydentury proponują. To jest wartość.
Kandydatem PO będzie Komorowski czy Sikorski?
O obu panach mogę powiedzieć tylko dobrze, obu znam bardzo długo. Bronka jeszcze z czasów przedsierpniowej, demokratycznej opozycji. Radosława od 1992 r., kiedy wrócił z Angoli i Afganistanu i zajął się polityką w Polsce. Obaj mają realne atuty.
Kto wygra?
Ten, którego wizja prezydentury przekona członków PO. Jestem bezpartyjny, więc nie będę wybierał. Ale jeden z nich ma mój głos w wyborach prezydenckich.
Sikorski czy Komorowski?
Przyjdzie czas, że w Polsce będą się liczyli tacy politycy, którzy jednego dnia są w stanie zaprosić do siebie Guida Westerwellego czy Bernarda Kushnera, a drugiego razem z nimi, w oparciu o własny intelekt i siłę gospodarczą swoich państw, zaprojektować rozwiązania dla Europy. W Unii liczą się kraje, których potencjał gospodarczy mierzony jest nie szarą masą obywateli, ale zasobnością i potęgą rodzimych firm i jakością merytoryczną przywództwa państwowego. Dlatego mała Finlandia liczy się bardziej niż duża Rumunia.
Czyli raczej Sikorski. Co jest na niego w lochach BBN-u?
Można próbować z człowieka, który ryzykował swoje życie w Afganistanie, zrobić ''ruskiego agenta'' albo ''sługusa Łukaszenki'', ale nic z tego nie wyjdzie. To jest po prostu nieprawda. Komorowski i Sikorski są znakomitymi kandydatami, a tacy z nich ruscy agenci, jak ze mnie Dżyngis-chan.
Akurat Sikorski chciał zwolnić Białoruskiego szpiega?
Na ten temat nic nie wiem. Natomiast z własnego doświadczenia rządowego wiem, że przewidywalne ekipy w takich momentach rozpoczynają negocjacje. Próbuje się uprawiać jakąś politykę, której horyzontem jest interes państwa, a nie PR. My natomiast pokazaliśmy namierzonego agenta w telewizji, poprawiliśmy humory partyjnym liderom w logice ''dzieje się'' i deportowaliśmy go z hukiem na Litwę, gdzie został wsadzony do więzienia. Pewnie zasłużenie, tylko że chwilę potem z jakiegoś powodu zepsuł się ropociąg do rafinerii Możejki, a później spaliła się sama rafineria.
To było pasmo przypadkowych zdarzeń?
Sami sobie odpowiedzcie. Nie można abstrahować od realiów polityki w tej części świata. Państwu gwarantuje się bezpieczeństwo energetyczne nie w słowach, ale w prawdziwej polityce.
Tusk jest lepszym graczem niż Kaczyński?
Dawno w polskiej polityce nie było tak, żeby premier był realnym partnerem dla prezydenta Francji czy kanclerz Niemiec. W tym układzie będzie się rozstrzygała przyszłość Europy. Z drugiej strony Tusk rządzi państwem wymyślonym przez braci Kaczyńskich. Nieprzypadkowe było przyłączenie się Tuska, pod wpływem ataków PiS, do potępienia prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego, człowieka, który jest odważnym, mądrym i uczciwym samorządowcem i którego efekty pracy po prostu widać gołym okiem w Sopocie.
Tusk zawiódł Pana w sprawie Karnowskiego?
Pomyślałem sobie wtedy, że Donald jest zakładnikiem aksjologii PiS. Przecież Karnowski był jednym z symboli PO na Pomorzu, człowiekiem, o którym świadczy jego piękna biografia. Przeciw niemu była insynuacja bardzo mętnej osoby. Należało to sprawdzić. Tusk mógł zażądać wyjaśnienia sprawy, dać na to odpowiednim służbom cztery, maksymalnie sześć tygodni. I wtedy podjąć decyzję. A on zrobił zupełnie coś innego. Zaczął mówić, że to fajnie dla polskiej demokracji, iż jest podział w kontroli partyjnej nad służbami - PiS ma CBA, Platforma Obywatelska ma ABW. Oczy przecierałem ze zdziwienia. Pamiętam, że tylko Aleksander Hall przestrzegał, że takie myślenie rujnuje obywatelską identyfikację z państwem. I nieprzypadkowo większość ludzi w jego rodzinnym mieście powiedziała Donaldowi Tuskowi: nie, nie zgadzamy się z taką polityką.
Przegrał tę sprawę?
Przegrał.
Z Tuskiem też jest Pan na ty?
Trudno nie być na ty, jak się kiedyś razem malowało kominy i żurawie stoczniowe.
Ile razy razem graliście w piłkę?
Nie było wiele takich meczów, ale graliśmy.
To twardy zawodnik?
Kiedyś był delikatny, taki brat łata był z niego. Z latami bardziej zhardział, stwardniał.
Miał zły humor, jak nie strzelił gola?
Emocjonował się, ale pamiętam go jako bardzo sympatycznego piłkarza. Znacznie bardziej zadziorny był Jan Krzysztof Bielecki. Raz byłem świadkiem, jak ten na co dzień opanowany i rzeczowy człowiek rwał się do prawdziwej bitki na boisku.
Kogo chciał stuknąć?
Kolegę, z którym się zderzył. Najśmieszniejsze jest to, że Bielecki, który nie jest za duży, zabrał się do bicia dwumetrowego faceta.
Jak dziś się czuje Ryszard Krauze?
Jak to mężczyzna po przejściach. Co ciekawe, że po tym wszystkim, co się stało, nadal pomaga, angażując się w wiele inicjatyw społecznych, charytatywnych. Więc nie stracił wiary w ludzi, nie stał się zgorzkniały. Tylko temu zaangażowaniu nie nadaje rozgłosu. A właściwie wprost domaga się, żeby nie mówić o konkretnych przypadkach i sprawach.
Dlaczego?
Bo w Polsce, jak mówi przysłowie, każdy dobry uczynek spotyka się z surową i zasłużoną karą.
Krauze mocno przeżył to, co się z nim działo?
Każdy by przeżył, gdyby polowała na niego brygada agentów jak na jakiegoś seryjnego mordercę.
Stwardniał?
W Polsce, żeby prowadzić jakikolwiek biznes, trzeba mieć grubą skórę.
I co? Wyciągnął wnioski: żadnych związków z politykami?
Pytanie, czy można kolegować się z politykami. Mam paru kolegów polityków. I zastanawiam się, czy gdyby któryś z nich do mnie zadzwonił, to dla kogo byłby to większy problem. Dla mnie czy dla niego? Rządzi się w Polsce w ścisłej separacji od wiedzy o realnej rzeczywistości. Ale czyj to kłopot i jakiej natury? Prokom najgorsze ma za sobą. Prasa ekonomiczna z uznaniem pisze o ostatnich sukcesach biznesowych. Udało się, ale ja mam ciągle w uszach słynne zawołanie Jarosława Kaczyńskiego na wiecu w Stoczni Gdańskiej - rozejrzyjcie się dookoła, zobaczcie, komu się udało. Więc idę o zakład, że w najbliższym czasie ktoś coś odkryje na wycieraczce przed swoim domem. Jak zwykle, jakieś przecieki, podsłuchy wyrwane z kontekstu, coś na Prokom się znajdzie. W końcu zaczęła się nowa kampania wyborcza.
Wiesław Walendziak był działaczem opozycji demokratycznej, później był dziennikarzem, politykiem. W rządzie AWS został szefem kancelarii premiera. Współtworzył PiS. Sześć lat temu odszedł z polityki
Wszystkie komentarze »
Komentarze (57)
reality show w polityce zastęuje wizje , strategię i tożsamość
e.
09.05.10, 11:48:17
Widę, ajk Nowak bawi się dale swoimi złośkliwosciami smiejąc się sam z siebie.. sądzę, ze w przekonaniu jak dlaece jest inteligentny, jak Pan Komorowski dalej podąża droga insunyacji i POklepywania i lizuspstwa ( lizo dooopostwa ) rozjan w sytuacji kiedy blszewicy rżneli naszą Armię Krajową na suwlszczyźnie nie dochodząc jeszcze do Wa-wy, kiedy trzeba pamiętać kto nas niewolił przez niemal 40 lat i nie może się z tym pogodzić, że to historia.. Teraz chcą niewolić nas gazem...
Dosyć tych występów pajaców z PO tego relity show i robiebnia wody z mózgu.. To nie jest polityka, to partyjniactwo i służy tylko partii tak jak dawniej jedynej słusznej frmacji, która niszczyła każdy przejaw samodzilnego myślenia.. Wiem coś o tym...
NIE dla JK
anna
21.04.10, 05:23:53
Pan Jaroslaw Kaczynski kompleksowo nie nadaje sie na stanowisko prezydenta;
- charakterologicznie
z racji swojego charakteru pan prezes uwielbia dzielic, intrygowac, zniewazac,podejrzewac, szukac spiskow, wierzy w donosy, czerpie z nich wiedze
– politycznie
pan prezes nie zna jezykow, nie ma pojecia o finansach, ekonomii, wspolczesnych mediach,wspolczesnym swiecie – natomiast utozsamia sie z najbardziej zacofana, ksenofobiczna i nieuczciwa formacja kosciola nazywajaca jego brata oszustem a prezydentowa czarownica
- psychicznie
w obecnej sytuacji, pozbawiony jest blizniaka, swojej polowy i jest przez to czlowiekiem niekompletnym a wiec
wybor jego bylby conajmniej szalenie ryzykowny
ma tez fobie: obawia sie podrozy, co go kompletnie juz deskrydetuje, bo degradowaloby stosunki polski z zagranica
- socjalnie
nie ma rodziny wiec nie ma pojecia o sytuacjach rodzinnych, jest nawet odizolowany od swojej bratanicy co jasno bylo widac
Po co ten wywiad?
Ed
28.03.10, 10:05:22
Walendziak ma kompletnie spaczone postrzeganie rzeczywistości. Oczywiście jesli mówi serio.
A o Dornie to już po prostu łże. Dorn jako pierwszy wbił Kaczyńskiemu nóż w plecy razem z tymi pajacem Ujazdowskim i Zalewskim. Myśleli durnie, że będzie trzymał w partii zdrajców? Do tego zarzuca PiSowi zmianę frontu a sam co zrobił. Ten wywiad to kompromitacja Walendziaka. Aha widzę jeszcze wychwalanie wspaniałego prezydenta Sopotu Karnowskiego. No Wiesiek przeszedłeś samego siebie. Wracasz do polityki? Kiedy?
z netu
forumowicz
21.03.10, 23:25:28
uniokrata, dnia 15/03/2010, 15:58
Siedzą w pociągu ważni Unici,
Grubi, nadęci, lekko podpici,
Wiozą do Polski ustaw czterdzieści,
Każda w wagonie ledwo się mieści,
Pierwsza zawiera setki koncesji,
Pewną przyczynę rychłej recesji,
Druga przynosi drogą benzynę,
Kolejną naszych nieszczęść przyczynę,
Trzecia wprowadza nowe podatki,
Podnosi VATy, akcyzy, składki,
By “ludzie pracy” pieniądze mieli,
W kieszeniach swoich przedstawicieli,
Czwarta rozwala polskie mleczarnie,
Wszak smrodu i brudu to wylęgarnie,
Piąta morderców od kary zwalnia,
W więzieniach będzie miła sypialnia,
Szósta pomnoży nam urzędników,
W siódmej są wzory nowych pomników,
W ósmej feminizm i parytety,
Wybierz cymbałów – byle kobiety,
W dziewiątej instrukcja indoktrynacji,
Za hojną kasę z Eurodotacji,
Aktorzy, panienki i dziennikarze,
Wyklepią wszystko, co im się każe,
Za szkolnej dziatwie,
Przyniesie chlubę,
Udział w błękitnym Eurojugent,
Miłość do Unii w wierszu, w piosence,
Wszystko co robisz, nawet w łazience -
Robisz dla Unii, pamiętaj o tym,
Inaczej szybko wpadniesz w kłopoty,
Nie skończysz studiów,
Wylecisz z pracy,
Eurogestapo zrobi cię na “cacy”,
W dziesiątej i dalej,
Czytać się nie chce,
Można z pociągu wyskoczyć jeszcze…
Evbuwftfxjym
QvDjmEjuViPTz
20.03.10, 23:03:29
7aKknR jhhrileiuvni , [url=http://kvedsbgbwbyq.com/]kvedsbgbwbyq[/url], [link=http://nolqvfqlskkq.com/]nolqvfqlskkq[/link], http://stfcslapgkbx.com/