Niecały rok mija od powołania Lubelskiego Klastra Zaawansowanych Technologii Lotniczych. Dofinansowanie inicjatywy deklaruje PZL-Świdnik. Członkami lubelskiego klastra są firmy, uczelnie i samorządy. 31 marca przedstawiciele lubelskiej organizacji i Śląskiego Klastra Lotniczego podpisali porozumienie o współpracy. Mają zamiar dzielić się dobrymi praktykami.

Śląsk ma w tej dziedzinie osiem lat doświadczeń, Lubelszczyzna niecały rok. Jednak to właśnie nasz region, zdaniem Krzysztofa Krystowskiego, prezesa PZL-Świdnik, ma największe szanse odnieść światowy sukces w branży lotniczej. - Należymy do elitarnego grona fabryk, gdzie potrafi się projektować i produkować śmigłowce. W całej Europie jest pięć takich miejsc, w tym Lublin - podkreślał Krystowski. Zapowiedział przekazanie na organizację klastra kilkuset tysięcy złotych, które umożliwią zatrudnienie pracowników i wynajęcie biur.

Przypomnijmy, Lubelski Klaster Zaawansowanych Technologii Lotniczych powołały w kwietniu ubiegłego roku Urząd Miasta Lublin, Urząd Marszałkowski i PZL-Świdnik.  Ten ostatni, jako największy podmiot spośród przedsiębiorstw lotniczych w regionie, koordynuje jego działalność.

Organizacja ma wspierać rozwój branży lotniczej na Lubelszczyźnie.

Chodzi o to, żeby przemysł stawał się bardziej nowoczesny, konkurencyjny i tworzył nowe miejsca pracy. Ideę popiera Bożena Lublińska--Kasprzak z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. Przyznaje, że do 2020 r. będzie więcej możliwości uzyskania dofinansowania na działalność.

Skupieni w lubelskim klastrze szansę dla siebie upatrują w kontrakcie z MON. - Gorąco kibicujemy PZL-Świdnik w związku z przetargiem na zakup śmigłowców wielozadaniowych dla polskich Sił Zbrojnych, ponieważ śląskie firmy liczą na zamówienia kooperacyjne - mówł Jarosław Bulanda, wiceprezes Śląskiego Klastra Lotniczego.

W PZL-Świdnik zatrudnionych jest 3500 osób, w tym prawie 630 inżynierów. Kolejni pracują u ponad 900 poddostawców.

Piotr Nowak