Będzie nowy podatek. W formie opłaty emisyjnej za tankowanie auta w tym roku dorzucimy fiskusowi dodatkowe 2 miliardy złotych, choć już teraz podatki i opłaty stanowią prawie 60 procent ceny detalicznej benzyny i oleju napędowego.

Niby niedużo, bo 8 groszy za litr benzyny lub oleju opałowego, ale każdy może sobie policzyć, ile osobiście będzie go kosztowała nowa danina wprowadzana przez państwo. Rząd wkrótce skieruje do Sejmu nowelizację ustawy o biokomponentach i biopaliwach ciekłych. Zakłada ona m.in. wprowadzenie nowej opłaty - opłaty emisyjnej, naliczanej w wysokości 80 zł za każdy sprzedawany tysiąc litrów benzyny lub oleju napędowego.

Będzie procedowana szybko, bo jak wynika z uzasadnienia jeszcze w tym roku budżet państwa chce w ten sposób pozyskać 1,7 mld złotych.

Formalnie opłata emisyjna po pomóc stworzyć infrastrukturę dla paliw alternatywnych, w tym związanych z planem elektromobilności premiera Mateusza Morawieckiego. W tym celu powołany zostanie Fundusz Niskoemisyjnego Transportu. Ma do niego trafiać 15 proc. opłaty emisyjnej. Pozostałe 85 proc. trafi do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Nowa opłata drogowa 20 groszy

Kilka miesięcy temu wiele kontrowersji wzbudził projekt obarczenia zmotoryzowanych Polaków inną daniną związaną z paliwami - drugą opłatą drogową (jedną już płacimy od lat), która miałaby być przeznaczona na budowę dróg lokalnych. Miała ona być naliczana w wysokości 20 groszy od każdego litra paliwa.
8 groszy opłaty emisyjnej to przy 20 groszach opłaty drogowej niby niewiele. Ale wcale nie ma pewności, że opłata emisyjna wyklucza opłatę drogową. Przy tym tempie i sposobie stanowienia prawa w Polsce projekt opłaty drogowej może zmaterializować się równie szybko jak opłata emisyjna.

Kierowca wszystko zniesie?

Już dawno w cenie detalicznej benzyny czy oleju napędowego sam koszt paliwa stanowi mniej niż połowę ceny płaconej przy tankowaniu. Większość należności (przy benzynie 95 nawet bez opłaty emisyjnej jest to 59 proc. =) to podatki i opłaty: podatek VAT, akcyza, opłata drogowa (stara), opłata zapasowa.
Dodatkowe 8 groszy opłaty emisyjnej, w tym zestawie to nomen omen - grosze.

Na co pójdą miliardy?

Przede wszystkim na elektromobilność. Jak można przeczytać w uzasadnieniu do nowelizacji "pierwszą istotną barierą upowszechnienia samochodu elektrycznego są właściwości akumulatora nie pozwalające aktualnie pojazdowi o napędzie elektrycznym na uzyskanie zasięgu porównywalnego z pojazdem napędzanym paliwami ciekłymi lub gazem ziemnym. Plan proponuje więc działania, które rozwiną infrastrukturę ładowania do poziomu, który da konsumentom pewność, że pojazd elektryczny jest tak samo funkcjonalny jak pojazd spalinowy."

I dalej: " Równie ważne w kontekście wspierania budowy infrastruktury paliw alternatywnych jest jednoczesne wspieranie całego ekosystemu elektromobilności, w tym przede wszystkim tworzenie zachęt dla nabywców pojazdów napędzanych paliwami alternatywnymi oraz producentów tego typu pojazdów".

Jednak myliłby się ktoś kto sądziłby, że pojawią się ulgi i dopłaty, bo chodzi wyłącznie o promocję elektromobilności. "Wspomniany ekosystem nie będzie prawidłowo funkcjonował, jeżeli wraz z infrastrukturą i podażą pojazdów, nie zostanie sfinansowana promocja wykorzystania tych pojazdów (co spowoduje wykreowanie popytu) oraz budowanie społecznej świadomości dotyczącej zmiany modelu transportu na nisko- i zeroemisyjny" - czytamy w uzasadnieniu.