ROZMOWA z Maciejem Manieckim, wiceprezesem Asseco Business Solutions

• Był pan kanclerzem Lubelskiej Loży Business Centre Club, potem zakładał pan Radę Przedsiębiorczości Lubelszczyzny. I nagle zrezygnował pan z działalności pro-przedsiębiorczej, a zajął się piłkarkami ręcznymi zostając sponsorem lubelskich szczypiornistek...

– Uściślając: moja uwaga skupiła się nie tyle na drużynie piłkarek ręcznych, co na firmie Asseco Business Solutions. A moje zaangażowanie w przedsięwzięcia biznesowe związane z Zarządzaniem Asseco BS, pokryło się w czasie z zaangażowałem w sponsoring sportu.

 

• Skąd pomysł na sponsorowanie sportu?

– Uważam, że każdy, kto osiągnął sukces zawodowy, zdobył bogate doświadczenia biznesowe, powinien się nimi podzielić i wspomóc inne dziedziny.

I nie chodzi tylko o pieniądze, ale na przykład o sposób zarządzania nowym obszarem działalności, jakim jest sport. Jako przewodniczący Rady Nadzorczej SPR Asseco BS Lublin mogę sugerować zarządowi, jak kierować klubem. A potem zarząd z tego rozliczać.

 

• Jakieś konkretne efekty tego zarządzania już są?

– Stworzyliśmy sportową spółkę akcyjną, co pozwoliło wejść na wyższy poziom organizacyjny. To przekłada się na budowanie lepszego budżetu, pozyskiwanie sponsorów. A im więcej pieniędzy jest w klubie, tym większe są możliwości podnoszenia sportowego wyniku.

 

• Jeśli już mówimy o pieniądzach: ile rocznie przeznacza firma ABS na sponsorowanie szczypiornistek?

– Klub potrzebuje ponad 2 mln zł rocznie. Ten budżet pokrywany jest przez Asseco BS, „Azoty” i miasto.

 

• 2 mln zł? Z tego, co pamiętam o takich kwotach, a nawet wyższych, mówiło się już 10 lat temu, gdy MKS Montex Lublin – bo tak wtedy nazywał się klub – zaczynał odnosić sukcesy.

– 2-2,5 mln zł to oczywiście budżet na podstawowe wydatki. Do tego dochodzą koszty dodatkowe. Oczywiście, życzyłbym sobie, aby budżet kluby był większy, ale myślę, że tu inicjatywę powinny przejąć władze. Warto jest sponsorować regionalny sport. Tym bardziej, że to nasza wizytówka, podnosząca rangę miasta i regionu w kraju i za granicą. Warto w nią inwestować.

 

• A co pana firma ma ze sponsoringu?

– Sponsorując SPR Asseco BS Lublin czy też polską Reprezentację Piłki Ręcznej Mężczyzn, która z tegorocznych Mistrzostw Świata wróciła z brązowym medalem, nie rozpatrujemy tych działań w kontekście zysków czy strat. Chodzi nam o coś dużo ważniejszego. Sponsorując mistrzowskie drużyny budujemy wizerunek dużej, stabilnej, międzynarodowej firmy. W to warto zainwestować.

 

• A nie byłoby tego efektu, gdybyście państwo sponsorowali na przykład Górnika Łęczna? Piłka nożna cieszy się większą popularnością niż piłka ręczna kobiet.

 

– Decydując się na sponsoring drużyny SPR Asseco BS Lublin oraz sponsoring techniczny polskiej Reprezentacją Piłki Ręcznej Mężczyzn nie chodziło nam o masową popularność, ponieważ nasza firma nie dostarcza masowych rozwiązań. Oferujemy produkty, które są elitarne i z górnej półki. Tak chcemy być postrzegani i taki obraz budujemy dzięki zaangażowaniu w sponsoring szczypiornistek piłki ręcznej. Ta drużyna ma za sobą wspaniałą historię, wiele lat spektakularnych sukcesów. Jest znana nie tylko w kraju, ale też w Europie.

 

• Ile, w tym co pan mówi, jest biznesowej kalkulacji, a ile osobistej pasji?

– Nie ukrywam, że zaangażowałem się w działalność klubu i mocno kibicuję naszym dziewczynom. Staram się być na każdym meczu, przynajmniej kilka godzin w miesiącu poświęcam drużynie. To wynika nie tylko z faktu, że jestem miłośnikiem sportu, ale też zwolennikiem rywalizacji; na każdej płaszczyźnie, zarówno biznesowej, jak i sportowej. I w jednej, i w drugiej rządzą – a przynajmniej powinny rządzić – zdrowe zasady, które przekładają się na wyniki.

• A osobista przyjemność, którą daje panu zaangażowanie w drużynę piłkarek ręcznych?

 

– Największa przyjemność to dla mnie oczywiście kolejne tytuły Mistrza Polski zdobywane przez drużynę. Przeżywam je bardzo osobiście, cieszę się, jakbym to ja sam wygrywał, widząc radość zawodniczek i kibiców.

• Na mecze przychodzi pan w garniturze i kontroluje swoje reakcje? Czy raczej idzie pan na żywioł, jak prawdziwy kibic?

– Jestem prawdziwym kibicem! Garnitur zostawiam w domu; to strój do firmy, a nie na sportową halę. I oczywiście przeżywam mecz, jak każdy miłośnik sportu. Klaszczę, krzyczę, dopinguję. Emocje w sporcie są najważniejsze, a mecz jest taką sytuacja, kiedy nie muszę ich kontrolować.

• Jakieś sportowe marzenia związane z SPR Asseco BS Lublin?

– Marzymy z kolegami z „Azotów”, żeby zaistnieć w Międzynarodowych Pucharach IHF. Przejście do ćwierć finałów Pucharów to już byłoby coś...W sporcie trzeba ustawiać sobie poprzeczkę wysoko. To też analogia do biznesu.

• Tymczasem coraz więcej słyszy się o tym, że kryzys uderza także w sport. Sponsorzy tną wydatki, wycofują się. Jak będzie z Asseco Business Solutions?

– Obserwujemy rynek. I wierzymy, że kryzys nie dotknie szczególnie branży IT. Szukając efektywnych rozwiązań firmy powinny inwestować w technologie informatyczne. Mam więc nadzieję, że my będziemy mogli dalej inwestować w sport. Wierzę, że to dobra i długoterminowa inwestycja, która wcześniej, czy później się zwróci.