400 tys. zł chcą wyłożyć w tym roku władze Lublina na organizację Tour de Pologne.

W Lublinie rozegrany ma być w sierpniu jeden z etapów tego największego polskiego wyścigu kolarskiego.



W czwartek Rada Miasta ma zabezpieczyć pieniądze na ten cel. Większość pójdzie na opłatę dla organizującej wyścig spółki Lang Team.



- Nie wiemy jeszcze, jak duża będzie to kwota. Negocjacje trwają - wyjaśnia Mariusz Szmit, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Lublinie, który odpowiada za organizację wyścigu w Lublinie. - Umowę chcemy podpisać na przełomie lutego i marca tak, by dalej spokojnie zajmować się przygotowaniami - dodaje.



W Lublinie zakończyć ma się trzeci etap wyścigu. - Dokładnie 4 sierpnia - zapowiada Tomasz Jaroński, rzecznik Lang Team. Dzień później następny etap wystartuje z Nałęczowa.



Rok temu kolarze w ramach protestu skrócili trasę o jedno okrążenie, zgromadzeni przy mecie lublinianie zamiast emocjonującego finiszu zobaczyli cyklistów wjeżdżających na metę spacerowym tempem, a magistrat... nie miał prawnych podstaw do żądania zwrotu części kwoty 366 tys. zł, którą zapłacił spółce. Jako rekompensatę za niedokończony wyścig dyrektor wyścigu Czesław Lang przekazał miastu 10 tys. euro i 5 rowerów dla Domu Dziecka.



W tym roku Ratusz ma zabezpieczyć się przed taką sytuacją. - Wówczas nikt nie mógł tego przewidzieć, ale w tegorocznej umowie znajdą się zapisy o karach umownych - zastrzega Szmit.



Pieniądze, które Ratusz zabezpiecza w swym budżecie na imprezę, będą też przeznaczone na przygotowanie i wygrodzenie trasy, która ma być taka sama, jak przed rokiem. - I tak samo będą też trzy okrążenia - dodaje Lech Piasecki, koordynator sportowy Lang Team.