Ireneusz Muszyński, przedsiębiorca z Kraśnika, robił w życie wiele rzeczy. Teraz, w dobie kryzysu, zabiera się za branżę rolną. Został generalnym przedstawicielem firmy, która produkuje nowoczesny nawóz z muszli ostryg.
- Pracowałem w domu kultury i zarabiałem 800 zł miesięcznie. Wszyscy pukali się w głowę i pytali, co ja robię, gdy wziąłem  kredyt na mamę nauczycielkę, zakupiłem odzież używaną i zacząłem handlować. Niestety, nie udało się, interes splajtował a resztki odzieży wywiozłem do domu opieki społeczne – wspomina Irek Muszyńskij.

 

Nie zraził się. Zaraz wystartował z kolejnym biznesem, który z powodzeniem funkcjonuje do dziś. Założył sieć saloników prasowych. Obecnie ma kilka punktów handlowych w Kraśniku i Janowie Lubelskim.

 

Interes z pasją

 

Trzy lata temu zabrał się za handel quadami i skuterami.

  - Wszystko wzięło się z pasji - mówi Myszyński. - Uwielbiam jeździć na quadach, zacząłem z przyjacielem, potem wspólnie założyliśmy sklep z tymi pojazdami. Dzięki temu poznaliśmy grupę pasjonatów z którymi jeździmy na wspólne wyprawy. Jednak  to  towar luksusowy, więc ludzie najchętniej z niego rezygnują w dobie kryzysu. Dlatego chcemy bardziej skierować się w kierunku skuterów. Są małe, zwrotne, ekonomiczne w dobie kryzysu. Liczymy, że to wypali.

 

Stawiam na skutery

 

Uważa, że skutery staną się coraz bardziej popularne. Jest to szybki i tani środek lokomocji szczególnie w dużym mieście. W dodatku stają się wielosezonowe, bo ostatnio zimy są łagodne.

Równocześnie rozwija ofertę imprez integracyjnych dla firm.

 

- Cały czas poszerzamy zakres usług. Jesteśmy nastawieni na duże firmy, które chcą szkolić swoich pracowników. Zatrudniliśmy właśnie człowieka, który zajmuje się tylko tą branżą. Firmy muszą szkolić nawet, gdy jest kryzys – podkreśla Muszyński.

 

Koreański nawóz z muszli

 

Teraz jego firma została generalnym przedstawicielem i dystrybutorem na terenie kraju nowoczesnego nawozu Calio.

 

- To był tylko pewien zbieg sytuacji biznesowych. Zainteresowałem się nawozami, okazuje się że ta branża w dobie kryzysu, mimo wszystko, będzie miała się dobrze. Ludzie chcąc mieć dobre plony,  muszą więc je zoptymalizować. dlatego będą stosowali nawozy. Produkt jest bardzo nowocz,esny, wyprodukowany z muszli ostryg, służy do nawożenia pozakorzeniowego dolistnego – wyjaśnia Irek Muszyński.

  

Kilka branż daje bezpieczeństwo

  

Muszyński przyznaje, że lubi eksperymentować, nie trzyma się kurczowo jednej branży.

Jak widzi w czymś dobry interes, to w niego "wchodzi".

 

- To jest dywersyfikacja ryzyka. Jeżeli mamy kilka branż, to jeżeli jedna przynosi stratę, to duga zysk i wszystko się wyrównuje. Warto przetrwać kryzys, bo po dekoniunkturze zawsze przychodzi wzrost gospodarczy i ożywienie. Ja mam takie podejście i z optymizmem patrzę w przyszłość – dodaje Ireneusz Muszyński.

 

A jego dewiza na kryzys jest jasna: działać, nie siedzieć. 

 

- Nie na tym polega biznes, żeby opuścić ręce i się rozpłakać, ale żeby coś robić. I żeby, bez względu na okoliczności, wyjść na swoje - mówi.