– Damy sobie radę – wierzą Jacek i Filip, młodzi przedsiębiorcy z Lublina. Zamiast wertować ogłoszenia o pracę, założyli własną firmę. Jeszcze na dobre nie ruszyli, a już mają pierwszych klientów.

Grafik i handlowiec. Jeden z Trójmiasta, drugi z Lublina. Obaj pracowali dla dużej polskiej firmy odzieżowej. Przygotowywali m.in. projekty graficzne, wykorzystywane na bluzach i koszulkach.

Teraz postanowili działać na własny rachunek.

– Namówiłem Filipa, żeby otworzyć firmę w rodzinnym Lublinie – mówi Jacek Fedorowicz. – Wbrew pozorom, to tu mieliśmy mniej kłopotów z formalnościami. Dość szybko uporaliśmy się z urzędami – i za tydzień zaczynamy.
Będą robić to, co potrafią najlepiej – projekty i nadruki na tkaninach. Do drukarni dotarła już większość potrzebnych maszyn. Pozostało jeszcze trochę prac wykończeniowych.

 

Do firmy pukają pierwsi klienci

 

– Mamy już kilka zleceń, na brak zajęcia nie narzekamy – mówi Filip Żukowski. – Wbrew pozorom to w Lublinie jest większy rynek, niż w Trójmieście. Tu jest zaledwie kilka wyspecjalizowanych firm. Wierzę, że znajdziemy dla siebie miejsce.

Rozkręcenie własnego interesu byłoby znacznie trudniejsze, gdyby nie dotacja z urzędu pracy. Młodzi przedsiębiorcy na rozpoczęcie działalności dostali ponad 30 tys. zł. Kilkanaście tysięcy dołożyli z własnej kieszeni. Wystarczyło i na lokal, i na maszyny.

 

– Otrzymanie dotacji nie jest tak trudne, jak się wydaje – zapewnia Jacek. – W naszym przypadku biznesplan to była jedna kartka papieru. Wystarczy przez chwilę się skupić, opisać konieczne wydatki i planowane przychody. Każdy sobie z tym poradzi. Formalności poszły sprawnie. Umowę podpisaliśmy w listopadzie a w styczniu mieliśmy pieniądze na koncie.

Dotacja na rozpoczęcie działalności to tylko początek. Teraz Jacek i Filip

zamierzają się starać o wsparcie z Unii Europejskiej.

– Jest sporo możliwości dofinansowania dla małych firm – mówi Jacek. – Można dzięki temu szybko poszerzyć działalność. Przy pisaniu tego typu wniosków nie korzystaliśmy z zewnętrznej pomocy. Nie wiem, jak będzie tym razem, ale powinniśmy sami sobie poradzić. Nie boimy się. Mamy sporo zapału i dobre pomysły.

Młodzi przedsiębiorcy rozmawiają już z innymi drukarniami. Chcą w ten sposób zdobyć nowe zlecenia i poszerzyć ofertę, nie czekając na unijne pieniądze.

– Nasze produkty mają trafiać do sklepów odzieżowych w Lublinie, chcemy je sprzedawać w całym kraju – dodaje Filip. – Liczymy też na rynek reklamowy. Tu jest nadal spory popyt, chociaż firmy tną wydatki na materiały promocyjne.

Masz tu wędkę – i sobie radź…

W ubiegłym roku Miejski Urząd Pracy w Lublinie przeznaczył na pomoc dla startujących z własną firmą blisko 6 mln zł. Tegoroczne wydatki nie będą niższe. Z dotacji skorzystało kilkaset osób.

– Jest wielu zainteresowanych, cały czas przyjmujemy dokumenty – mówi Artur Seroka, rzecznik MUP. – Na rozpatrzenie wniosku mamy maksymalnie miesiąc, ale zwykle decyzja zapada znacznie szybciej.

W ubiegłym roku o dotację na rozpoczęcie działalności starało się 640 bezrobotnych. Otrzymało ją ponad 400 osób.

– Bardzo często ludzie składają wniosek a potem sami rezygnują – dodaje Seroka. – Znajdują pracę lub po prostu zmieniają plany. Zdarzają się błędy formalne. Generalnie, jeśli wniosek jest kompletny, to pomoc przyznajemy.

W myśl obecnych przepisów wysokość dotacji nie może przekroczyć 17,8 tys. zł. Limit dla niepełnosprawnych wynosi 40 tys. zł.