Rozmowa z Łukaszem Goleniowskim, jednym z wystawców na targach Lubdom. Targi można odwiedzić jeszcze w sobotę i niedzielę w siedzibie MTL w Parku Ludowym w Lublinie.

• Rekuperacja, termin, który coraz śmielej wchodzi do budowlanego słownika. Cóż to jest?

- Najprościej rzecz ujmując jest to odzyskiwanie ciepła z gazów, które opuszczają dom. Przyjmuje się, że 60 proc. ciepłą tracimy przez ściany, 40 proc. ulatuje kominem. Rekuperator odzyskuje 80 proc, ciepła traconego przez komin, czyli 32 proc. wszystkich strat energii w domu. System działa na zasadzie wymiany ciepła pomiędzy gazami opuszczającymi dom, a zassanymi z zewnątrz do budynku. Powszechnie jest stosowany w Skandynawii, gdzie rząd do montażu tych urządzeń.

• Jakie są zyski, jakie wydatki?

- Zacznijmy od wydatków.

Na system i montaż trzeba wydać 14 tysięcy złotych, dla domu o powierzchni użytkowej 150 metrów kwadratowych. Załóżmy, że w sezonie ogrzewanie domu kosztuje 1000 złotych. Rekuperator jest w stanie skutecznie zmniejszyć koszty ogrzewania o 32 proc., czyli 320 złotych. Poza aspektem finansowym, system skutecznie zapobiega powstawaniu grzybów, uniemożliwia rozwój roztoczy, usuwa przykre zapachy. Natomiast w lecie może działać jak quasi klimatyzacja. Po 5, 6 sezonach inwestorowi zwraca się koszt zakupu rekuperatora.

• Czy ten system można zamontować w każdym domu?

- Tak. Ingerencja w konstrukcję budynku jest minimalna, montaż trwa około 3 dni. Rodzaj ogrzewania nie jest ważny Najlepiej rekuperatory zdają egzamin w tzw. domach pasywnych, czyli bardzo szczelnych, z nowoczesnymi oknami, o niskim współczynniku przepuszczalności. O tym, że warto inwestować w ten system świadczy dużą liczbę zamówień w Skandynawii, a tam, jak wiadomo, ludzie skrupulatnie liczą pieniądze. Ceny gazy i innych paliwa na pewno będą szły do góry. Rekuperator jest antidotum na ten trend.