Zwierzyniec ma Wieprz. Płytki, wartki, i dziki, pierwszorzędny dla uprawiania turystyki kajakowej.

Aż dziw, że dopiero teraz odkrywa się rekreacyjną (i biznesową) wartość tej rzeki.



Mariusz Szymański nie jest urodzonym wodniakiem, bo w Zwierzyńcu brak dużej wody. Ale pływa jak ryba i trzeci sezon wyprawia setki ludzi na spływy kajakami.



- Nauczyłem się pływać, jak każdy, w zamojskim WOPR zrobiłem uprawnienia ratownicze, żeby latem zarabiać pilnując grup kolonijnych choćby na Echu. Z kajakami i motorówkami zaprzyjaźniłem się na zalewie w Nieliszu.

 

 

Nie liczył, że te umiejętności wykorzysta w biznesie

 

Szymański z żoną Grażyną prowadzi sklep. Chleb, mydło i powidło. Wystarczy na życie, choć zajęcie nudne. Na pomysł wypożyczalni wpadli wysłuchując narzekań opalających się nad zimnym zalewem na Rudce: "Żeby choć kajak był…”



- Spróbowaliśmy z czterema kajakami na przejażdżki po zalewie w Rudce. To nie było to. Za mały akwen. Ale przecież jest Wieprz! Żabom po kostki, wartki, zarośnięty, z przeszkodami - idealny na przygodę. Pierwszą trasę wytyczaliśmy bardziej pieszo niż płynąc. Ale pomysł chwycił!

 

Włoch na Wieprzu

 

Tydzień urlopu, dwa razy dziennie w kajaku. Pasquale z Italii czternaście razy odbył spływ z Obroczy do Zwierzyńca. Sam, tą samą trasą. Start na wiejskiej łące i dwie godziny zmagania się z nurtem, obijania o brzegi, podwodne pnie, spychanie z mielizn i celowanie w przepusty pod kładkami. Pięknie i dziko. Sam na sam z wiosłem i przyrodą, zarośnięte brzegi chronią przed ciekawskim okiem. Survival lekkiej klasy. Pasquale zawiezie do Włoch wrażenia jak z Amazonii.



- Po doświadczeniach własnych i naszych klientów musieliśmy wymienić sprzęt - wyjaśnia Mariusz. - Na spływy nadają się tylko mocne kajaki. Dobieramy też - zależnie od umiejętności klientów - bardziej i mniej zwrotne, lżejsze i cięższe. Trzeba mieć w ofercie jedynki i kajaki dwu-, trzyosobowe.



130 kajaków, żadne sklejkowe "boazerie”, wszystko polietylen, aluminiowe wiosła z piórem dla zaawansowanych, kamizelki ratunkowe i worki do pakowania bagażu - pełne komplety. Szymańscy dorobili się niezłego sprzętu, narzekają, że to jeszcze nie to.



Sklep i kajaki pracują więc na następne inwestycje.

 Chętni są

 

W weekendy na Wieprz wypuszcza się i 500 osób. Kajaki Szymańskiego opanowały też Tanew, którą spływa się bez żadnego wysiłku (wolniejsza, szersza) w wariantach dłuższych i krótszych.



Przez stronę internetową trafiają amatorzy z całej Polski. Kajakarze górscy z Gdańska i Szczecina zawinszowali sobie spływ Szumem i Sopotem do Tanwi. Wcale nie szalonym pomysłem są spływy zimowe. Bystry Wieprz nie zamarza, dobry kajakarz nie wpada do wody, a przeżycia są niesamowite.



- Robi się coraz ciekawiej - osądza nasz rozmówca. - Turyści doceniają urodę nieskażonej przyrody, Roztocze wciąż ma dużo do zaoferowania, byle to dostrzec. Nie jestem sam, konkurencja funkcjonuje i też ma co robić.



Dla kajakarstwa może być dostępny cały Wieprz (dziś trasę dzieli odcinek na terenie RPN). Można wykorzystać na spływy nie tylko górskie odcinki Szumu (ale i np. koło Górecka), Ładę, Sopot, Tanew, Nepryszkę.



I turysta będzie zadowolony, i ludzie zarobią.