W czasach kryzysu stosują taktykę „ucieczki do przodu”. W rozwój firmy inwestują coraz większe pieniądze i nie boją się konkurencji z gigantami. Klientów przybywa, więc metoda wydaje się skuteczna.

W lubelskiej firmie internetowej Nette żaden z pracowników nie przekroczył jeszcze 25 lat. Może stąd bierze się ich optymizm i odwaga w podejmowaniu ryzyka.

– Z pewnością nie narzekamy na kryzys – mówi Szymon Zdybel, prezes spółki. – Do tej pory specjalnie nie ucierpieliśmy na rynkowych zawirowaniach. Staramy się jak najwięcej inwestować i trzymać w ryzach własne koszty.

Nette zajmuje się dostarczaniem szerokopasmowego Internetu. Obsługuje kilka lubelskich dzielnic i podmiejskie gminy. Ze swoją ofertą dociera do firm i odbiorców prywatnych.

W dobie kryzysu wydatki na Internet, kablówkę czy telefon to jedna z poważniejszych pozycji w domowym budżecie. Te opłaty najprościej zmniejszyć, a z części usług całkiem zrezygnować. Rynek jest coraz bardziej nasycony, panuje spora konkurencja. W Nette się jej nie obawiają.

Jest jeszcze spora przestrzeń do rozwoju

 

– uważa Zdybel. – Cały czas jesteśmy konkurencyjni. Wchodzimy do rejonów, w których wielkie firmy nie chcą inwestować. My staramy się dotrzeć wszędzie. Często udostępniamy Internet za darmo. To łącza o niskiej przepustowości, wystarczą do przeglądania stron i sprawdzania poczty. Z czasem ludzie decydują się na lepszą ofertę.

 

Taka strategia przynosi całkiem dobre wyniki

 

W ciągu roku firma potroiła liczbę klientów. Plany na przyszłość są nie mniej ambitne.

– Chcemy zwiększać liczbę klientów o jedną trzecią rocznie – mówi Ilona Nowak z Nette. – Jestem pewna, że sobie z tym poradzimy. Już rozwijamy się szybciej, niż planowaliśmy.

Dla rozwoju konieczne są nowe inwestycje. Przede wszystkim rozbudowa własnej infrastruktury.

 

Tu pomagają fundusze z Unii Europejskiej

 

Małe i średnie firmy mogą się starać o granty na kupno nowego sprzętu czy szkolenia pracowników. Dotacje mieszczą się w przedziale od kilkudziesięciu tysięcy do kilku milionów złotych. Nette również wystartowała w konkursie. Udało się zdobyć 200 tys. zł.

– Za te pieniądze rozbudujemy własną sieć, głównie na terenie gmin Niemce i Leonów. Poprawi się też nasz zasięg w samym Lublinie – wyjaśnia Zdybel. – Uruchomimy również nowoczesne centrum monitoringu sieci. Dzięki temu będziemy w stanie natychmiast zlokalizować każdą awarię.

 

Jestem pewien, że te nakłady szybko się zwrócą

Firma po raz pierwszy starała się o unijny grant. Skorzystała z możliwości, jakie daje Regionalny Program Operacyjny. Przygotowanie wniosku powierzyła zewnętrznym konsultantom. Koszty zamknęły się w kilkunastu tysiącach złotych. Do tego trzeba było doliczyć 20 procent własnego udziału w inwestycji. gotowy projekt trafił do Lubelskiej Agencji Wspierania Przedsiębiorczości.

– Dobrze się z nimi współpracuje, ale często trzeba się zmagać z niejasnymi przepisami – mówi Zdybel. – Nam pomogły szkolenia i własna dociekliwość. Dobry wniosek nie gwarantuje jednak przyznania dotacji. Odpada średnio połowa projektów. Warto jednak zainwestować trochę pieniędzy i podjąć ryzyko.