Jestem elektrykiem, ten zawód też się przydaje w życiu – śmieje się Tomasz Wołoszyn, właściciel Galerii Silver Art. – Może przypadek zrządził, że zajmuję się czymś innym, ale to szczęśliwy przypadek.

Przez jakiś czas pracował u jubilera. Odkrył, że dopiero to zajęcie pozwala mu się realizować. Zainteresował go metal i możliwości, jakie daje jego plastyczność, barwa, łączenie z kamieniami. W tej pracy można było dać pole wyobraźni, a tej mu nie brakowało.

 

 

– Postanowiłem otworzyć własną pracownię – mówi T. Wołoszyn. – Wtedy nie myślałem o ryzyku. Z natury jestem optymistą. Nie zakładałem niepowodzenia, bo w takim razie po co byłoby zaczynać?


 

Jak twierdzi, rozpoczął biznes mając 3 tys. zł., a to wystarcza zaledwie na popiersia do gablot takie, na których prezentowane są np. naszyjniki. Dziś na rynku jubilerskim 100 albo 200 tysięcy złotych to małe pieniądze na własną działalność. Ciężko było, choć udało się uniknąć kredytów.

 

– Gabloty robiłem z ojcem. Drobny remont tego lokalu własnymi siłami. Na początku było bardzo skromnie. Dostałem jakieś biurko, kupiłem palnik, podstawowe narzędzia, trochę rzeczy pożyczyłem od znajomego jubilera.

 

Po pięciu latach otworzył już galerię autorską z własnymi wyrobami jubilerskimi.

 

Ozdoby nietuzinkowe

 

– Kiedyś to była branża hermetyczna – uważa. – W zasadzie jubilerstwo jako sztukę uprawiają pracownie w Gdańsku, Krakowie, Warszawie, Łodzi. W innych miastach najczęściej jest to wyrób spod sztancy.

 

Dodaje, że trzeba mieć zdolności manualne i wyobraźnię, wtedy powstają małe, niepowtarzalne dzieła sztuki.

 

– Postawiłem na srebro – wyjaśnia. – Jest plastyczne, kowalne, elastyczne no i piękne. Od początku je polubiłem. Złoto jest dużo droższe i jednak kojarzy się z biżuterią masowej produkcji. W każdym razie tak jest w 90 procentach wyrobów.

 

Twierdzi, że ludzie, którzy szukają rzeczy nietuzinkowych trafią tu, do niego. On robi luksus i sprzedaje luksus. Biżuteria, jaką wykonuje potrzebuje oprawy i wybrednego klienta. Spod sztancy srebro można kupić w kiosku ruchu.

 

– Teraz biżuteria artystyczna jest trendy – wyjaśnia T. Wołoszyn. – Wyróżnia ona wiele osób niekoniecznie zamożnych. To są rzeczy osiągalne dla większości. Dziś dużo klientów chce mieć coś indywidualnego. Wraca moda retro, styl starej biżuterii.

 

Osobowość klientki

 

– Współpracuję z galeriami w Kazimierzu, z niektórymi zagranicznymi. Najlepszą reklamą są zadowolone klientki. Jedna drugiej mówi gdzie można kupić coś niezwykłego. Zaglądają tu turyści z Gdańska, którzy u mnie widzą zupełnie inny bursztyn. Tam powiela się wzory, ja jestem z dala od projektów z wybrzeża i dlatego wolny jestem od naleciałości.

 

Tworzy wyroby według własnych projektów, choć również według konkretnych zamówień klientów.

 

– Kobieta musi chcieć założyć to, co tu kupi i dobrze się w tym czuć – wyjaśnia. – Dlatego robiąc coś na zamówienie muszę poznać jej charakter, osobowość, wiedzieć jak się ubiera. Biżuteria musi do niej idealnie pasować.

 

Nie ukrywa jednak, że czasem on i klientka mają różne zdanie bo ona chce rzeczy technicznie niewykonalnych. Ale też przychodzą panie, które parę lat temu kupiły np. naszyjnik, a dziś chcą kolczyki w tym samym stylu. I nie ma problemu – to się robi. W sklepie jubilerskim nie skompletuje w ten sposób biżuterii na przestrzeni lat.

 

Znikąd wsparcia

 

– Jeśli czasem mam dość to ze względu na biurokrację, przepisy i dlatego, że nikt nie popiera takich przedsięwzięć jak moje – wyjaśnia. – Chciałbym zatrudnić jeszcze 4 osoby, ale oczekiwałbym jakiejś pomocy. Może to być zwolnienie ze składek, albo częściowy zwrot kosztów poniesionych na utrzymanie pracowników, opłata za ich naukę etc. Tymczasem tacy ludzie jak ja zdani są wyłącznie na siebie.

 

Wszystkim mówi, że najlepsza jest posada państwowa od ósmej do szesnastej, ale sam nie potrafiłby pracować pod czyimś kierownictwem.

 

Jednak wrodzony optymizm każe mu oceniać przyszłość jako coraz lepszą.

– Będzie lotnisko, przyjadą do nas turyści bo Lubelszczyzna jest wyjątkowym regionem, na pewno wielu przyjdzie do mnie – twierdzi z nadzieją.

 

Tomasz Wołoszyn:

 

* W prywatnym biznesie zamożność to rzecz względna. – Zupy z bursztynu nie ugotuję choć jest on cennym towarem w mojej firmie – zauważa jubiler,

 

* Trzeba mieć odwagę i spełniać swoje marzenia. Posiadanie dyplomu nie zawsze jest potrzebne do ich realizacji

 

* Zadowolony klient jest najlepszą reklamą