300 metrów długości, 7 zakrętów i 6,5 konia pod nogą - już w sobotę po długiej przerwie ruszy w Lublinie kryty tor kartingowy.

Kryte tory kartingowe biją rekordy popularności w Polsce. Po sukcesach Roberta Kubicy każdy chce choć liznąć emocji związanych z jazdą miniwyścigówką po bezpiecznym torze. - W Lublinie brakowało takiego obiektu. A sporo ludzi ma benzynę we krwi i lubi poszaleć na kartach - mówi Szymon Jasiński, jeden w właścicieli toru Cartmax, mieszczącego się w podziemiach galerii Gala w Lublinie.

Lubelski tor ma blisko 300 metrów długości, 7 zakrętów. Tor komponował Andrzej Szczepanik w Kraśnika. - Dla zawodników przygotowaliśmy 7 "wózków”, każdy o mocy 6,5 konia. Taki bolid może mknąć po naszym torze nawet 50 km/h - dodaje Jasiński.



Tor kartingowy ruszy w sobotę o 13. - Przygotowaliśmy sporo atrakcji. Symulator jazdy w kształcie bolidu F1, dwa symulatory hydrauliczno-pneumatyczne, pokazy jazdy "Tobiego” Szczepanika. Szykujemy także sporo darmowych przejazdów w trakcie pierwszego dnia działania toru - dodaje Jasiński.



Już od niedzieli tor ruszy pełną parą. 10-minutowa sesja w weekend kosztuje 25 złotych, w dzień powszedni - 20 złotych. - Zapewniam, że w ciągu 10 minut adrenalina szaleje, a kierowca po sesji wysiada mocno zmęczony - dodaje Jasiński.

 

Paweł Puzio