Eugeniusz Jakóbczyk, prywatny przedsiębiorca z Kraśnika, nie boi się nadchodzącego kryzysu gospodarczego.

Zamierza z nim walczyć za pomocą własnych pomysłów i innowacji, jakie wprowadza właśnie do swojego zakładu.



Od kilkudziesięciu lat Jakóbczyk prowadzi własny interes. Produkuje narzędzia i wyroby metalowe, sprzedaje je we własnym sklepie i dobrze rozbudowanej sieci dystrybucyjnej. Główny jednak człon jego produkcji to noże do kosiarek i kosiarki elektryczne.

Produkuje ponad 300 rodzajów noży i kilka modeli kosiarek. W Polsce ponad 200 punktów stale współpracuje z kraśnicką firmą. Mimo, że mógłby już odpoczywać - ma 71 lat - ciągle pracuje i rozwija swój zakład.



- Cały czas myślę o tym, co ulepszyć, co nowego zrobić. Jak nie mam czasu w dzień, to nie mogę spać w nocy i myślę. Wymyśliłem ostatnio coś nowego, niespotykanego. Takich wzorów kosiarek nie widziałem dotąd nigdzie, a podglądam przecież konkurencję - mówi Eugeniusz Jakóbczyk.



Jego sztandarowy produkt będzie teraz bardzo kolorowy. Kosiarki z Jak-Metu będą się odróżniać cała gamą nowoczesnych wzorów i kolorów.



Z tego powodu w najbliższych dniach przyjeżdżają do zakładów Jak-Met przedstawiciele urzędu patentowego. Jakóbczyk chce zastrzec najnowszy wzór swojej kosiarki. Obecnie w produkcji stosuje pięć własnych patentów.

Chińczycy mnie wykańczają



- Bardzo odczuwam spadek zamówień i to, że nas zabija konkurencja z Chin. Przez to m.in. zatrzymałem budowę kolejnej hali produkcyjnej. Robię około 10 tys. kosiarek rocznie. Ggdyby nie ta tania tandeta z Chin, to mógłbym robić nawet 60 tysięcy - mówi.



Kosiarka z Kraśnika kosztuje około 220 zł, konkurencyjny wyrób z Chin 130.



- Jednak jakości nie ma co porównywać, o bezpieczeństwie tych wyrobów i wymaganych atestach też nie wspomnę. A jednak ludzie bardzo często wybierają to, co tańsze - przyznaje Jakóbczyk.



Jak-Met musiał ostanio zwolnić czterech pracowników, obecnie zatrudnia na stałe 18.





Moja recepta na kryzys

 

 - Komu bym pokazał, to wszystkim się podoba. Na razie zrobiliśmy 180 sztuk, rozesłałem do punktów handlowych, odzew był natychmiastowy. Dealerzy dzwonili i mówi, że dobrze towar schodzi i żebym robił jak najwięcej. Myślałem o produkcie dla trochę bardziej wymagającego klienta. Przysłowiowy rolnik nie patrzy, jaki ma być kolor korpusu, ale lekarze, ludzie mający niewielkie działki w miastach chcą mieć coś innego niż sąsiad - i wymagają.



Drugim hitem firmy pana Eugeniusza na ten ciężki rok ma być

bębnowy, samozwijający się przedłużacz.



- Wyciągamy tyle przewodu, ile nam potrzeba, ten sam blokuje, a potem zwija (nie jest to, niestety, mój autorski pomysł). To jest znakomita rzecz, żeby zadbać o bezpieczeństwo przy koszeniu trawy. Wiadomo - do kosiarki musi być przedłużacz, często się on plątał, był przecinany, zdarzały się wypadki porażenia prądem - mówi Jakóbczyk.



Przedłużacz ma mieć też zastosowanie w warsztatach samochodowych.



- Mam nadzieję, że z tymi pomysłami uda mi się jakoś przetrwać nadchodzący kryzys - dodaje Jakóbczyk.