Inwestycje 2009: alternatywa na czas kryzysu finansowego

    Inwestycje 2009: alternatywa na czas kryzysu finansowego

    Monika Kaczyńska, Elżbieta Sobańska

    Kurier Lubelski

    Kurier Lubelski

    Kiedy na rynkach finansowych sytuacja jest niepewna, inwestowanie w złoto, sztukę czy przedmioty kolekcjonerskie jest bezpieczną lokatą.
    Obecna sytuacja na rynkach finansowych nie zachęca do inwestowania kapitału w niepewne instrumenty. Jednak zamiast chować pieniądze do skarpety, można je przeznaczyć na inwestycje alternatywne. Tego typu sposoby są mało jeszcze spopularyzowane, ale gwarantują bezpieczeństwo ulokowanych pieniędzy.

    Zainteresowanie inwestowaniem w sztukę, złoto czy przedmioty kolekcjonerskie systematycznie rośnie, bowiem pozwala na osiąganie zysków niezależnie od sytuacji na rynkach papierów wartościowych.


    Zdobądź wiedzę


    Inwestowanie w dzieła sztuki powoli zdobywa zaufanie Polaków. Jednak nadal art banking to opcja tylko dla niektórych inwestorów. Przeszkodą są nie tyle ceny dzieł, ale także wiedza na ich temat. Zanim przystąpi się do kupowania dzieł sztuki, eksperci zalecają najpierw inwestycję w edukację.

    Jeśli już zdecydujemy się lokować pieniądze w sztukę, to pamiętajmy, że zyski z handlu dziełami są wolne od podatku dochodowego. Pod warunkiem jednak, że przerwa między transakcją kupna a sprzedaży eksponatów przekracza sześć miesięcy.

    Gdzie kupować


    Kolejne wyzwanie, przed którym stanie inwestor, to gdzie szukać dzieł wartościowych.

    Prawdziwy skarb można znaleźć niemal wszędzie - na pchlim targu, na wystawach, w galerii lub domu aukcyjnym. Odwiedziny w galerii lub domu aukcyjnym są dobrym rozwiązaniem, zwłaszcza jeśli nie do końca ufamy naszej intuicji.

    Można też skorzystać z fachowej pomocy doradcy. Warto zwrócić uwagę na to, czy firma zajmująca się doradztwem jest w pełni niezależna, czy też związana z wybranymi domami sztuki lub galeriami. Wybór doradcy może nas uchronić przed stratami spowodowanymi błędnymi inwestycjami.

    Co wybierać

    Trzeba zastanowić się, w co najlepiej inwestować. Według specjalistów im starsze dzieła, tym lepiej.

    Obecnie popularne są zwłaszcza obrazy uznanych polskich artystów z XIX wieku.

    - Pewną inwestycją są dzieła Jana Matejki, Jacka Malczewskiego czy Wojciecha Kossaka. We współczesnej sztuce także mamy stabilne lokaty, jak choćby prace Jerzego Nowosielskiego czy Tadeusza Kantora - mówi Konrad Szukalski, wiceprezes Domu Aukcyjnego "Agra-Art".

    Obecnie obserwujemy ciekawą tendencję. Artyści, których prace jeszcze jakieś pięć lat temu były mało znane, teraz nabierają na znaczeniu. Dzieje się tak dlatego, że dawnych dzieł ubywa. A im mniejsza jest podaż, tym bardziej rosną ceny pozostałych.

    Jaka strategia

    Strategii inwestowania jest wiele. Niektórzy inwestorzy stawiają na prace młodych artystów. To wyjście przypomina trochę grę w totolotka. Pracę można kupić za nieduże pieniądze, ale nie ma gwarancji powodzenia. To jest dość ryzykowne wyjście i wymaga dużej wiedzy oraz cierpliwości, bo droga do sukcesu wybranego przez nas artysty może być długa.

    Inni natomiast zamiast swojej intuicji zawierzają nazwisku artysty. Ale niekoniecznie jest to gwarancja pomnożenia naszego kapitału.

    - Możemy na przykład kupić brzydki obraz Jacka Malczewskiego za 10 tysięcy złotych i niewiele na tym zyskać - przekonuje Konrad Szukalski. - Zysk zależy bowiem w znacznej części od upodobań konsumenckich.

    W co zatem najbezpieczniej inwestować w Polsce? Eksperci nie pozostawiają złudzeń, wybierajmy dzieła ładne i polskie.

    - Najlepiej jest kupować to, co się ogólnie podoba - radzi Konrad Szukalski. - Szczególnie szkoła monachijska, która nawiązuje to "Trylogii" i ikon kulturowych, jest szczególnie bliska Polakom.

    Ile to kosztuje


    Na zakup dzieła znanego artysty potrzeba co najmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych. Na zyski przyjdzie jednak poczekać. Na przykład po 10 latach praca danego artysty może zyskać 10 procent wartości. Nie jest to duży i szybki wzrost, ale kolekcjoner na takiej inwestycji z pewnością nie straci.

    Specjaliści odradzają inwestowanie w dzieła zagranicznych artystów. Te w dużej mierze są poza zasięgiem naszych portfeli. Na Zachodzie dużą popularnością cieszy się sztuka współczesna. Bywało, że prace żyjących artystów osiągały ceny do kilkudziesięciu milionów złotych. W Polsce, jeśli praca danego artysty przekroczy kwotę 200 tysięcy złotych, to można uznać to za duży sukces.

    Różne dzieła

    Jeśli nie obrazy, to możemy zainwestować w rzeźby, ceramikę lub fotografię. Zwłaszcza ta ostatnia zyskuje na popularności. Jednak i tutaj zalecana jest ostrożność.

    - Rynek fotografii w Polsce jest jeszcze nieustabilizowany. Czasem na aukcjach prace uznanych fotografów bywają niedoszacowane - uważa Konrad Szukalski. - Przy fotografiach dochodzi także kwestia odbitek, negatywów, które mogą być dalej rozpowszechniane. Wszystko opiera się na zaufaniu.

    * Podsumowując, zdaniem ekspertów w przypadku inwestowania w dzieła sztuki w czasie kryzysu najlepiej lokować kapitał w prace dobrze znane, co jest gwarancją, że nasza inwestycja w późniejszych latach nie straci na wartości.

    Diamenty


    "Diamenty są najlepszymi przyjaciółmi dziewczyny" - śpiewała niezapomniana Marilyn Monroe. Okazuje się, że nie tylko dziewczyny, ale każdego inwestora, zwłaszcza w czasach kryzysu. Nie tracą na wartości, niekiedy przynoszą całkiem przyzwoite zyski, ale... nie zawsze można je sprzedać.

    - W przeciwieństwie do złota w przypadku diamentów oprócz wagi istotna jest też czystość. Od niej zależą w dużym stopniu i potencjalny zysk, i możliwość sprzedania diamentów - wyjaśnia Sebastian Saliński , analityk Gold Finance. - Ostatnio daje się zauważyć spadek obrotów na tym rynku. Szerokim echem odbił się fakt, że na giełdach światowych część wystawianych kamieni nie osiągnęła cen wywoławczych - dodaje.

    Nie oznacza to absolutnie, że w diamenty nie warto inwestować. Przeciwnie, w dłuższej perspektywie - trzech do pięciu lat - można na nich zyskać od 30 do 50 procent.

    - To inwestycja, która ma raczej zabezpieczać kapitał, niż być podstawą generowania zysków. Jak klejnoty rodowe - podkreśla Saliński .

    Klasę diamentu określają: waga, czystość, barwa i szlif. Na ogół diamenty mają barwę od białej do żółtej, a nawet brązowej. Im czystsza biel, tym kamień więcej wart. Wyjątkiem są te o barwach fantazyjnych: różowej, zielonej czy niebieskiej. Specjaliści szacują, że taki kamień pojawia się raz na 10 tysięcy diamentów o typowych barwach. Ta wyjątkowość ma swoją cenę. Jedne z najdroższych na świecie, różowe diamenty z Australii, sprzedano po milion dolarów za karat.

    Generalnie im rzadsze kamienie, tym lepszą stanowią inwestycję.

    * Warto inwestować w kamienie o wysokiej czystości, barwie i masie od 0,5 karata, bo ich zasoby maleją.

    Należy pamiętać, aby kupować u sprawdzonych sprzedawców posiadających certyfikaty. Od 2000 roku każdy sprzedawca diamentów posiada numer identyfikacyjny, łatwy do odnalezienia nawet przez laika.

    Można także skorzystać z pośrednictwa. Od niedawna pomoc w tego typu inwestowaniu proponuje swoim klientom Gold Finance. Skorzystanie z tej oferty zdejmuje z głowy klienta troskę o bezpieczeństwo transakcji. Można także powierzyć pośrednikowi przechowywanie kupionych diamentów.

    Aby zysk z tych kamieni był odczuwalny, trzeba zainwestować nie mniej niż 25 tysięcy złotych.

    Złoto na wagę

    Pewną inwestycją na niepewne czasy jest także złoto. Ale raczej nie w postaci biżuterii. - Chyba że uda się kupić po korzystnej cenie piękne okazy - zauważa Sebastian Saliński - Ale i wtedy może się okazać, że gdy zechcemy ją spieniężyć, będzie trudno znaleźć kupca.

    Co innego złoto w postaci sztabek lub tzw. monet bulionowych. Te ostatnie to monety emitowane przez banki centralne różnych krajów właśnie w celach inwestycyjnych. Ponieważ są bite z kruszców, ich wartość jest znacznie wyższa niż nominał. Dodatkowo mają wartość kolekcjonerską. NBP wyemitował złote monety orzeł bielik o nominałach 50, 100, 200 i 500 zł i wadze odpowiednio 1/10, 1/4, 1/2 i 1 uncji. Ceny tej ostatniej na aukcjach internetowych już teraz przekraczają 3000 zł, choć uncja złota kosztuje na rynkach światowych nie więcej niż 920 dolarów, czyli niespełna 2800 zł.

    Tyle można uzyskać za złoto w sztabkach. - Teraz opłaca się je kupić - twierdzi Sebastian Saliński. - Po wielkiej zwyżce teraz cena nieco spadła, co oznacza, że w dłuższej perspektywie są szanse na całkiem przyzwoity zysk. Jego zdaniem w perspektywie dwóch, trzech lat można na złocie zarobić około 30 procent. Przy czym podobnie jak diamenty jest to raczej sposób na zabezpieczenie kapitału niż na generowanie zysku.

    Inwestycje w złoto mogą być opłacalne już przy stosunkowo niewielkich nakładach. Gold Finance ma ofertę dla klientów, którzy mają do dyspozycji już 5 tysięcy złotych. Kwota, którą dysponuje klient, jest inwestowana częściowo w sztabki, częściowo w monety bulionowe, co pozwala uzyskać maksymalny zysk.

    Złoto w sztabkach można kupić także indywidualnie w bankach.

    Jednak, jak podkreśla Saliński, Gold Finance obraca złotem na światowych giełdach, na których mogą handlować tylko firmy, inwestorzy indywidualni zaś nie mają do nich dostępu, co pozwala zaoferować je po lepszej cenie. Dodatkowym atutem jest bezpieczeństwo transakcji i możliwość przechowania już kupionego złota.

    W czasie kryzysu sztuka, jak złoto, jest dobrym zabezpieczeniem pieniędzy

    Konrad Szukalski, wiceprezes Domu Aukcyjnego "Agra-Art":

    Na świecie art banking, czyli inwestowanie w dzieła sztuki, jest jedną z dodatkowych form pomnażania kapitału, raczej marginalną. W Polsce jest to bardziej zabieg marketingowy. 90 procent kolekcjonerów zbiera dzieła po to, by je mieć, a nie na nich zarabiać. Jest co prawda powszechne mniemanie, że inwestowanie w sztukę jest opłacalne. Ale to nie do końca prawda. Jako instrument nie wytrzymuje on porównania choćby z funduszami, zwłaszcza w czasie hossy. Są inne instrumenty, które pozwalają szybciej zarobić.

    W czasie kryzysu rola sztuki staje się bardziej zauważalna. Wtedy pokazuje swoją siłę, a jej wartość jest porównywalna do złota. Gwarantuje możliwość przechowania zainwestowanych przez nas pieniędzy. Jest przy tym stabilniejsza niż inwestowanie w nieruchomości. Kupiec - niekoniecznie w tym czasie - zarobi, na pewno na sztuce nie straci. Trzeba pamiętać, że taką gwarancję dają dzieła uznanych artystów.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo