Pijany, bezdomny ale wciąż człowiek

    Pijany, bezdomny ale wciąż człowiek

    Ewa Czerwińska

    Kurier Lubelski

    Kurier Lubelski

    Alkoholizm to choroba. A jeśli tak, to leżącego na chodniku pijanego człowieka trzeba traktować jak pacjenta. Praktyka życia często stoi w poprzek miłosierdziu i przechodnie zwykle okrążają go jak zarazę.
    Raz, że nie pachnie, dwa, że można być posądzonym o kradzież portfela, kiedy już będziemy go cucić. Tłum w takich przypadkach kieruje się prawami stada, czyli solidarnie udaje, że nie widzi. Tylko wyjątki potrafią się wyłamać. Czasem jakaś staruszka z duszą przedwojennej harcerki litościwie zajrzy w oczy albo młody wolontariusz. Z niepokojem, bo leżący to nie musi być od razu nałogowiec. To może być, nie daj Boże, zawałowiec. A kiedy już zwycięży ludzki odruch i ktoś zadzwoni po karetkę, upojony jedzie do zwykłego szpitala, bo przecież izby wytrzeźwień dawno w Lublinie nie ma. Szpital jest jednak dla trzeźwych. Władze miasta w końcu pomyślały o utworzeniu noclegowni dla pijanych. Rozsądne, humanitarne, pozbawione pogardy.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo