Lekka gorączka premiera Donalda Tuska

    Lekka gorączka premiera Donalda Tuska

    Kazimierz Pawełek

    Kurier Lubelski

    Kurier Lubelski

    Od pewnego czasu obserwuję poczynania premiera Donalda Tuska, który zachowuje się co najmniej dziwnie. Sprawia wrażenie człowieka, który nagle zbudzony z głębokiego snu, zaczyna wykonywać gwałtowne i niespójne ruchy.
    Takie wrażenie odniosłem, gdy działając jakby w gorączce, zdymisjonował ministra Zbigniewa Ćwiąkalskiego, jego zastępcę Mariana Cichosza oraz funkcjonariuszy więziennictwa, po samobójczej śmierci jedne-go ze sprawców uprowadzenia i zabójstwa Olewnika. Było to dla mnie olbrzymim zaskoczeniem, bowiem nasz premier wydawał się być odporny na szum medialny, połączony z głośną wrzawą podnoszoną przez pisowskich krzykaczy.
    Tym razem jakby się ugiął, a może nawet przestraszył zmasowanego jazgotu i zrobił gorączkowy ruch. Dymisja zasłużonego profesora zrobiła złe wrażenie w całym niemal środowisku prawniczym, bo jaki to wpływ może mieć minister sprawiedliwości na samobójstwo kryminalisty? Nieadekwatne poczynania premiera do zdarzenia, które miało miejsce, sprawiły, że najwybitniejsze postaci ze sfer prawniczych zapowiedziały, że nie reflektują na zwolnione stanowisko. Stąd też kolejne, niespodziewane i gorączkowe mianowanie szefem resortu pana Andrzeja Czumy i kolejne odstępstwo od głoszonych wcześniej przez Donalda Tuska zasad, że będzie zatrudniał w swoim resorcie tylko wybitnych fachowców. Po raz kolejny zadecydowały nie wiedza i doświadczenie, a wyłącznie życiorys.

    Lekka gorączka, która jakby opanowała pana Donalda Tuska, była zapewne także przyczyną jego mało eleganckiego rozstania się ze zdymisjowanymi współpracownikami. Szczególnie zabolały pana Mariana Cichosza, i nie tylko jego, słowa premiera, że nie będzie tolerował niechlujstwa. Jakiego niechlujstwa? To słowo w ogóle nie przylega do tego, co się zdarzyło. Bo niby co, ministrowie byli niechlujnie ubrani czy mieli niechlujny zarost? Nie oponowałbym, gdyby to odnosiło się do zarostu jednego z ministrów prezydenckich, który ma brodę niczym bezdomny z dworca, ale zawsze elegancki pan Marian Cichosz? To było powiedziane chyba w lekkiej gorączce...

    Nerwowe i gorączkowe poczynania Donalda Tuska niezmiernie ucieszyły, a nawet wprawiły w euforię jego przeciwników. Zbigniew Ziobro niemal piał z zachwytu, gdy rękami premiera pozbył się znienawidzonego, podobno jeszcze od czasów studenckich, profesora Zbigniewa Ćwiąkalskiego. A jak cieszył się Jacek Kurski i inni...

    Przysłowie ludowe mówi, że co nagle, to po diable. I to jest prawda. Aby jednak dalej nie robić niczego "nagle i po diable", wystarczy przypomnieć sobie i zanucić dawną piosenkę Jana Pietrzaka: "Spokojnie chłopie..."

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo