Puławski Manhattan to nie Nowy Jork

    Puławski Manhattan to nie Nowy Jork

    Hanna Bednarzewska

    Kurier Lubelski

    Kurier Lubelski

    Handlujący dotychczas na chodniku obok zlikwidowanego targowiska Manhattan w Puławach protestują przeciw wysokiemu placowemu, jakie obowiązuje od minionego piątku.
    Zgodnie z uchwałą Rady Miasta z ubiegłego roku, za metr kwadratowy powierzchni przeznaczonej do handlu w miejscach innych niż wyznaczone trzeba teraz zapłacić 80 złotych dziennie. - To skandal. Opłaty są za wysokie. Miasto chce nas puścić z torbami. Jak na marchewce czy pietruszce można zarobić na tak dużą stawkę? - pytają rolnicy i działkowcy, którzy od lat sprzedawali swoje towary na Manhattanie. Przeciwnicy podwyżek opłat zebrali około 300 podpisów pod protestem. W środę spotkali się z prezydentem Puław.

    Podwyżka opłat ma być sposobem na uporządkowanie puławskiego dzikiego handlu. Wysoka stawka ma zniechęcić handlujących w miejscach innych niż miejskie targowiska. Manhattan przez 20 lat funkcjonował jako targowisko tymczasowe. Handlowano tu odzieżą i żywnością oraz warzywami i owocami. Kupcy zajmowali także chodnik wzdłuż ul. Centralnej i pasaż od strony Stokrotki. Kilka tygodni temu oddano do użytku wybudowaną przez miasto nową halę targową przy ul. Piaskowej a dwa lata temu targowisko na ul. Składowej. Niestety, w hali nie dla wszystkich wystarczyło miejsca, a na targowisko przy Składowej kupcy iść nie chcą twierdząc, że nie cieszy się popularnością w ciągu tygodnia.

    - Dlaczego w Puławach nie ma małych targowisk osiedlowych? Władze miasta nie myślą o rodzimym handlu, ale zezwalają na przypływ obcego kapitału i budowę supermarketów w centrum Puław - oburzają się rolnicy. - Po to powstały dwa nowe targowiska, aby stworzyć godne warunki do handlu.

    - Trudno mi określić skalę problemu związanego z brakiem miejsca na handel koszyczkowy czy warzywno- -owocowy. Trzeba będzie się zastanowić jak ten problem rozwiązać - mówi Wojciech Liszka, prezes spółki Targowiska Puławskie. - Osiedlowe targowisko warzywno-owocowe przy ul. Norwida ma ograniczoną pojemność. - Zastanowimy się, czy nie można by wskazać kilku miejsc na terenie miasta, gdzie przez kilka godzin rolnicy czy działkowcy mogliby handlować sezonowymi owocami lub warzywami. Takie miejsca można byłoby wydzielić na osiedlu Niwa i w rejonie osiedla Leśna - mówi prezes.

    Do tego potrzebne są ewentualne zmiany w uchwale Rady Miasta.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo